Ministerstwo spraw zagranicznych Kuby skrytykowało decyzję prezydenta USA Donalda Trumpa, który podpisał rozporządzenie pozwalające na nakładanie ceł na kraje sprzedające ropę Hawanie. W ocenie kubańskiego resortu jest to „brutalny akt agresji” przeciwko wyspie i jej mieszkańcom.
„Potępiamy ten brutalny akt agresji wobec Kuby i jej mieszkańców, którzy od ponad 65 lat poddawani są najdłuższej i najokrutniejszej blokadzie gospodarczej, jaką kiedykolwiek nałożono na cały naród, a którym teraz grożą ekstremalne warunki życia” – napisał minister spraw zagranicznych Kuby Bruno Rodriguez w serwisie X.
Rodriguez również skrytykował „eskalację działań Stanów Zjednoczonych i długą listę kłamstw mających na celu przedstawienie Kuby jako zagrożenia, którym nie jest”. Według niego, to USA są „jedynym zagrożeniem dla pokoju, bezpieczeństwa i stabilności regionu”.
WIDEONBP chce nadal zwiększać zapasy złota. Ekonomista: dziś to bardziej kontrowersyjny temat
Problemy na Kubie
Decyzja rządu USA, według relacji, ma na celu wywarcie presji na Kubę, którą zarzuca się sprzymierzenie z krajami i organizacjami wrogimi USA, m.in. Rosją i Chinami.
W połowie stycznia "New York Times" informował, że Kuba boryka się z poważnymi niedoborami paliwa, co wpływa na produkcję energii elektrycznej.
Wenezuela, Meksyk i Rosja pozostają największymi dostawcami ropy dla Kuby. Jednakże po interwencji USA w Wenezueli, która zablokowała dostawy wenezuelskiego surowca, sytuacja Kuby stała się jeszcze trudniejsza.
W piątek agencja AFP potwierdziła, że Kuba znalazła się w coraz trudniejszej sytuacji energetycznej. Trump stwierdził, że cięcia w dostawach ropy z Wenezueli mogą przyśpieszyć upadek komunistycznych rządów w Hawanie.
Źródło: PAP