Koniec z oszukanym miodem i zbyt mało owocowym dżemem. Nowa dyrektywa śniadaniowa UE 

Unijne przepisy, potocznie nazywane "dyrektywą śniadaniową", stają się faktem. Nowe regulacje, które weszły w życie w połowie czerwca, docelowo całkowicie przemodelują rynek najpopularniejszych porannych produktów w całej Europie.

Nowe zalecenia ws. dżemówNowe zalecenia ws. dżemów
Źródło zdjęć: © Unsplash | Pexels
Robert Kędzierski

Zmiany uderzą przede wszystkim w producentów, którzy do tej pory balansowali na granicy jakości, wykorzystując luki w prawie do obniżania kosztów produkcji. Ostateczny termin na pełne wdrożenie nowych wytycznych to 14 czerwca 2026 r. Po tej dacie na sklepowych półkach w Polsce i całej Unii Europejskiej znajdziemy produkty o zupełnie innych, znacznie bardziej rygorystycznych parametrach. Zmiany obejmą dżemy, marmolady, soki owocowe, a także miody i mleko konserwowane.

Więcej owoców w słoikach i nowe zasady dla soków

Dla przeciętnego konsumenta najbardziej odczuwalna będzie zmiana w składzie popularnych smarowideł do pieczywa. Bruksela uznała, że dotychczasowe normy były zbyt luźne i pozwalały na sprzedaż produktów, w których owoce stanowiły jedynie skromny dodatek do cukru i substancji żelujących. Zgodnie z nowymi wytycznymi, minimalna zawartość owoców w standardowym dżemie musi wzrosnąć z dotychczasowych 350 gramów do 450 gramów na każdy kilogram gotowego produktu.

"Polski w Waszyngtonie nie ma". Michta ostro o bezpieczeństwie

Jeszcze wyżej poprzeczkę zawieszono dla produktów pozycjonowanych jako warianty "ekstra". W ich przypadku producenci będą musieli zużyć minimum pół kilograma owoców na kilogram dżemu. To wyraźny sygnał ze strony unijnych instytucji, że jakość żywności musi ulec poprawie, a konsumenci powinni otrzymywać produkt adekwatny do swojej nazwy.

Soki owocowe pod lupą Brukseli

Równolegle uporządkowano kwestię nazewnictwa na rynku napojów. Producenci soków owocowych będą mogli używać na etykietach określenia o obniżonej zawartości cukru wyłącznie w sytuacji, gdy z ich produktu usunięto minimum 30 proc. naturalnie występujących cukrów.

Dodatkowo wprowadzono możliwość umieszczania jasnej deklaracji informującej, że dany sok zawiera wyłącznie cukry występujące w nim naturalnie. Ma to pomóc klientom w odróżnieniu prawdziwych soków od dosładzanych nektarów i napojów, które nierzadko imitują produkty wyższej jakości.

Krucjata przeciwko fałszowaniu miodu

Największa rewolucja dotyczy jednak rynku pszczelarskiego. Unia Europejska od lat zmaga się z problemem masowego napływu taniego, fałszowanego miodu, głównie z rynków azjatyckich. Dotychczasowe przepisy pozwalały na stosowanie bardzo ogólnikowych etykiet, informujących jedynie, że produkt jest "mieszanką miodów pochodzących z UE i niepochodzących z UE". To otwierało furtkę do sprzedaży wyrobów, w których śladowa ilość europejskiego miodu była mieszana z tanimi syropami cukrowymi z zagranicy.

Dyrektywa śniadaniowa kategorycznie kończy z tym procederem. Od teraz każdy słoik będący mieszanką będzie musiał posiadać precyzyjną informację o krajach pochodzenia wraz z dokładnym, procentowym udziałem poszczególnych miodów. Co więcej, regulatorzy wzięli pod lupę kwestię filtracji. Z rynku jako produkty tradycyjne znikną miody, które zostały poddane procesom pozbawiającym je naturalnego pyłku.

Zakaz usuwania pyłku z miodu

– Brak pyłku kwiatowego uniemożliwia laboratoryjną weryfikację pochodzenia produktu – przypominają eksperci unijni, tłumacząc tę decyzję. Usunięcie pyłku było bowiem najczęstszą metodą stosowaną przez nieuczciwych importerów do zacierania śladów i ukrywania faktycznego, często pozaeuropejskiego pochodzenia surowca. Teraz taki produkt straci prawo do noszenia szlachetnych nazw, takich jak miód akacjowy czy wielokwiatowy.

Nowe prawo wprowadza także drobniejsze korekty w innych segmentach rynku nabiałowego. – Przepisy zezwalają na produkcję niektórych rodzajów mleka konserwowanego częściowo lub całkowicie odwodnionego z obniżoną zawartością laktozy – informuje polskie Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, podsumowując zakres zmian.

Przedsiębiorstwa z branży spożywczej mają teraz niespełna dwa lata na dostosowanie linii produkcyjnych, receptur i opakowań. Warto jednak zaznaczyć, że produkty wytworzone i wprowadzone do obrotu przed wejściem w życie nowych rygorów nie znikną z dnia na dzień. Zgodnie z przyjętymi zasadami, będą mogły być sprzedawane aż do całkowitego wyczerpania zapasów magazynowych. Oznacza to, że przez pewien czas na półkach będą funkcjonować obok siebie wyroby w starym i nowym standardzie, a ostateczny wybór – i weryfikacja etykiet – pozostanie w rękach konsumentów.

Wybrane dla Ciebie