KGHM będzie miał małe reaktory jądrowe. Ekspert: kropla w morzu potrzeb

Wicepremier Jacek Sasin podpisał w poniedziałek (14 lutego) umowę na opracowanie i wybudowanie kilku modułowych reaktorów nuklearnych. Służyć będą KGHM, polskiemu gigantowi miedziowemu. - To dobra wiadomość. Ale jednocześnie kropla w morzu potrzeb - ocenia Adam Rajewski z Instytutu Techniki Cieplnej Politechniki Warszawskiej w rozmowie z money.pl.

SasinWicepremier Jacek Sasin podpisał umowę, dzięki której KGHM zyska małe reaktory jądrowe
Źródło zdjęć: © Flickr | KPRM

Umowę wicepremier Jacek Sasin podpisał w tracie wizyty w USA z amerykańską NuScale Power. Dotyczy opracowania i budowy kilku małych reaktorów jądrowych. Ilu dokładnie? Z informacji przekazanych przez KGHM, a także PAP, wynika, że chodzi o cztery lub sześć modułów, z możliwością rozbudowy do 12. Każdy o mocy 77 MW.

Inwestycja jest jednym ze sposobów na dekarbonizację polskiej elektroenergetyki. Małe reaktory jądrowych w technologii SMR powstać mają głównie z myślą o potrzebach KGHM. Ministerstwo Aktywów Państwowych zaznacza jednak, że będzie też opcja wykorzystania ich w celach komercyjnych.

- Nie waham się powiedzieć, że podpisanie umowy to moment historyczny dla polskiej gospodarki i polskiej przyszłości. To nowa jakość i zupełnie nowa perspektywa. Jesteśmy w procesie transformacji naszej elektroenergetyki, która w 70 proc. jest dziś uzależniona od węgla. Rozwój energetyki jądrowej będzie tu mieć kluczowe znaczenie – mówi Jacek Sasin. Dodał, że KGHM do 2050 chce stać się firmą neutralną klimatycznie.

Podpisanie umowy to dobra wiadomość, jak ocenia w rozmowie z money.pl Adam Rajewski z Instytutu Techniki Cieplnej Politechniki Warszawskiej. - To pokazuje, że energetyka jądrowa staje się atrakcyjną opcją dekarbonizacji zarówno na poziomie gospodarek krajowych, jak i dla podmiotów energochłonnych, jak KGHM - twierdzi ekspert.

Wzrost cen prądu. Analityk prognozuje

Jedyna obawa? Czy termin zostanie dochowany

Specjalista z PW jednocześnie dodaje, że to dopiero pierwszy krok na długiej drodze ku dekarbonizacji krajowej energetyki.

- To może być inwestycja znacząca w bilansie energetycznym samego KGHM, ale dla gospodarki to kropla w morzu potrzeb. Mówimy o instalacji o łącznej mocy 300 MW, a w Polsce średnie obciążenie systemu energetycznego to ok. 20 tys. MW. Jeśli chcemy przeprowadzić szeroko zakrojoną dekarbonizację krajowej gospodarki przy pomocy energetyki jądrowej, to będzie trzeba czegoś dużo większego - mówi Adam Rajewski.

Spytany o obawy społeczne dot. budowy reaktorów jądrowych w Polsce, ekspert odpowiada: - Nie ma żadnego powodu, by obawiać się energetyki jądrowej. Mówimy o nowych rozwiązaniach technologicznych. Pod względem konstrukcyjnym reaktory są udoskonalone i o wiele bezpieczniejsze od tych, które przecież od wielu lat z powodzeniem pracują na całym świecie.

Dodaje, że jedyna obawa, jak istnieje, to czy inwestycja zostanie zrealizowana w terminie. Plan jest taki, by pierwszy zaczął działać za 7 lat. A klimatyczny zegar już tyka. Budowa tzw. dużego atomu, jak informuje Jacek Sasin, ma zacząć się w Polsce w połowie przyszłej dekady (lat 30. XXI w.).

Wybrane dla Ciebie