Ukraina uderza w "kręgosłup okupacji". Kryzys paliwowy na Krymie

Ciągłe ataki ukraińskich dronów na ziemiach okupowanych przez Kreml, a także w głębi Rosji, pogłębiają kryzys paliwowy na tych terytoriach - napisał we wtorek portal stacji BBC. Eksperci brytyjskiego nadawcy podkreślili, że dotyczy on przede wszystkim Krymu, który Rosja anektowała 12 lat temu.

P?onie magazyn ropy w Sewastopolu
In this handout photo made from video released by the Governor of Sevastopol Mikhail Razvozhaev telegram channel on Saturday, April 29, 2023, smoke and flame rise from a burning fuel tank in Sevastopol, Crimea. A massive fire erupted at an oil reservoir there after it was hit by a drone, a Russian-appointed official there reported on Saturday. (Sevastopol Governor Mikhail Razvozhaev telegram channel via AP)Płonący magazyn ropy w Sewastopolu
Źródło zdjęć: © Licencjodawca
Przemysław Ciszak

BBC zaznaczyła, że duża część trudności związanych z dostawami paliw silnikowych na Krym to efekt niedawnych ataków Ukrainy na kluczową trasę samochodową i most łączący rosyjski Rostów nad Donem z półwyspem.

Ta droga to w zasadzie kręgosłup rosyjskiej okupacji na południu – powiedział BBC Clement Molin z francuskiego think tanku Atum Mundi.

Dodał, że od początku maja Ukraina przeprowadziła 300 ataków dronów na ciężarówki, w tym 30 cystern, a kampania ta nasiliła się w tym miesiącu.

Tak inwestują młodzi. "Wierzą, że z małego portfela nagle może być dużo pieniędzy"

Na potwierdzenie tej tezy portal przytoczył też dane ukraińskiej armii, z których wynika, że "między końcem maja i początkiem czerwca ruch ładunków wojskowych na tej drodze spadł o 71 procent".

Odnosząc się do doniesień o pogłębiających się trudnościach z zaopatrzeniem w paliwa na Krymie, autorzy publikacji posłużyli się także nagraniami z sieci społecznościowych, na których widać długie kolejki na stacjach benzynowych na całym półwyspie. Osoby ukazane w tych materiałach przyznawały, że zdarza im się czekać nawet 10 godzin w kolejkach, żeby zatankować.

"Teraz chodzę do pracy pieszo. (...) Pozostaje tylko kupić konia!" – zacytowała BBC wypowiedź mieszkańca Symferopola dla niezależnego serwisu internetowego Biereg.

Rozmówcy BBC przypomnieli również, że poważny kłopot z opuszczeniem półwyspu właśnie z powodu trudności z zaopatrzeniem w paliwo mają Rosjanie, którzy przyjechali na Krym w celach turystycznych. Sprawa okazała się na tyle poważna, że lokalne, ustanowione przez Moskwę władze uruchomiły specjalną infolinię, by im pomóc.

Z tego samego powodu - jak powiedział 5 czerwca mianowany przez Kreml szef regionu Siergiej Aksjonow - setki autobusów komunikacji publicznej nie wyjeżdżają z zajezdni.

Portal brytyjskiego nadawcy podkreślił, że w poniedziałek wieczorem ministerstwo energii Rosji "po raz pierwszy potwierdziło problemy z dostawami paliwa w »regionach południowych«". BBC przypomniała, że w tym wypadku stwierdzenie "regiony południowe" odnosi się "najprawdopodobniej do okupowanych części Ukrainy".

Ekspert ds. rosyjskiego przemysłu naftowego Craig Kennedy powiedział BBC, że dostawy paliwa na Krym drogą lądową, przez okupowany Mariupol w obwodzie donieckim, są obecnie narażone na ataki na całej długości trasy.

Rozmówca brytyjskiego nadawcy podkreślił, że trudności z dostawami paliwa pogłębiają prowadzone od kilku miesięcy ataki Ukrainy na rafinerie i magazyny ropy w głębi terytorium Rosji. W maju ukraiński prezydent Wołodymyr Zełenski oświadczył, że w ich wyniku "unieruchomiono prawie 40 proc. podstawowych mocy rafineryjnych Rosji".

Kennedy dodał, że obecnie celem ataków Ukrainy są już nie tylko duże rafinerie, ale także mniejsze, lokalne sieci dystrybucyjne.

Dowódca 413. samodzielnego batalionu "Raid" ukraińskich Sił Systemów Bezzałogowych, Jewhen Karas, powiedział BBC, że głównym celem podległej mu jednostki są "rosyjskie magazyny, zbiorniki na ropę i paliwo, budynki, a nawet małe bunkry, w których przebywają rosyjscy oficerowie".

Brytyjski nadawca przypomniał, że ofiarami ukraińskich ataków padają też cywile, a władze okupowanych przez Rosję regionów Ukrainy wydały zakaz kursowania autobusów i autokarów na trasach prowadzących do Mariupola i na Krym. Zaapelowały też do mieszkańców, by nie korzystali z nich "ze względów bezpieczeństwa".

Wybrane dla Ciebie