Kluczowa reforma grzęźnie w UE. Polska zyska kroplę w morzu potrzeb

Komisja środowiska PE zwiększyła pulę darmowych uprawnień do emisji CO2. Polska może ostatecznie liczyć na ulgę wynoszącą ok. 1,5 mld zł, ale zyska głównie przemysł. – Zmiana nie rozwiązuje kluczowego problemu, jakim pozostaje zapewnienie stabilnego i długoterminowego finansowania dekarbonizacji ciepłownictwa w Polsce – ocenia dla money.pl Patrycja Rapacka z Gramwzielone.pl.

UE reformuje ETSUE reformuje ETS
Źródło zdjęć: © East News | East News, Marius Burgelman, ZipZapic.com
Robert Kędzierski

W poniedziałek 19 października komisja środowiska Parlamentu Europejskiego przyjęła stanowisko w sprawie zmian w unijnym systemie handlu emisjami EU ETS. Głosowanie odbyło się w trybie pilnym. Za projektem zagłosowało 66 europosłów, a przeciw było 11.

Sprawa dotyczy tzw. benchmarków ciepła i paliw na lata 2026–2030. Benchmark to wskaźnik emisyjności. Na jego podstawie wylicza się, ile darmowych uprawnień do emisji dostaje dana instalacja. Benchmarki ciepła i paliw stosuje się wtedy, gdy dla danego produktu nie ma osobnego wskaźnika. Dlatego nazywa się je zapasowymi.

W czerwcu Komisja Europejska zaktualizowała wartości benchmarków na lata 2026–2030. Benchmark ciepła spadł z 47,3 do 31,2 uprawnienia na teradżul. Benchmark paliw obniżono w podobnej skali. W obu przypadkach to cięcie o około jedną trzecią. Oznaczało to mniej darmowych uprawnień dla firm. Część państw, w tym Polska, zabiegała o korektę. W lipcu Komisja przedstawiła osobny projekt, który miał złagodzić skutki tej zmiany.

Ile darmowych uprawnień

Komisja zaproponowała około 80 mln dodatkowych darmowych uprawnień. Ich wartość szacowała na około 6 mld euro. Komisja ENVI poszła dalej. Chce wykorzystać całą pulę dostępną do bezpłatnego przydziału w latach 2026–2030. Szacuje się ją na około 88 mln uprawnień.

Do tego dochodzi około 33 mln uprawnień, które wcześniej nie zostały przydzielone. Chodzi o uprawnienia wstrzymane instalacjom, które nie spełniły warunków systemu. Przykładem jest niewdrożenie zaleceń z audytu energetycznego. Europosłowie nie zgodzili się, by cała ta pula trafiła do firm. Podzielili ją na trzy równe części. Pierwsza, czyli około 11 mln uprawnień, zwiększy darmowy przydział. Druga trafi na aukcje, a dochód z nich zasili Fundusz Modernizacyjny. Trzecia zasili Fundusz Innowacyjny. Łącznie dodatkowy darmowy przydział według stanowiska ENVI to około 100 mln uprawnień.

Europosłowie zobowiązali też Komisję do wyznaczenia osobnych wskaźników dla poszczególnych sektorów. Mają się one opierać na 10 proc. najbardziej efektywnych instalacji w danym sektorze. Rada UE przyjęła inne stanowisko. We wrześniu państwa członkowskie opowiedziały się za tym, by całe 33 mln dodatkowych uprawnień trafiło do przemysłu. Łączna pula wyniosłaby wtedy około 121 mln.

Co dalej? W czwartek 22 października stanowisko ma przyjąć cały Parlament na sesji w Strasburgu. Potem zaczną się negocjacje z Radą. Przepisy mają obowiązywać od 1 stycznia 2027 r. Będą jednak działać wstecz, więc obejmą także 2026 r.

Polska dostaje 40 procent

Sprawozdawcą projektu w Parlamencie jest europoseł PSL Adam Jarubas. Ocenił on przyjęte rozwiązanie jako "bardzo dobry sygnał dla Polski". Zwrócił uwagę, że byłoby to pierwsze zwiększenie środków Funduszu Modernizacyjnego od 2014 r.

My jesteśmy krajem, który w największym zakresie jest obciążony ETS-em. Skoro go się nie da wyrzucić w kosmos, jak chcieliby niektórzy, to trzeba go zmieniać, trzeba go modyfikować i to się już dzisiaj udało poprzez dosypanie wolnych uprawnień – powiedział Jarubas. To jest krok w dobrym kierunku, ale na fanfary jest jeszcze za wcześnie – mówił cytowany przez PAP.

Pytany, które rozwiązanie jest lepsze dla Polski – parlamentarne czy przyjęte przez Radę – odpowiedział, że oba są dla niej dobre.

Jest to bardzo dobry sygnał dla Polski, bo jesteśmy największym jego biorcą, w ok. 40 proc. – podkreślił. Według niego mowa jest nawet o 1,5 mld zł dla polskiej gospodarki.

Kto zyska najwięcej?

Dodatkowe uprawnienia trafią przede wszystkim do sektorów energochłonnych. Chodzi m.in. o hutnictwo, przemysł cementowy, produkcję nawozów i branżę chemiczną. Dzięki nim firmy kupią mniej uprawnień na aukcjach. Obecnie około 43 proc. wszystkich uprawnień w EU ETS trafia do przemysłu energochłonnego za darmo. Pozostałe 57 proc. jest sprzedawane na aukcjach.

Patrycja Rapacka, zastępczyni redaktora naczelnego portalu Gramwzielone.pl, w komentarzu dla money.pl zwraca uwagę, że informacje o "darmowych ETS dla Polski" wymagają doprecyzowania.

– Nie chodzi o uprawnienia przyznane wyłącznie Polsce ani o specjalny mechanizm przygotowany dla sektora ciepłowniczego. Komisja Europejska, a następnie komisja ENVI Parlamentu Europejskiego, zaproponowały zmiany dotyczące całego systemu EU ETS, których celem jest zwiększenie puli bezpłatnych uprawnień dla instalacji korzystających z tzw. benchmarków ciepła i paliw – wyjaśnia.

Rapacka wskazuje, że zmiany dotkną także ciepłownictwa, bo obejmują benchmark ciepła. – Z perspektywy ciepłownictwa istotne jest to, że zmiany obejmują również benchmark ciepła, na podstawie którego wyliczana jest część darmowych uprawnień dla producentów ciepła objętych ETS – wskazuje.

Jeżeli nowe przepisy zostaną ostatecznie przyjęte, część polskich elektrociepłowni i dużych przedsiębiorstw ciepłowniczych może otrzymać więcej bezpłatnych uprawnień, co przełoży się na pewną ulgę kosztową – mówi.

Ekspertka zastrzega jednak, że to wsparcie ma ograniczoną skalę, a głównym beneficjentem będzie przemysł. – Nie należy jednak przeceniać skali tego wsparcia. Głównym adresatem proponowanych zmian pozostaje jednak przemysł energochłonny narażony na ryzyko ucieczki emisji poza UE. Ciepłownictwo może skorzystać przede wszystkim pośrednio, zarówno poprzez nieco wyższą alokację darmowych uprawnień, jak i dzięki zwiększeniu środków dostępnych w Funduszu Modernizacyjnym, z którego finansowane są inwestycje w modernizację źródeł ciepła i sieci ciepłowniczych – podkreśla.

Rapacka przypomina, że potrzeby inwestycyjne sektora są wielokrotnie większe. Według analiz Polskiego Towarzystwa Energetyki Cieplnej transformacja polskiego ciepłownictwa systemowego do 2050 r. może wymagać nakładów rzędu 299–466 mld zł. – Z tego punktu widzenia dodatkowa alokacja uprawnień może pomóc branży, ale nie rozwiązuje kluczowego problemu, jakim pozostaje zapewnienie stabilnego i długoterminowego finansowania dekarbonizacji ciepłownictwa w Polsce – zaznacza.

Jako dobry krok ocenia przygotowaną przez Ministerstwo Energii Strategię Transformacji Ciepłownictwa do 2040 r. Według zapowiedzi ministerstw dokument ma zostać przyjęty w przyszłym roku.

– Bez względu na dokumenty, polskie ciepłownictwo potrzebuje po prostu środków finansowych na transformację. Dlatego branża ciepłownicza od miesięcy postuluje nie tylko utrzymanie Funduszu Modernizacyjnego po 2030 r., ale także rewizję sposobu wyznaczania benchmarków dla ciepłownictwa systemowego, utrzymanie mechanizmów wspierających inwestycje oraz lepsze uwzględnienie specyfiki państw takich jak Polska, gdzie transformacja sektora rozpoczyna się z wysokiego poziomu zależności od węgla – mówi.

Ocenę decyzji ENVI formułuje jednak ostrożnie. – W tym kontekście propozycje przyjęte przez ENVI można uznać za krok w dobrym kierunku, choć daleki od realizacji wszystkich oczekiwań sektora. Z oceną trzeba poczekać na ostateczny kształt zmian – podsumowuje.

Ceny energii to osobny problem

Decyzja ENVI zapadła kilka dni po szczycie przywódców UE w Brukseli. Jak opisuje francuski dziennik "Le Monde", 15 i 16 października szefowie państw i rządów nie zdołali się porozumieć, jak obniżyć ceny energii.

Dziennik przypomina dane przedstawione 6 października przez szefową Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen. Od wybuchu wojny w Iranie i zamknięcia cieśniny Ormuz import paliw kopalnych kosztował Europę dodatkowe 100 mld euro. Za te pieniądze UE nie dostała ani jednej dodatkowej jednostki energii. Ceny oleju napędowego wzrosły dwukrotnie, a gazu o 140 proc.

Premier Łotwy Andris Kulbergs mówił na szczycie, że gospodarka jest słaba z powodu energii. Premier Grecji Kyriakos Mitsotakis ocenił, że projekt konkluzji Rady Europejskiej nie oddaje pilności kryzysu energetycznego. Według "Le Monde" w średnim terminie UE ma jasny plan: dywersyfikację źródeł, ograniczenie popytu i elektryfikację gospodarki. Jednym z głównych narzędzi ma być cena CO2 w systemie ETS. W krótkim terminie państwa pozostają jednak podzielone. Dodatkowo sytuację UE komplikuje porozumienie USA i Rosji w sprawie dostaw oleju napędowego.

Ciepłownicy krytycznie o całej reformie

Polskie Towarzystwo Energetyki Cieplnej odniosło się w lipcu do szerszego pakietu reformy EU ETS. Ten pakiet dotyczy okresu po 2030 r. i jest procedowany osobno od korekty benchmarków.

PTEC pozytywnie ocenia zapowiedź utrzymania Funduszu Modernizacyjnego po 2030 r. Krytykuje natomiast plan stopniowego wygaszania bezpłatnych uprawnień dla ciepłownictwa systemowego do zera w 2040 r. Według towarzystwa nie odpowiada to specyfice krajów takich jak Polska, w których transformacja zaczęła się przy wysokim udziale węgla.

"Obecnie bezpłatna alokacja pokrywa jedynie niewielką część emisji sektora – przykładowo w PGE Energia Ciepła jest to średnio około 7 proc. potrzeb compliance. Jej dalsze ograniczanie nie przyspieszy automatycznie dekarbonizacji, lecz może zmniejszyć środki dostępne na inwestycje oraz zwiększyć presję na ceny ciepła" – czytamy w komentarzu PTEC.

Towarzystwo krytykuje też tzw. regułę 80/20. Zakłada ona zatrzymanie 20 proc. darmowych uprawnień do końca pięcioletniego okresu inwestycyjnego. Według PTEC takie rozwiązanie "przekształca część wsparcia w późniejszą refundację, zamiast zapewniać kapitał wtedy, gdy inwestycja jest realizowana". Po 2030 r. branża chce odrębnego benchmarku dla ciepłownictwa systemowego. Miałby on uwzględniać sezonowość, moce szczytowe i bezpieczeństwo dostaw.

Zastrzeżenia budzi również objęcie systemem spalarni odpadów. Obowiązek umarzania uprawnień ma rosnąć od 25 proc. emisji w 2031 r. do 100 proc. od 2034 r. Zdaniem PTEC może to podnieść koszty ciepła i odbioru odpadów ponoszone przez mieszkańców i samorządy. Decyzja w sprawie składowisk, które emitują metan, ma zapaść dopiero po ocenie przewidzianej do końca 2034 r.

– Zależy nam na takim kształcie systemu EU ETS, który pozwoli na utrzymanie obecnego tempa transformacji sektora ciepłowniczego oraz złagodzenie wpływu kosztów transformacji ciepłownictwa – powiedział Marcin Laskowski, prezes PTEC.

"Społecznego wymiaru transformacji nie można traktować jako dodatku – jej koszty poniosą bezpośrednio mieszkańcy, samorządy i przedsiębiorstwa, dlatego tempo zmian musi być ambitne, ale również technicznie wykonalne i ekonomicznie akceptowalne" – podkreśla PTEC.

Wybrane dla Ciebie