Jest wyrok sądu, ale wójt zostaje w urzędzie. O co chodzi?
Sąd prawomocnie podtrzymał warunkowe umorzenie sprawy Daniela Kusia, wójta Wilkowa z PiS. Choć uznał, że doszło do sfałszowania dokumentu, samorządowiec nie straci stanowiska. Musi jednak zapłacić łącznie ponad 11 tys. zł - informuje "Gazeta Wyborcza".
Daniel Kuś, wójt Wilkowa i członek Prawa i Sprawiedliwości, nadal będzie kierował gminą. Sąd Okręgowy w Lublinie utrzymał w mocy rozstrzygnięcie sądu rejonowego, który warunkowo umorzył postępowanie wobec samorządowca na roczny okres próby - informuje "Gazeta Wyborcza".
Wójt zostaje w gminie. Oto szczegóły sprawy
Jak opisuje dziennik sprawa dotyczyła dokumentu, którym wójt miał posłużyć się w sporze ze swoją byłą skarbniczką Mirosławą Walat. Sąd zgodził się z ustaleniami, że Daniel Kuś wpisał w dokumencie datę niezgodną z rzeczywistym dniem jego wystawienia. Jednocześnie uznano, że społeczna szkodliwość czynu "nie jest znaczna".
Ustawa o osobie najbliższej. "Bardziej konserwatywna niż progresywna"
W efekcie wójt musi zapłacić 5 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej, a także 6 348 zł kosztów sądowych. Nie straci jednak funkcji, bo nie zapadł wobec niego wyrok skazujący.
Sam wójt w rozmowie z "Wyborczą" przekonywał, że jego zdaniem zakres czynności nie jest dokumentem zaufania publicznego, więc nie można mówić o poświadczeniu nieprawdy.
Mirosława Walat nie kryje rozczarowania takim finałem sprawy. - Czy państwo polskie daje przyzwolenie na fałszowanie dokumentów? - pyta w rozmowie z dziennikiem była urzędniczka z Wilkowa.