Koronawirus w łódzkiej drogówce. Policja w kwarantannie

Dwóch funkcjonariuszy zakażonych, 24 objętych kwarantanną - tak wygląda obecnie sytuacja w łódzkiej drogówce. Policjanci skarżą się jednak, że w odosobnieniu powinno być ich znacznie więcej. Tymczasem większość normalnie pracuje.

24 funkcjonariuszy łódzkiej drogówki objętych jest kwarantanną po tym, jak dwoje ich kolegów okazało się zakażonych koronawirusem
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
Jakub Ceglarz

Sprawę opisuje łódzki oddział "Gazety Wyborczej". Do pierwszego zakażenia w wydziale ruchu drogowego doszło pod koniec kwietnia, ale dodatni wynik pojawił się dopiero 3 maja.

Wtedy szefostwo zdecydowało o rozpoczęciu kwarantanny dla 24 funkcjonariuszy, którzy mieli kontakt z zakażonym. Wiadomo już, że jeden z nich również jest chory. Wynik poznał tuż przed minionym weekendem.

Policjanci z łódzkiej drogówki skarżą się jednak w wiadomościach do redakcji "GW", że kwarantannie powinno się poddać znacznie większą liczbę funkcjonariuszy.

Obejrzyj: Minister Emilewicz ujawnia: 7 mld zł na wakacje dla Polaków. Etatowcy dostaną bon turystyczny

"Mieliśmy odprawy w tej samej sali, z tymi samymi ludźmi, którzy okazali się zakażeni. Jeździliśmy tymi samymi samochodami co oni, a tu nikt niczego nie odkaża" - tak brzmi jeden z listów.

Co na to dowództwo? Zdaniem "GW" funkcjonariusze usłyszeli jedynie, że jeśli chcą, to mogą na własny koszt wykonać test na obecność koronawirusa. Innego wyjścia nie widzą.

- Rozumiem, że policjanci się boją. Dostaliśmy urządzenie do ozonowania radiowozów, które stoi na terenie policji przy ulicy Pienistej. Jeśli jest właściwie użytkowane, to nasze pojazdy na bieżąco powinny być ozonowane - mówi "Wyborczej" Krzysztof Balcer, szef policyjnych związkowców w Łodzi.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie