Marian Banaś wraca do gry. Były prezes NIK chce zostać prezydentem Krakowa
Marian Banaś zapowiedział start w wyborach na prezydenta Krakowa, jeśli potwierdzą się wyniki sondażowego exit poll po referendum odwoławczym. Według badania większość głosujących opowiedziała się za odwołaniem zarówno prezydenta, jak i rady miasta.
W niedzielę po godz. 21 zakończyło się referendum dotyczące odwołania prezydenta Krakowa Aleksandra Miszalskiego (KO) i rady miejskiej. Według sondażu exit poll przygotowanego dla Polsat News przez Ogólnopolską Grupę Badawczą referendum będzie ważne, a prezydent i rada miasta zostaną odwołani.
Referendum w Krakowie. Będą wybory
Z sondażu wynika, że frekwencja wyniosła 33,4 proc. przy progu ważności dla odwołania prezydenta 26,98 proc., a dla odwołania rady miasta 30,59 proc.
Kraków odwołał prezydenta. "Zakończyliśmy niezbyt udaną prezydenturę"
Według OGB 97,8 proc. głosujących było za odwołaniem prezydenta, 96,0 proc. za odwołaniem rady miasta.
Tuż po ogłoszeniu sondażowych wyników głos zabrał były prezes NIK Marian Banaś. Zadeklarował, że powalczy o fotel prezydenta Krakowa.
"Wystartuję w wyborach na prezydenta Krakowa i przedstawię kandydatów do rady miasta. Stolica Małopolski zasługuje na normalność oraz uczciwe zarządzanie bez poleceń partyjnych baronów" - napisał na platformie X Marian Banaś.
Referendum w Krakowie. Oto przyczyny
Inicjatorzy referendum określający się jako grupa obywateli niezwiązanych z polityką zarzucają Miszalskiemu: m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podoba się im również polityka transportowa, w tym sposób wprowadzenia i zasady strefy czystego transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania i wprowadzenie opłat za parkowanie w niedziele.
Miszalski w ostatnich tygodniach mówił dziennikarzom, że zdaje sobie sprawę z popełnionych błędów. Zgłaszał też kolejne korekty w polityce miasta. Wśród nich były np. likwidacja premii dla członków zarządów spółek miejskich i obniżenie wynagrodzenia dla członków rad nadzorczych tych spółek. Miszalski podkreślał również, że to nie on, a poprzednia władza odpowiada za wysokości tych premii i wynagrodzeń. Zapowiedział także m.in. zmianę zasad strefy czystego transportu.