Huśtawka na rynku gazu. Zapłacimy więcej. "To oczywiste"

Ceny gazu skoczyły o połowę po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. Prezes URE zapowiada, że wpływ cen na rachunki w Polsce "będzie widoczny z pewnym przesunięciem". 30 czerwca kończy się obecna taryfa, co oznacza, że wkrótce rachunki znów wzrosną.

Terminal LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w ŚwinoujściuTerminal LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu
Źródło zdjęć: © PAP | Marcin Bielecki
Piotr Bera
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

- Musimy mieć świadomość, że ceny gazu, które są dzisiaj na rynku, nie wpływają na stawki zatwierdzone w obecnej taryfie. Tutaj ceny będą pewnie widoczne z pewnym przesunięciem. Zatwierdziliśmy w lutym obniżkę cen i póki co, ta taryfa jest stabilna i obowiązuje - powiedziała w połowie kwietnia w rozmowie z money.pl Renata Mroczek, prezes Urzędu Regulacji Energetyki.

Przypomnijmy, że 25 lutego URE obniżył o 3,4 proc. cenę gazu w taryfie myOrlen (dawny PGNiG), który jest największym sprzedawcą detalicznym. Do końca czerwca cena wynosi 197,29 zł netto/MWh. Do korzystania z ceny gazu regulowanej taryfą uprawnione są gospodarstwa domowe oraz podmioty użyteczności publicznej, wymienione w ustawie.

Od lipca ceny wzrosną. Z powodu wojny na Bliskim Wschodzie i blokady cieśniny Ormuz rynek gazu jest rozchwiany i regularnie rośnie. 27 lutego, dzień przed rozpoczęciem ataku USA i Izraela na Iran, ceny gazu na holenderskiej giełdzie TTF sięgały ok. 32 euro/MWh. 4 marca ceny wzrosły do 54 euro/MWh. Natomiast 19 marca cena wyniosła 61 euro/MWh i była najwyższa od dwóch lat.

Miliarder szczerze: "Zacznij od słowa przepraszam"

W kolejnych tygodniach ceny spadały po ogłoszeniach rozejmu lub wpisach Donalda Trumpa o możliwościach odblokowania Ormuzu. 5 maja benchmarkowe kontrakty na gaz w Amsterdamie (ICE Entawex Dutch TTF) wynoszą 48,63 euro/MWh, co oznacza wzrost o 1,8 proc.

Wojna na Bliskim Wschodzie i ceny gazu w Polsce

Czy przedłużająca się blokada Ormuzu wpłynie na ceny w Polsce?

To jest oczywiste. Jeśli produkty kupujemy drożej, w pewnym momencie będziemy je też sprzedawali (drożej - przyp. red.). Natomiast ten okres konfliktu, który mamy, jeszcze dziś nie pozwala nam sądzić, że zwyżki cen będą szybko widoczne, a na pewno nie będą też bardzo drastyczne - oceniła Mroczek.

Jednocześnie dodała, że zadaniem URE jest "równoważenie interesów odbiorców paliw i energii z interesem przedsiębiorstw, co nie jest łatwe".

- To koronne zadanie regulatora i to jest cała sztuka, żeby te interesy wyważyć. Póki co stajemy na wysokości zadania - oceniła szefowa URE.

Konsumenci chcieliby płacić za gaz jak najmniej, ale zbyt niska cena dla sprzedawców może oznaczać, że sprzedaż surowca będzie nieopłacalna, jeśli błękitne paliwo kupiono drożej.

Spodziewam się podwyżek. Ceny gazu ziemnego wzrosły na wszystkich rynkach po wybuchu wojny nie tylko w Iranie, ale praktycznie na Bliskim Wschodzie i huśtawka cen giełdowych potrwa do końca konfliktu - twierdzi Piotr Woźniak, prezes PGNiG w latach 2016-2020.

Woźniak dodaje, że "nie spodziewa się reglamentacji gazu w Polsce w żadnej formie. - Podobnie jak nie wierzę w prognozę reglamentacji paliw płynnych, głoszoną ostatnio przez niektórych tzw. "analityków", zaskoczonych zmiennością rynku paliwowego. Likwidacja wolnego rynku, czy to gazu ziemnego, czy paliw w Polsce, nie wchodzi w rachubę" - ocenia nasz rozmówca.

Kluczowa dywersyfikacja

Prezes URE zwróciła uwagę, że dla Polski kluczowa jest dywersyfikacja dostaw gazu i wyciągnęliśmy z tej lekcji wnioski. - Planujemy i realizujemy inwestycje tak, żeby nie uzależniać się od jednego kierunku dostaw i to jest najbardziej dziś pożądany kierunek postępowania - oceniła Mroczek.

W 2024 r. Polska odcięła się od gazu z Rosji, wykorzystując Baltic Pipe do sprowadzenia norweskiego gazu. Ponadto coraz większą rolę odgrywa skroplony gaz LNG dostarczany przez terminal w Świnoujściu. W 2024 r. Forum Energii szacowało, że 38 proc. importu pochodziło z Danii/Baltic Pipe, 22 proc. z USA, 16 proc. z Kataru, a 23 proc. z innych kierunków. Import LNG odpowiadał za 41 proc. importowanego gazu po regazyfikacji.

Rok temu Orlen podał, że przez cały 2025 r. do terminalu LNG w Świnoujściu dotarło 81 ładunków, z czego 17 z Kataru, co, jak pisaliśmy w money.pl, - mogło przełożyć się na ok. 1,2-1,3 mln ton LNG. Jednak znacznie większym eksporterem LNG są Amerykanie odpowiadający za 56 proc. naszego importu przy 62 ładunkach (4,07 mln ton według wyliczeń Instytutu Studiów Energetycznych). Pozostałe dwa transporty LNG pochodziły z Senegalu oraz Trynidadu i Tobago.

Polska zużywa ok. 20 mld m sześc. gazu rocznie, ale popyt będzie rosnąć w przypadku uruchomienia nowych bloków gazowych. Należący do Skarbu Państwa Gaz-System zakłada, że do 2035 r. wzrośnie zapotrzebowanie na usługę przesyłową do ok. 26–29 mld m sześc. Głównie za sprawą sektora energetycznego. Niedługo pod plażą w Zatoce Gdańskiej rozpocznie się drążenie tunelu dla FSRU - pływającego terminala gazowego, który powstaje w Korei Południowej. Wiceprezes Gaz-Systemu Adam Bryszewski zapowiadał rok temu, że pierwszy gaz z terminala ma popłynąć w 2028 r. Łączny koszt inwestycji to 5,3 mld zł.

Skąd, wyłączając Rosję, Polska jeszcze może importować gaz? Naturalne z powodów geopolitycznych będzie zwiększanie wolumenu importu z USA. Ważnym partnerem mogą być też kraje Bliskiego Wschodu, co, jak pokazuje blokada Ormuzu, może mieć swoje konsekwencje. Kilka tygodni temu QatarEnergy wstrzymał produkcję LNG i transporty w wyniku ataku rakietowego na zakład przetwórstwa gazu Ras Laffan. Koncern ogłosił stan "siły wyższej" i wstrzymał produkcję skroplonego gazu LNG oraz poinformował partnerów, że część transportów zostanie wstrzymana.

- QatarEnergy de facto wstrzymał produkcję i transporty. Odpowiedzialne za to spółki decydują się na kontraktowanie tych wolumenów w innych miejscach. Oczywiście ceny gazu także wzrosły, co może się przełożyć na ceny na naszym rynku w kolejnych miesiącach i w taryfach, choć to jeszcze jest znowu niewiadoma, bo mamy nadzieję, że to zostanie szybko uspokojone - mówił 10 kwietnia minister energii Miłosz Motyka w PR24.

Kontrakty na gaz z Katarem zostały zawarte 10-20 lat temu. Nie oznacza to, że dostawy muszą pochodzić fizycznie z Kataru, bo mogą być z innego źródła. Zależy to od klauzul kontraktowych i umiejętności ich wykorzystania przez kupującego. Jeżeli zobowiązanie do sprzedaży spoczywa na partnerze katarskim, to powołanie się przez Qatar Gas na klauzulę "siły wyższej" nie musi być skuteczne. Wielkie złoże Ras Laffan, z którego do tej pory Katar eksportował gaz do Świnoujścia, nie musi być jedynym źródłem gazu dla katarskiej firmy, żeby wypełniła swoje kontraktowe obowiązki. Po polskiej stronie warto wykorzystać wszystkie zapisy kontraktu dla utrzymania dostaw od Qatar Gas - mówi nam Woźniak.

Były minister gospodarki wskazuje, że kluczem w ograniczaniu wpływu kryzysu na gospodarkę jest dywersyfikacja źródeł, np. podpisanie umowy nie z jedną, a z kilkoma amerykańskimi firmami.

- Importujemy gaz LNG od francuskiej firmy Total, ale nie ma informacji publicznej, skąd gaz pochodzi. Prawdopodobnie z Algierii. Gdy na świecie pojawia się reglamentacja, sankcje albo inne ograniczenia, to we wszystkich globalnych firmach handlujących paliwami i gazem obowiązuje podwyższona gotowość do nowych transakcji, bo na umiejętnym obchodzeniu ograniczeń zarabia się (albo oszczędza) dodatkowe pieniądze. Podpisanie umowy z Katarem nie oznacza koniecznie, że musimy dostawać gaz katarski. Zależy to od treści kontraktu/ów i od woli jego stron. Ważne jest oczywiście, żeby nie był to obłożony sankcjami gaz rosyjski, bo wtedy finansowalibyśmy rosyjskie wydatki wojenne i ludobójstwo na Ukrainie - kontynuuje były prezes PGNiG.

"Niestabilna" Zatoka Perska?

Dolnośląski Instytut Studiów Energetycznych (DISE) wskazał w raporcie z grudnia 2022 r. "Gaz zakładnikiem geopolityki", że Zatoka Perska to "bardzo niestabilne miejsce, naznaczone wojnami, przewrotami wojskowymi, atakami terrorystycznymi oraz zaangażowaniem militarnym mocarstw zewnętrznych".

"Zasoby gazu znajdujące się w regionie Zatoki Perskiej stanowią pozornie atrakcyjną alternatywę dla rosyjskiego gazu ziemnego. Miejsce to obfituje bowiem w gaz ziemny i jest geograficznie blisko Europy, więc mogłoby być źródłem dostaw do Starego Kontynentu. Jednak europejskie rządy i firmy, które rozważają dywersyfikację dostaw gazu ziemnego poprzez zwiększenie importu z Zatoki Perskiej, muszą z góry zdać sobie sprawę z kilku wyzwań, z którymi prawdopodobnie będą musiały się zmierzyć w perspektywie średnio- i długoterminowej" - czytamy.

W opinii DISE UE "musi pamiętać, że zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego poprzez współpracę z państwami Zatoki Perskiej może paradoksalnie doprowadzić do zmniejszenia tego bezpieczeństwa ze względu na niestabilność geopolityczną w tym regionie".

Zdaniem Piotra Woźniaka na rynkowe wahania wynikające m.in. z wojen, można przygotować się tylko poprzez "znajomość tematu". - Trzeba umieć dobrze poruszać się w tym drapieżnym środowisku na co dzień i korzystać ze wszystkich możliwości dywersyfikacji, żeby nie wystawić się na ryzyko gwałtownej podwyżki cen, a przynajmniej je łagodzić. Kluczowa jest umiejętność negocjowania i wchodzenia w odpowiednie sojusze, co wymaga codziennych starań. Złotego środka nie ma, bo wojny będą się zdarzać - mówi. I przypomina, że PGNiG podpisał w przeszłości kontrakt na poszukiwanie i wydobycie gazu w emiracie Ras al-Chajma przy cieśninie Ormuz.

- Nowy zarząd PGNiG wycofał się z inwestycji. Szkoda, bo objęliśmy zawczasu, w 2019 r., koncesję po to, żeby zamortyzować ewentualne zakłócenia w dostawach z Kataru. Ewakuacja gazu z emiratów może odbywać się praktycznie poza cieśniną Ormuz. Nie jesteśmy w tak wielkim kryzysie energetycznym, jak to sugeruje Fatih Birol, szef Międzynarodowej Agencji Energetycznej. Ale o dywersyfikację źródeł dostaw należy dbać niezmiennie i niezależnie od koniunktury politycznej - podkreśla Woźniak.

Ile możemy zapłacić za gaz?

5 maja cena gazu na rynku TTF oscyluje w okolicach 48 euro/MWh. Przy kursie ok. 4,25 zł za euro jest to ok. 202 zł/MWh w przeliczeniu hurtowym, czyli poziom zbliżony do obecnej taryfy sprzedażowej. Oczywiście cena na rachunku może się różnić, ale kluczowe dla nowej taryfy będzie, czy ceny gazu w TTF utrzymają się na poziomie 40-50 euro/MWh.

Przypomnijmy, że od 1 lipca 2025 r. aż do obniżki w lutym tego roku obowiązywała stawka 204,26 zł/MWh. Jeśli URE postanowiłoby przyjąć podobną stawkę, to podwyżka sięgnęłaby 3,5 proc. W przeszłości ceny były jeszcze wyższe. Do 30 czerwca 2025 r. stawka sięgała 239,65 zł/MWh.

Piotr Bera, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie
Kurs dolara ostro w dół. Amerykańska waluta poniżej granicy
Kurs dolara ostro w dół. Amerykańska waluta poniżej granicy
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 06.05.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 06.05.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 06.05.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 06.05.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 06.05.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 06.05.2026
Niemcy: Obniżka podatku paliwowego nie pomogła kierowcom
Niemcy: Obniżka podatku paliwowego nie pomogła kierowcom
Rosyjska gospodarka w kryzysie. Kreml ukrywa prawdę
Rosyjska gospodarka w kryzysie. Kreml ukrywa prawdę
Rośnie liczba wiz Schengen wydanych Rosjanom. Są nowe dane
Rośnie liczba wiz Schengen wydanych Rosjanom. Są nowe dane
Wycena Samsunga przekracza bilion dolarów. Akcje w górę
Wycena Samsunga przekracza bilion dolarów. Akcje w górę
Biznesy i technologie, które zmieniają Polskę i świat. Oto nominowani do Nagrody Money.pl
Biznesy i technologie, które zmieniają Polskę i świat. Oto nominowani do Nagrody Money.pl
Jest trzeci rządowy projekt kryptoustawy
Jest trzeci rządowy projekt kryptoustawy
Machina SAFE rusza. Do końca maja prawie 40 kontraktów
Machina SAFE rusza. Do końca maja prawie 40 kontraktów
ABW publikuje raport. "Celem ataków m.in. sklepy wielkopowierzchniowe"
ABW publikuje raport. "Celem ataków m.in. sklepy wielkopowierzchniowe"