Potop chiński. Z Państwa Środka importujemy już prawie tyle co z Niemiec [ANALIZA]

Gospodarka Polski, podobnie jak całej UE, w coraz większym stopniu polega na imporcie z Chin. Jak dotąd konsekwencją tego zjawiska jest przede wszystkim spadek presji na wzrost cen towarów nad Wisłą. Na dłuższą metę ucierpieć może jednak polski przemysł – zarówno ten zorientowany na eksport, jak i na krajowy rynek.

Polskę zalewa tani import z Chin. Nie chodzi tylko o motoryzacjęPolskę zalewa tani import z Chin. Nie chodzi tylko o motoryzację
Źródło zdjęć: © Adobe Stock, GUS | KAL'VAN, money.pl
Grzegorz Siemionczyk
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

W pierwszych jedenastu miesiącach 2025 r. do Polski trafiły towary z Chin o wartości 224 mld zł, czyli o 11,6 proc. większej niż rok wcześniej. Wartość importu ogółem, ze wszystkich krajów, wzrosła w tym czasie o 3,4 proc., do niemal 1450 mld zł. To oznacza, że udział Chin w polskim imporcie zwiększył się do 15,5 proc. z 14,3 proc. w takim samym okresie 2024 r.

Tempo wzrostu popytu na chińskie towary maskują przy tym tendencje na rynku walutowym, w szczególności zaś umocnienie złotego wobec dolara (w okresie od stycznia do listopada 2025 r. dolar kosztował średnio 3,77 zł, w porównaniu do 3,97 i 4,22 zł w takim samym okresie – odpowiednio - 2024 i 2023 r.). Licząc w amerykańskiej walucie, wartość importu z Chin w pierwszych 11 miesiącach 2025 r. była aż o 17 proc. wyższa niż rok wcześniej.

Choć wahania kursów walut (a także cen towarów z różnych kierunków, o czym jeszcze napiszemy) utrudniają jednoznaczne oceny, napływ towarów z Państwa Środka zdaje się przyspieszać. W II połowie 2024 r. udział Chin w polskim imporcie wynosił 15,6 proc. i był jeszcze poniżej szczytu z II połowy 2021 r. Był to okres odblokowania łańcuchów dostaw po pandemii Covid-19, ale też gwałtownego osłabienia polskiej waluty wobec dolara i łagodniejszego wobec euro. To sprawiało, że import rozliczany w dolarach – np. z Chin – rósł szybciej niż import rozliczany w euro, np. z państw UE. W II połowie 2025 r. (bez grudnia), udział Chin w polskim imporcie wynosił już 16,2 proc., najwięcej w historii, mimo że wspomniane zmiany kursów walut tłumiły wzrost wartości importu rozliczanego w dolarach relatywnie do wzrostu wartości importu rozliczanego w euro.

Grenlandia celem USA. Mocna reakcja Europy na plan Trumpa

Niemcy stają się chińskim pośrednikiem

Biorąc pod uwagę pierwszych 11 miesięcy 2025 r., Polska miała w handlu towarami deficyt bliski 5,5 mld euro. W tym samym okresie 2024 r. miała jeszcze nadwyżkę rzędu 2 mld euro. To pogorszenie salda wymiany towarowej niemal w całości wyjaśnić można właśnie deficytem w handlu Polski z Chinami, który pogłębił się z niespełna 44 mld euro do 50 mld euro. Dla porównania, niewielki spadek nadwyżki w wymianie towarowej między Polską a Niemcami odjął od całkowitego salda handlowego Polski zaledwie 0,4 mld euro.

Udział Chin w polskim imporcie jest już bliski udziału Niemiec.
Udział Chin w polskim imporcie jest już bliski udziału Niemiec. © money.pl | Wojciech Kozioł

Co ciekawe, Niemcy są coraz częściej pośrednikiem w handlu Polski z Chinami. Widać to w zestawieniu wyników importu według kraju pochodzenia i według kraju wysyłki (ilustruje to pierwszy wykres w tekście). Dotąd przywoływaliśmy dane w tym pierwszym ujęciu. W drugim ujęciu udział Chin w imporcie do Polski jest znacznie niższy i bardziej stabilny: od początku 2020 r. oscyluje wokół 9,5 proc. W rezultacie różnica w udziale w polskim imporcie towarów pochodzących z Chin i wysyłanych z Chin w II połowie 2025 r. sięgnęła rekordowych 6,4 pkt proc. Równocześnie udział towarów wysyłanych z Niemiec w polskim imporcie jest znacznie wyższy (25,7 proc.) i stabilny niż udział towarów pochodzących z Niemiec (18,9 proc.). Różnica między tymi wielkościami (6,8 pkt. proc.) też jest rekordowa.

Powrót deficytu w polskim handlu towarowym to w dużej mierze
Powrót deficytu w polskim handlu towarowym to w dużej mierze konsekwencja wzrostu importu z Chin. © money.pl | Wojciech Kozioł

To konsekwencja zaburzeń wcześniejszych szlaków transportowych po ataku Rosji na Ukrainę. Część towarów, które docierały do Europy trasą kolejową prowadzącą przez Rosję i Białoruś, a następnie Polskę, od 2022 r. dociera trasą przez Kazachstan, Azerbejdżan, Rumunię, Węgry, Słowację i Czechy, z zakończeniem w Niemczech. Szlaki morskie z Chin z kończą się z kolei z reguły w Niemczech lub Holandii.

Podczas gdy Niemcy w coraz większym stopniu pośredniczą w handlu między Chinami i Polską, chińscy producenci częściowo wypierają z polskiego rynku niemieckich. Wraz ze wzrostem udziału Chin w polskim imporcie (według kraju pochodzenia) topnieje bowiem udział Niemiec. Ten ostatni w II połowie 2025 r. (bez grudnia) wyniósł 18,9 proc., najmniej we współczesnej historii, pomijając podobną pod tym względem II połowę 2024 r. Udział ten nie zwiększył się, mimo że w tym kierunku oddziaływało silniejsze umocnienie złotego wobec dolara niż wobec euro.

Niemcy przegrywają konkurencję z Chinami

To, że z Chin coraz częściej kupujemy towary, które dawniej kupowaliśmy zza Odry, najlepiej jednak widać w poszczególnych grupach produktowych (w klasyfikacji CN). Przykładowo, udział Państwa Środka w imporcie towarów z działu XVII klasyfikacji CN (pojazdy kołowe, pływające, latające itp.) w 2025 r. (bez grudnia) wynosił już 8,2 proc., w porównaniu do 5,9 proc. rok wcześniej. W tym czasie udział Niemiec zmalał z 25,6 do 24,1 proc. W dziale XVI (maszyny i urządzenia mechaniczne, sprzęt elektryczny itp.) udział Chin wzrósł z 30 do 30,5 proc., a udział Niemiec zmalał z 17,9 do 16,7 proc.

Niemcy są zresztą krajem, w którym negatywne konsekwencje ekspansji chińskich producentów są wyraźnie widoczne. Wynika to z faktu, że Chiny w coraz większym stopniu eksportują to, co dawniej same kupowały z Niemiec (tzw. dobra kapitałowe, czyli maszyny i inne towary wykorzystywane w inwestycjach). Podkopują więc popyt na niemieckie towary zarówno na tamtejszym rynku, jak i na własnym oraz rynkach trzecich. W rezultacie saldo wymiany handlowej Niemiec – zarówno z Chinami, jak i ogółem - pogarsza się szybciej niż Polski.

W pierwszych 11 miesiącach 2025 r. eksport znad Renu do Państwa Środka zmniejszył się o niemal 11 proc. rok do roku, do 75 mld euro. W przeciwnym kierunku popłynęły towary o wartości niemal 156 mld euro, o 8,7 proc. większej niż przed rokiem. Deficyt Niemiec w handlu towarowym z Chinami zwiększył się z około 60 do ponad 81 mld euro – czyli o blisko 36 proc. Dla porównania, deficyt Polski wzrósł o około 14 proc. Choć nasz import z Chin zwiększył się nawet bardziej niż import Niemiec (o 13,4 proc. rok do roku licząc w euro), to w mniejszym stopniu zmalał nasz eksport do Chin (o 6,1 proc.), który zresztą już wcześniej był dość skromny.

Całkowita nadwyżka Niemiec w handlu towarami stopniała w 2025 r. (bez grudnia) o przeszło 40 mld euro, do 182 mld euro. Pogorszenie wyników bezpośredniej wymiany z Chinami tłumaczy tę zmianę w połowie. Reszta to konsekwencja spadku nadwyżki Niemiec w handlu z USA, ale też wypierania niemieckich producentów przez chińskich z wielu innych rynków – w tym z Polski.

Makroekonomiczne skutki tego stanu rzeczy były ewidentne: według wstępnych szacunków tamtejszego urzędu statystycznego wyniki handlu zagranicznego (łącznie z usługami) odjęły od tempa wzrostu PKB Niemiec w 2025 r. 1,5 pkt proc., najwięcej od recesji po globalnym kryzysie finansowym z 2008 r. Gdyby nie to, największa gospodarka Europy miałaby w minionym roku szansę na wzrost znacznie szybszy niż o zaledwie 0,2 proc. (lub 0,3 proc. po korekcie o czynniki kalendarzowe).

Negatywne skutki jeszcze przed nami?

W Polsce wyniki wymiany handlowej w ostatnich dwóch latach też raczej hamowały gospodarkę niż ją napędzały. Ten hamulec był jednak słabszy niż w Niemczech (w pierwszych trzech kwartałach 2025 r. eksport netto obniżał roczną zmianę PKB średnio o 0,5 pkt proc.) i nie był jednoznacznie powiązany z wypieraniem polskiej produkcji przez chińską. Choć wartość importu z Chin do Polski szybko rośnie, na tle polskiego PKB lub wydatków konsumpcyjnych jest wciąż niższa niż w latach 2021-2022. To zasługa umocnienia złotego.

Wartość importu z Chin w stosunku do polskiego PKB nie jest jesz
Wartość importu z Chin w stosunku do polskiego PKB nie jest jeszcze rekordowa. © money.pl | Wojciech Kozioł

Także na poziomie przedsiębiorstw nie widać wyraźnych oznak pogorszenia ich kondycji wskutek nasilonej konkurencji z Chin. Przykładowo, według Szybkiego Monitoringu NBP – szeroko zakrojonego badania banku centralnego w sektorze przedsiębiorstw - poziom wykorzystania zdolności produkcyjnych w przetwórstwie przemysłowym jest stabilny i utrzymuje się niewiele poniżej wieloletniej średniej. Z tego badania wynika również, że oceny sytuacji bieżącej wśród firm zorientowanych na eksport pozostają lepsze niż wśród nieeksporterów. Różnica jest wprawdzie znacznie mniejsza niż w przeszłości, ale jest to skutek pogorszenia tych ocen wśród eksporterów po wybuchu wojny w Ukrainie. W 2025 r. dalszego pogorszenia już nie było.

Podobne tendencje widać we wskaźnikach rentowności przedsiębiorstw. Wśród eksporterów rentowność utrzymuje się wyraźnie poniżej długoterminowej średniej, ale spadek nastąpił w latach 2022-2023. Później rentowność eksporterów ustabilizowała się na tym niższym poziomie. Z kolei rentowność nieeksporterów wyraźnie zmalała po wybuchu wojny w Ukrainie, głównie z powodu wzrostu cen energii, ale odbiła się, gdy przyspieszyła inflacja. Dopiero ostatnio znów spadła poniżej długoterminowej średniej. Co więcej, w ostatnim badaniu SM NBP, z jesieni 2025 r., eksporterzy wykazywali większy optymizm niż nieeksporterzy w prognozach zmian rentowności w horyzoncie roku, choć częściej raportowali problem z przerzucaniem rosnących kosztów na ceny.

Spokój polskich przedsiębiorstw w obliczu nasilającej się konkurencji Chin jest o tyle zaskakujący, że według Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR) Polska należy akurat do państw, którym chińska ekspansja najbardziej zagraża. Wynika to z tego, że struktura towarowa polskiego eksportu jest dość podobna do struktury chińskiego eksportu (to podobieństwo jest w Polsce niemal takie samo, jak w Niemczech), a jednocześnie nie jest szczególnie podobna do struktury chińskiego importu (znacznie mniej niż w przypadku Niemiec).

Ryzyko dla producentów, korzyść dla konsumentów

Dlaczego więc skokowy wzrost chińskiego importu do Polski i innych krajów UE nie ma ewidentnie negatywnego wpływu na polską gospodarkę? Jednej odpowiedzi udzielili niedawno ekonomiści z Credit Agricole Bank Polska. Punktem wyjścia do ich analizy była lista grup produktowych (kodów CN), które unijna grupa zadaniowa ds. nadzoru nad importem uznaje za zagrożone gwałtownym wzrostem importu po obniżonych cenach.

Ta lista szybko się wydłuża: po pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 r. liczyła 126 pozycji, a po dziesięciu miesiącach już 149 (na najniższym szczeblu tej klasyfikacji jest blisko 15 tys. kodów). Okazuje się jednak, że tylko dwie z tych grup produktowych odgrywają istotną rolę w polskim eksporcie: akumulatory litowo-jonowe (ich udział w eksporcie to 1,8 proc.) oraz niesklasyfikowane precyzyjnie maszyny, aparaty i urządzenia elektryczne (0,3 proc.).

Wygląda więc na to, że przynajmniej na razie chińscy producenci w UE nie rozpychają się na tych rynkach, które są kluczowe dla części polskiego przemysłu zorientowanej na eksport. Równocześnie nasilająca się konkurencja Chin z polskimi przedsiębiorstwami, które zorientowane są na krajowy rynek, ma pewne pozytywne konsekwencje: tłumi wzrost cen, zarówno konsumpcyjnych, jak i hurtowych, co przyspiesza wzrost siły nabywczej polskich gospodarstw domowych i przedsiębiorstw.

Jak silny jest ten efekt w Polsce, nie wiadomo. Z szacunków EBC wynika, że w strefie euro spadek cen importowanych z Chin towarów przemysłowych o 1 proc. obniża ceny nieenergetycznych towarów przemysłowych o 0,1 proc. w horyzoncie dwóch lat. Biorąc pod uwagę to, jak szybko tanieje import z Państwa Środka – wskutek utrzymującej się tam nadprodukcji oraz osłabienia dolara wobec euro – ekonomiści z PKO BP wyliczyli, że już w tym roku wzrost cen towarów przemysłowych w strefie euro powinien z tego tytułu wyhamować o 0,5 pkt proc.

Prof. Joanna Tyrowicz, członkini Rady Polityki Pieniężnej, w noworocznej debacie money.pl przytaczała z kolei szacunki, wedle których już w 2025 r. rosnący udział chińskich towarów w strukturze konsumpcji w Polsce obniżył tzw. inflację bazową (bez cen energii i żywności) o około 0,3-0,4 pkt proc. Dla porównania, na przestrzeni całego roku inflacja bazowa zmalała o 1,3 pkt proc., z 4 proc. do 2,7 proc. rocznie.

Grzegorz Siemionczyk, główny analityk money.pl

Wybrane dla Ciebie
Andrzeja Dudy z żoną poszli w biznes. Nieoczywisty wybór spółki
Andrzeja Dudy z żoną poszli w biznes. Nieoczywisty wybór spółki
Jedni seniorzy zyskują 278 zł, inni 480 zł. Stąd różnice w świadczeniach
Jedni seniorzy zyskują 278 zł, inni 480 zł. Stąd różnice w świadczeniach
Koniec dostaw rosyjskiego gazu do Polski. Ekspert mówi, co to oznacza
Koniec dostaw rosyjskiego gazu do Polski. Ekspert mówi, co to oznacza
Rolnicy załamani. Worki ziemniaków zalegają w magazynach
Rolnicy załamani. Worki ziemniaków zalegają w magazynach
Chińskie auta zdobędą rynki w USA? Niespodziewany ruch administracji Trumpa
Chińskie auta zdobędą rynki w USA? Niespodziewany ruch administracji Trumpa
Przepracował 67 lat. ZUS: to najwyższa emerytura w Polsce
Przepracował 67 lat. ZUS: to najwyższa emerytura w Polsce
Remontują legendarny żaglowiec. "Szukamy części po całym świecie"
Remontują legendarny żaglowiec. "Szukamy części po całym świecie"
Opłata za oglądanie zabytku. Nowe zasady dla turystów w Rzymie
Opłata za oglądanie zabytku. Nowe zasady dla turystów w Rzymie
ZUS wstrzymuje im świadczenie chorobowe. Tak to tłumaczy
ZUS wstrzymuje im świadczenie chorobowe. Tak to tłumaczy
Atak na polską sieć energetyczną. Eksperci wskazują sprawców
Atak na polską sieć energetyczną. Eksperci wskazują sprawców
Przewozi 730 tys. baryłek ropy. Rosyjski tankowiec wysłał komunikat
Przewozi 730 tys. baryłek ropy. Rosyjski tankowiec wysłał komunikat
"Ustawa trochę gorsza". Minister mówi o niepotrzebnej zmianie w przepisach o kryptoaktywach
"Ustawa trochę gorsza". Minister mówi o niepotrzebnej zmianie w przepisach o kryptoaktywach