Jak informuje dziennik, na wielu kompaniach na ponad 20 strzelców wyborowych i snajperów przypadają pojedyncze sztuki broni. Zdarza się, że żołnierze kończą szkolenie specjalistyczne po oddaniu zaledwie kilkunastu strzałów, a zdarzają się też przypadki bez ani jednego strzału z broni dedykowanej. To utrudnia budowanie realnych umiejętności.
Przez lata podstawą dla strzelców wyborowych były samopowtarzalne karabiny wyborowe SWD i zmodernizowane SWD-M. Ten typ broni wywodzi się z konstrukcji radzieckiej z przełomu lat 50. i 60. i pozwalał na rażenie przeciwników oddalonych o nie więcej niż 600-800 metrów - czytamy w "Rz".
WIDEOPolacy mają fabrykę dronów w Ukrainie. Ile kosztuje jeden FlyEye?
Dziennik wyjaśnia różnicę między snajperem i strzelcem wyborowym (designated marksman). Strzelec wyborowy ma wspierać drużynę i działać szybko, często w ruchu, dlatego kluczowa jest broń samopowtarzalna. Karabiny powtarzalne, choć precyzyjne, ograniczają tempo ognia w takich warunkach. Snajper działa niezależnie od głównych sił, zazwyczaj w ramach wyspecjalizowanych, bardzo małych zespołów.
Jak czytamy w "Rzeczpospolitej" Wojsko Polskie kupiło fińskie karabiny Sako TRG (kilkaset sztuk), ale to broń typowo snajperska i powtarzalna. Z krajowych zakupów zamówiono m.in. Tor (12,7 mm, masa ponad 17 kg) oraz Bor, którego w latach 2008-2024 dostarczono łącznie 903 sztuki.
Żołnierze jednak skarżą się na tę broń. Mówią, że potrafi "sama strzelić przy ryglowaniu", a elementy wyposażenia bywają podatne na zacięcia. Problemem jest jednak duża masa (ponad 17 kg!), wymiary (długość broni to 1,35 metra) oraz niewielka szybkostrzelność praktyczna (7-10 strz./min).
To typowa broń powtarzalna, czyli wymagająca przeładowania po każdym strzale. W teorii jest więc to broń snajperska. Jednocześnie nawet ta liczba nie wystarcza, zwłaszcza po rozbudowie Wojsk Obrony Terytorialnej i zwiększeniu liczby etatów strzelców wyborowych - czytamy w dzienniku.
Rozwiązaniem jest samopowtarzalny karabin MSBS GROT 762N z Fabryki Broni "Łucznik" w Radomiu, zamówiony w 2023 r. w pierwszej partii 250 sztuk. Jak czytamy w dzienniku, broń trafiła do WOT i wojsk operacyjnych, ale kolejne zakupy mają nastąpić dopiero za kilka lat.
Źródło: "Rzeczpospolita"