Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Unia Europejska nie uruchomi na razie "handlowej bazooki", w ramach odwetu wobec USA za presję ws. przejęcia Grenlandii - podaje euronews.com, powołując się na źródła z Brukseli zaznajomione ze sprawą. Władze UE stawiają na dyplomację, zostawiając twarde środki handlowe na "czarną godzinę".
UE wycofała się z natychmiastowego uruchomienia "bazooki handlowej" w odpowiedzi na groźby prezydenta USA. Donald Trump ogłosił w sobotę, że nałoży na kilka państw Europy, które zapowiedziały obronę statusu Grenlandii dodatkowe 10-procentowe cła od lutego. Według źródeł Euronews, znających przebieg pilnego spotkania ambasadorów w Brukseli, priorytetem pozostaje dialog z Waszyngtonem, a działania odwetowe pozostają w odwodzie jako ostateczność.
Europa czeka z użyciem "handlowej bazooki"
Unia dysponuje środkiem, jakim jest przyjęty w 2023 r. instrument antyprzymusowy (ACI). Jest to narzędzie, które pozwala ograniczać licencje handlowe i dostęp do jednolitego rynku UE wobec państw stosujących ekonomiczny szantaż. Euronews podkreśla, że mechanizm nie był do tej pory użyty. Komisja Europejska przedstawiła państwom kilka opcji działania, w tym właśnie ACI. Ambasadorowie rozmawiali o scenariuszach bez głosowania.
W ubiegłym roku, gdy ważyły się losy ceł jakimi Trump groził całemu światu, w tym Europie, Bruksela przygotowała pakiet 30 procentowych ceł odwetowych - od samochodów po drób. Wartość towarów z USA, które zostałyby w ten sposób oclone, sięga 93 mld euro. Do użycia tej tzw. bazooki handlowej nie doszło - ostatecznie prezydent USA i szefowa KE Ursula von der Leyen porozumieli się w Szkocji ws. taryf. Ustalono, że większość towarów z UE trafi na rynek w USA z 15-procentową stawką celną, a wiele amerykańskich towarów przemysłowych zostanie zwolnionych z ceł w Europie.
"Niemcom się to nie podobało". Mówi, jaki miał problem z biznesem za granicą
Obecne napięcia wokół Grenlandii torpedują jednak wysiłki zmierzające w kierunku wdrożenia umowy handlowej USA-UE. Przewodniczący Rady Europejskiej António Costa zwołał nadzwyczajny szczyt przywódców UE ws. reakcji na zamieszanie wokół Grenlandii, a serwis podaje, że odbędzie się on 22 stycznia. Wtedy też ma zostać omówiony scenariusz "atomowy" z odpowiedzią na presję USA.
"Dialog pozostaje niezbędny i jesteśmy zdecydowani kontynuować proces rozpoczęty już w zeszłym tygodniu między Królestwem Danii a Stanami Zjednoczonymi. Cła osłabiłyby stosunki transatlantyckie i groziłyby spiralą niebezpieczeństw. Europa pozostanie zjednoczona i zaangażowana w utrzymanie swojej suwerenności" - oświadczyli szefowa KE Ursula von der Leyen i przewodniczący Rady Europejskiej Antonio Costa.
"Financial Times" podał, że minister finansów Francji Roland Lescure ostrzegł w poniedziałek swojego odpowiednika w USA Scotta Bessenta, że wszelkie działania USA w celu zajęcia Grenlandii oznaczałyby "przekroczenie granicy" i zagroziłyby relacjom gospodarczym Europy z USA. Dodał, że na horyzoncie jest też inny punkt zapalny, jakim są unijne regulacje dotyczące działalności amerykańskich gigantów technologicznych. Lescure powiedział, że UE będzie stosować własne przepisy wobec wszystkich działających na kontynencie firm.
Źródło: euronews.com, ec.europa.eu