Friedrich Merz z pierwszą wizytą w Chinach. Gospodarka w cieniu poważnych napięć
Wizyta kanclerza Friedricha Merza w Chinach odbywa się w momencie, gdy niemiecka gospodarka szuka równowagi między koniecznością utrzymania rynków zbytu a rosnącą presją konkurencyjną ze strony Państwa Środka. Eksperci wskazują na skomplikowany kontekst geopolityczny tej podróży.
Kanclerz Niemiec Friedrich Merz przyleci w środę do Chin, gdzie spotka się m.in. z przywódcą tego kraju Xi Jinpingiem - poinformował rzecznik niemieckiego rządu. Na agendzie rozmów mają znaleźć się kwestie bezpieczeństwa, geopolityki, handlu, praw człowieka oraz wojny w Ukrainie. Wizyta Merza następuje po tym, jak w listopadzie Chiny odwiedził wicekanclerz Lars Klingbeil, a w grudniu szef dyplomacji Johann Wadephul, którzy zabiegali o preferencyjne traktowanie Niemiec w kwestii chińskich ograniczeń eksportu metali ziem rzadkich.
Podróż Merza do Pekinu wpisuje się w szerszy trend narastających napięć gospodarczych między Niemcami a Chinami. Jak pisaliśmy w styczniu, negatywne konsekwencje ekspansji chińskich producentów są w Niemczech wyraźnie widoczne, co sprawia, że niemieccy politycy muszą balansować między ochroną własnego przemysłu, a utrzymaniem dostępu do chińskiego rynku.
Co zachodni sąsiad Polski może zyskać na wizycie w Państwie Środka? Aleksandra Kozaczyńska, specjalistka z Zespołu Niemieckiego Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW), w rozmowie z money.pl zwraca uwagę na trudne otoczenie gospodarcze, w jakim dochodzi do spotkania.
Amerykanie dali Chinom "najlepszy prezent w historii"
Pierwsza wizyta kanclerza Friedricha Merza w Chinach odbywa się w atmosferze poważnych napięć gospodarczych między oboma państwami. Prowadzona przez Pekin polityka handlowa - obejmująca kontrole eksportowe, subsydiowanie rodzimych przedsiębiorstw, utrzymywanie wysokich mocy produkcyjnych oraz osłabianie juana wobec euro - sprzyja chińskiemu eksportowi, jednocześnie pogarszając konkurencyjność niemieckich producentów - wskazuje ekspertka OSW.
Kozaczyńska podkreśla, że sytuacja ta budzi niepokój wśród przedstawicieli niemieckiego przemysłu, na przykład branży maszynowej, i rodzi obawy o trwałość dotychczasowego modelu eksportowego Niemiec. Jednocześnie ekspertka zwraca uwagę na czynnik amerykański.
- W kontekście pogarszających się relacji handlowych między Niemcami a Stanami Zjednoczonymi (w 2025 r. eksport do USA spadł o 9,4 proc.), Merz zapowiedział, że celem jego wizyty w Chinach będzie rozmowa o przyszłych ramach współpracy między obiema stronami, sygnalizując tym samym bardziej koncyliacyjną postawę. Deeskalacja napięć leży w interesie zwłaszcza niemieckich koncernów motoryzacyjnych, które w Chinach prowadzą już nie tylko działalność produkcyjną, ale coraz częściej także badawczo-rozwojową - tłumaczy Aleksandra Kozaczyńska.
Specjalistka OSW dodaje również, co w tej układance jest najważniejsze dla gospodarzy spotkania.
Z perspektywy Pekinu kluczowe znaczenie ma utrzymanie niezakłóconego dostępu do rynku Unii Europejskiej. Władze chińskie liczą na to, że Niemcy - jako największa gospodarka UE - będą hamować inicjatywy protekcjonistyczne i opowiadać się za utrzymaniem otwartego handlu z Chinami - podsumowuje Kozaczyńska.
Podróż jak z innej epoki
Wizytę kanclerza szeroko komentują również niemieckie media, zwracając uwagę na skład delegacji. Jak zauważa dziennik "Die Welt", Friedrichowi Merzowi towarzyszy około 30 najważniejszych przedstawicieli niemieckiego biznesu, w tym szefowie takich gigantów, jak Bayer, BMW czy Siemens.
Dziennik cytuje Andreasa Fuldę, profesora polityki z Uniwersytetu w Nottingham, który uznaje tak liczną delegację gospodarczą za "więcej niż dziwną".
Kto jest koniem, a kto jeźdźcem w niemieckiej polityce wobec Chin? - pyta Fulda, sugerując, że to wielkie koncerny wciąż wyznaczają kierunek, a rząd za nimi podąża.
Eksperci cytowani przez "Die Welt" mówią wręcz o "drugim chińskim szoku". Pierwszy miał miejsce po wejściu Chin do Światowej Organizacji Handlu w 2001 roku, co dla Niemiec było korzystne, gdyż dostarczały one maszyny do "fabryki świata". Obecny szok jest jednak bolesny, ponieważ chińscy konkurenci wchodzą w sektory kluczowe dla przyszłości niemieckiej gospodarki - takie jak samochody elektryczne czy turbiny wiatrowe.
Brak spójnej strategii rządu
Tygodnik "Der Spiegel" donosi z kolei o kulisach przygotowań do wizyty. Według ustaleń redakcji, kanclerz Merz przygotowywał się do podróży niezwykle skrupulatnie, organizując m.in. poufną kolację z ekspertami i menedżerami znającymi chińskie realia. Magazyn zwraca jednak uwagę na problem braku zaktualizowanej strategii rządu wobec Chin. Ostatni oficjalny dokument pochodzi z czasów rządu Olafa Scholza i mówi o "de-risking", czyli ograniczaniu ryzyka bez zrywania więzi.
"Der Spiegel" opisuje też podziały wewnątrz obecnej koalicji rządzącej Niemcami. Minister spraw zagranicznych Johann Wadephul (CDU) reprezentuje twardsze stanowisko, krytykując Pekin za wspieranie rosyjskiej machiny wojennej. Z kolei minister gospodarki Katherina Reiche oraz premier Bawarii Markus Söder, cytowany przez tygodnik jako "otwieracz drzwi dla gospodarki", opowiadają się za łagodniejszym kursem, kluczowym dla branży motoryzacyjnej.
Tygodnik przywołuje również słowa Friedricha Merza z Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, gdzie kanclerz stwierdził, że Pekin "systematycznie wykorzystuje" zależności gospodarcze innych państw. "Der Spiegel" zauważa, że kanclerz stoi przed dylematem: jak chronić rynek UE przed zalewem chińskich towarów, nie narażając niemieckich eksporterów na odwet.
Rok Ognistego Konia i kwestia Ukrainy
Portal t-online zwraca uwagę na symboliczny aspekt wizyty, która przypada na początek chińskiego Roku Ognistego Konia, co według niemieckich dyplomatów cytowanych przez portal ma "przynosić szczęście". Serwis podkreśla jednak twarde dane: w 2025 roku Chiny znów stały się najważniejszym partnerem handlowym Niemiec, wyprzedzając USA, ale niemiecki eksport do Państwa Środka wyraźnie spadł.
Według t-online, wizyta ma też istotny wymiar geopolityczny. Portal przytacza słowa kanclerza Merza, który ocenił wpływ Xi Jinpinga na Władimira Putina, odnosząc się do wojny w Ukrainie: "Gdyby Xi Jinping powiedział jutro Putinowi, żeby przestał, ten musiałby przestać pojutrze". Rozmowy w Pekinie mają więc dotyczyć nie tylko handlu, ale i roli Chin w zakończeniu wojny w Ukrainie.
Niemcy w cieniu Chin?
Problemy niemieckiej gospodarki w relacjach z Chinami narastały stopniowo przez ostatnie miesiące. Jak analizowaliśmy w lutym, niemiecki przemysł funkcjonuje w dwóch prędkościach - podczas gdy handel zagraniczny notował odbicie, kluczowy sektor motoryzacyjny pogrążał się w kryzysie. To właśnie branża samochodowa, tradycyjnie silnie związana z chińskim rynkiem, najbardziej odczuwa skutki zmieniającej się dynamiki gospodarczej.
Wizyta Merza w Pekinie jest też próbą znalezienia nowej równowagi w sytuacji, gdy Chiny ponownie wyprzedziły USA jako główny partner handlowy Niemiec. Tąpnięcie w wymianie z Ameryką zmusiło Berlin do przewartościowania swoich priorytetów gospodarczych. Jednocześnie napływ tanich chińskich części do Niemiec, o którym pisaliśmy pod koniec ubiegłego roku, budzi coraz większe obawy o przyszłość niemieckich miejsc pracy w przemyśle.
Kanclerz Merz stoi więc przed trudnym zadaniem: musi przekonać Pekin do bardziej zrównoważonych relacji handlowych, jednocześnie nie antagonizując partnera, od którego niemiecki przemysł wciąż jest silnie uzależniony.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl