Inflacja wykańcza biznes. Najbardziej cierpią małe firmy

Ten rok upływa pod znakiem inflacji i drożyzny, a to drenuje kieszenie Polaków. Martwią ich nie tylko wyższe ceny produktów, ale rachunki za energię sprawiają, że trzeba zaciskać pasa. To właśnie podwyżki za gaz oraz prąd powodują, że najbardziej cierpią przedsiębiorcy. Tylko w pierwszym półroczu 2022 r. zamknięto 104 tys. firm.

Window of an empty restaurant forced to close amid COVID-19 pandemic
Chairs on the tables of a restaurant forced to close during lockdown to control COVID-19 pandemic, Cambridge, UK
table, chair, business, closed, empty, restaurant, virus, coronavirus, cafe, quarantine, urban, nobody, crisis, pandemic, street, epidemic, furniture, economy, public, store, lockdown, corona, seat, restriction, city, social, food, outdoor, disease, safety, interior, travel, covid-19, outbreak, protection, eatery, tourism, infection, indoor, bar, no people, place, shutdown, dining, covid, social distancing, unemployment, trade, hospitality, sectorInflacja dobija małe i średnie biznesy w Polsce. Część z nich musiała zamknąć działalność
Źródło zdjęć: © Adobe Stock | Maurizio

Właściciele małych i średnich przedsiębiorstw (MŚP) mają pod górkę. Aż 69 proc. z nich uważa, że w ostatnich miesiącach prowadzenie biznesu jest utrudnione. Część musiało zamknąć swoje firmy rok temu, kiedy przez lockdown wywołany pandemią COVID-19 ich działanie było mocno ograniczone.

Obecnie sen z powiek przedsiębiorców spędzają galopujące ceny za energię elektryczną oraz gaz. Choć w sprawie tego pierwszego rząd dostrzega problem i od 1 grudnia część właścicieli MŚP może skorzystać z maksymalnych stawek za prąd w ramach Tarczy Solidarnościowej, to i tak reakcja nastąpiła za późno.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nawet 9 tys. zł na dzień dobry, więcej za doświadczenie. Zarobki programistów rosną

Biznesy, którym udało się przetrwać w pandemii, często musiały albo zawiesić swoją działalność w 2022 r., albo po prostu ją zakończyć.

Inflacja zabija piekarnie

Szybujące ceny gazu zmuszają branżę piekarską do radykalnych kroków. Ma dwa wyjścia: albo podwyższy cenę pieczywa, albo zamknie biznes. Na razie większość piekarni decyduje się na pierwszy krok, co odbija się na klientach. Branża tłumaczy się, że musiała to zrobić, ponieważ to wynik kryzysu energetycznego w Europie.

Wirtualna Polska opisywała sytuację jednej z piekarni działających w Olsztynie, w której rachunki za gaz zwiększyły się o 300 proc. - Ze 100 tysięcy złotych, które piekarnia płaciła miesięcznie w ubiegłym roku, obecnie zrobiło się 300 tysięcy zł. - tłumaczył Jarosław Goszczycki, właściciel i prezes "Piekarni Tyrolskiej".

Cennik piekarni w Olsztynie zaskakuje kupujących. Ile trzeba zapłacić za pieczywo? Chleb żytni mini - osiem zł., chleb lniany - dziesięć, żytni wiejski - 20 zł. za kilogram. Ceny są wyższe o trzy złote, ale za zwykły pszenny chleb trzeba zapłacić dwa złote więcej.

Mniej szczęścia miała piekarnia "Wroński", która jeszcze do niedawna była najdłużej działającą piekarnią w Łodzi. O biznesie właściciele i klienci mogą powiedzieć w czasie przeszłym, ponieważ trzeba było go zamknąć.

- Za tą inflacją przestaliśmy już w pewnym momencie nadążać - mówił Stanisław Wroński, który przejął piekarnię w 1978 r. Z powodu inflacji koszty produktów rosły, więc trzeba było podnieść ceny. - Nie wszyscy klienci to rozumieli. Słyszeliśmy nieraz pretensje, że tam i tam jest taniej - dodaje. Wrońskiemu nie pozostało nic innego, jak podjąć decyzję o zamknięciu rodzinnego biznesu, który w latach świetności wprowadzał na rynek 4,5 ton pieczywa dziennie.

W obu przypadkach nie tylko inflacja dała się we znaki. Rosnące koszty utrzymania biznesu to również wynik podwyższenia płacy minimalnej przez rząd. Aby ratować firmy, trzeba było podnieść ceny pieczywa, by w przyszłości mieć z czego wypłacać pensje.

Gastronomia ma pod górkę

W czasie pandemii COVID-19 branża gastronomiczna cierpiała z powodu lockdownu, ponieważ nie mogli przyjmować do lokali gości. Część z przedsiębiorców nie miała szczęścia i musieli zamknąć biznes, ale znaleźli się tacy, którym udało się przetrwać. Pomogło wydawanie posiłków na wynos, czy choćby zapewnienie cateringów do domów.

Zamykanie się restauracji w 2022 r. jednak staje się faktem. Podobnie jak w przypadku piekarni, gastronomia cierpi z powodu wysokich cen za energię oraz produkty potrzebne do przygotowywania posiłków. Obecna sytuacja gospodarcza sprawia, że restauratorzy zmuszeni są zamknąć lokale z wieloletnią tradycją.

Po blisko pół wieku działalności restauracja "Czardasz" znika z gastronomicznej mapy Gdańska - donosi serwis tvn24.pl. Jak przyznaje jej menadżer, najtrudniejsze były ostatnie trzy lata działalności, ale 2022 r. najbardziej odbija się na kondycji finansowej lokalu.

- Koszty prądu, koszty gazu, teraz dochodzi nam ogrzewanie, które też ma wzrosnąć o 25 procent. Ceny produktów spożywczych, które dotykają nie tylko nas, ale każdego. Goście rezygnują z przychodzenia do restauracji - wylicza Łukasz Szewczyk, menadżer "Czardasza".

Dodaje, że gwoździem do trumny były opłaty za gaz. Jak przyznaje, wcześniej wynosiły miesięcznie ok. 1500 zł. Teraz rachunek za listopad opiewa na ponad 10 tys. zł. Właściciel lokalu zatrudnia siedem osób. Koszty utrzymania przerastają możliwości istnienia biznesu, dlatego stracą pracę. Szewczyk przyznaje, że restauracja będzie działała tylko do świąt Bożego Narodzenia. Przygotują potrawy wigilijne na wynos i tym akcentem zakończą działalność.

Restauracja poszła po rekord

Dwa i pół miesiąca - tyle funkcjonowała restauracja "SOMI" w Katowicach - donosi eska.pl. To sprawia, że lokal może startować w niechlubnym rekordzie na najkrócej działający biznes. Restauracja została otwarta w połowie września przez Ukraińców, przy jednej z głównych ulicach Katowic.

Menu było urozmaicone - serwowali swoje narodowe dania (np. czebureki), ale także specjalizowali się w kuchni włoskiej. Chociaż ceny ustalone przez właścicieli zachęcały do odwiedzin tego miejsca, po dwóch miesiącach biznes trzeba było zamknąć. Powód? Faktura za prąd. Według informacji zamieszczonych na Facebooku właściciele "SOMI" muszą zapłacić rachunek na kwotę prawie 16 tys. zł., co przekracza możliwości finansowe firmy.

Mimo wszystko właściciele są pełni optymizmu i po obecnym zamknięciu restauracji mają nadzieję na ponowne otwarcie lokalu w przyszłości.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Dolar traci na potęgę. Pierwszy rok drugiej kadencji Trumpa mocno go osłabił
Dolar traci na potęgę. Pierwszy rok drugiej kadencji Trumpa mocno go osłabił
Bessent ucina spekulacje o finansowej wojnie z Europą: "To przeczy logice"
Bessent ucina spekulacje o finansowej wojnie z Europą: "To przeczy logice"
Orlen odkrył nowe złoże gazu na Morzu Północnym
Orlen odkrył nowe złoże gazu na Morzu Północnym
Trump grozi potężnymi cłami. Francja reaguje
Trump grozi potężnymi cłami. Francja reaguje
Nowe cła USA. Najwięcej stracić mogą Niemcy
Nowe cła USA. Najwięcej stracić mogą Niemcy
Prezes ZUS wezwany do dymisji. Związkowcy mówią o złamaniu prawa
Prezes ZUS wezwany do dymisji. Związkowcy mówią o złamaniu prawa
Tąpnięcie w handlu zagranicznym Niemiec. USA tracą pozycję lidera na rzecz Chin
Tąpnięcie w handlu zagranicznym Niemiec. USA tracą pozycję lidera na rzecz Chin
Kryzys wokół Grenlandii. Oto co się dzieje z cenami ropy
Kryzys wokół Grenlandii. Oto co się dzieje z cenami ropy
W miastach pękają rury. Ekspert: to nie zima jest winna
W miastach pękają rury. Ekspert: to nie zima jest winna
To Amerykanie płacą za cła Trumpa. Są nowe badania
To Amerykanie płacą za cła Trumpa. Są nowe badania
Macron nie chce być w Radzie Pokoju. Trump: 200 proc. ceł na francuskie wina i szampany
Macron nie chce być w Radzie Pokoju. Trump: 200 proc. ceł na francuskie wina i szampany
Gigant rezygnuje z produkcji smartfonów. Wskazał powód
Gigant rezygnuje z produkcji smartfonów. Wskazał powód