Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
aktualizacja

Kryzys. Rząd planuje cięcia pensji urzędników

44
Podziel się

Kryzys wywołany pandemią koronawirusa wpływa nie tylko na gospodarkę, będzie miał też odbicie w wydatkach na administrację publiczną. Rząd planuje cięcia urzędniczych pensji, by znaleźć dodatkowe finansowanie walki z kryzysem.

Rząd szykuje cięcia w administracji publicznej
Rząd szykuje cięcia w administracji publicznej (KPRM, Adam Guz)
bDASudtx

Rząd chce zatrzymać obiecane urzędnikom w zeszłym roku podwyżki. Może też nakazać zwolnienia - czytamy w "Rzeczpospolitej". Władza szuka w ten sposób pieniędzy na finansowanie walki z kryzysem wywołanym pandemią koronawirusa.

Od soboty obowiązują znowelizowane przepisy przyjęte w ramach rządowej specustawy, nazywanej tarczą antykryzysową. Jeden z przepisów daje rządowi możliwość nakazania zwolnień w poszczególnych urzędach lub obniżenia wynagrodzeń do końca tego roku.

Może to dotknąć nawet kilkuset tysięcy urzędników - warunkiem cięć jest wzrost deficytu lub zadłużenia państwa, co w obecnej sytuacji już się dzieje. Taki ruch miałby posłużyć transferowi środków z wydatków na administrację publiczną na finansowanie pomocy państwa dla biznesu.

bDASudtz
Zobacz także: Obejrzyj: Koronawirus i susza. Zły czas dla producentów i rolników

Premier Mateusz Morawiecki był o to dopytywany przez dziennikarzy na wtorkowej konferencji w jego kancelarii. - Staramy się zaszczepić gen oszczędzania w administracji publicznej. To nie jest czas na premie, podwyżki i nagrody - stwierdził.

- Musimy, jako klasa polityczna, skupić się na jednym celu: ratowania miejsc pracy. I temu będą służyły oszczędności w administracji publicznej - dodał wymijająco szef rządu, czym zasugerował jednak cięcia.

bDASudtF

Główne uderzenie oszczędnościowe, jak twierdzą rozmówcy "Rzeczpospolitej", nastąpi w urzędach wojewódzkich i ministerstwach. Po przejściu wielu urzędników na pracę zdalną okazało się, że nie wszyscy są potrzebni.

Tomasz Ludwiński, szef NSZZ Solidarność skarbowców przypomina, że wciąż obowiązuje zawarte kilka miesięcy temu porozumienie ministra finansów ze związkami zawodowymi działającymi w KAS w sprawie 6-proc. podwyżek dla pracowników i funkcjonariuszy. Środki te zawarto w ustawie budżetowej na 2020 r., która też wciąż obowiązuje.

Co więcej, minister finansów Tadeusz Kościński zadeklarował w mediach społecznościowych, że rząd - póki co - nie spieszy się z nowelizacją budżetu. Jego zdaniem, szybka nowelizacja to mniej wiarygodnych parametrów.

Mowa o sporych kwotach, tylko ZUS ma zarezerwowane w budżecie państwa ponad 300 mln zł na podwyżki dla ok. 45 tys. pracowników. Jednak dla pracowników budżetówki szykuje się trudny czas, muszą się pogodzić z tym, że nie tylko nie zobaczą podwyżek, ale dotkną ich także obniżki pensji czy zwolnienia. Dlatego pracownicy kluczowych urzędów już szykują się do protestów.

bDASudtG

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem
bDASudtH
bDASudua
KOMENTARZE
(44)
Misiunia
9 miesięcy temu
Można bezkarnie obniżać pensje ludzi, którzy pracują, inwestują całe życie finansowo w podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych, ale 500+ można dalej rozdawać patologii ,której sposobem na życie jest robienie kolejnych dzieci, a chodzenie do pracy. W moim otoczeniu wszyscy pracują ciężko, dokształcają się za ciężko zarobione pieniądze, a 500+ nie traktują jako główne źródło utrzymania tylko inwestycje dla dzieci. Brawo więc tym pracującym trzeba jeszcze dokopać niech jeszcze więcej pracują.
Truth
9 miesięcy temu
Rozumiem, że przykład pójdzie z góry i obniżki zaczną się od premiera, ministrów, wiceministrów, posłów i tym podobnych darmozjazdów
@@@@
9 miesięcy temu
PANIE MORAWIECKI,ZACZNIJ CIĘCIE PENSJI OD SIEBIE A TAKŻE WSZYSTKIM POSŁOM.
bDASudub
Mika
9 miesięcy temu
mogliby obniżyć pensje w administacji tym co mają bardzo wysokie zarobki, a nie szarakom, którzy zarabiaja grosze.
Mary
9 miesięcy temu
Po pierwsze to obniżki pensji i zwolnienia nie dotyczą kilkuset tysięcy urzędników tylko ok. 120 tys. członków korpusu służby cywilnej. Po drugie to gdzie jest cała reszta - 700 tys. nauczycieli, 250tys. służb mundurowych, politycy i ich diety, spółki skarbu państwa, sędziowie i prokuratorzy, pracownicy tychże sądów i prokuratur, ZUS, KRUS itd. Łącznie conajmniej 1,5 miliona ludzi z pensjami przeważnie wyższymi niż służba cywilna. Święte krowy, tam redukcji nie będzie tylko podwyżki tak jak np. w Policji w zeszłym miesiącu - ok. 500zł. PO też tylko służbie cywilnej zamroziła pensje na 8 lat jako jedynej grupie wypłacanej z budżetu bo przecież kryzys finansowy. Teraz PiS robi cięcia w służbie cywilnej bo epidemia koronawirusa. Gdzie byli przez ostatnie 5 lat, skoro są przerosty zatrudnienia to czemu na to nie reagowali. Dziwne, nagle teraz się kapnęli. Znaleźli sobie kozła ofiarnego. Oskubią już do reszty służbę cywilnej z jej biedy żeby cała reszta mogła spać spokojnie - przecież rząd zrobił cięcia. Obłuda i nic więcej.
...
Następna strona