"Bandyci", "szamańskie metody". Mocne słowa o doradcach

Bartosz Majewski doradzał około 400 prezesom. Taka usługa kosztuje między 500 a 1000 zł za godzinę. Nie przedstawia jednak doradztwa jako branży bez skazy. Uważa, że słusznie sprzedawcy i doradcy są w Polsce oceniani negatywnie. - Ja bym ich nazwał bandytami - mówi Bartosz Majewski o tej części doradców, która żeruje na klientach.

Łukasz Kijek

"Biznes Klasa" to program dostępny na money.pl i w serwisie YouTube. Szef redakcji Łukasz Kijek prowadzi w nim rozmowy z obecnymi i byłymi szefami największych firm, a także z ludźmi z otoczenia biznesu - o ich życiu, biznesie, zarobkach i wielu innych. Gościem najnowszego odcinka jest Bartosz Majewski, współzałożyciel Casbeg i ekspert sprzedaży.

W ocenie założyciela Casbeg początki rynku doradczego przypominały "dziki zachód". Wspomina czasy, gdy popularne były treści w stylu "Wilka z Wall Street", a ludzie uczący sprzedaży koncentrowali się na NLP i "szamańskich metodach". - Ten rynek był dzikim zachodem. Tutaj wchodzi niuans językowy, bo ty nazywasz tych ludzi doradcami, ja bym ich nazwał bandytami. Oni potrafią eksploatować ludzkie emocje. To jest strach kontra chciwość - mówi Majewski.

Dziś, jak mówi, branża jest "na pewno o wiele lepiej" profesjonalizowana, ale nadal ma przed sobą drogę. - Ja bym w ogóle się nie wziął za doradzanie, gdyby ludzie do mnie z tym nie przyszli, bo uważałbym, że nie jestem godzien. Bo to jest wielka odpowiedzialność, żeby mówić komuś, jak ma robić cokolwiek - mówi.

Prezesom, z którymi pracował, przypisuje jedną wspólną cechę: wielu ma poczucie wyjątkowości własnych problemów. Majewski zastrzega jednak, że widzi tylko tych, którzy szukają pomocy. Według niego już samo szukanie wsparcia odróżnia ich od tych, którzy "kiszą się" w trudnych sytuacjach.

Jednocześnie z rozmów z przedsiębiorcami wyniósł wniosek, że różne branże często mają podobne bolączki. Firma SaaS-owa, firma dystrybucyjna czy biznes sprzedający lasery do klinik mogą mierzyć się z podobnymi problemami z handlowcami, CRM-em, systemami motywacyjnymi czy zatrudnianiem. - Wszyscy goście i wszystkie dziewczyny mają podobny zestaw problemów - mówi Majewski.

"Ludzie na poziomie nie zajmują się sprzedażą"

Najostrzej wypowiada się jednak o tym, jak w Polsce traktuje się sprzedaż. W jego ocenie wciąż działa kulturowy opór przed handlowaniem. Majewski tłumaczy to dziedzictwem, w którym "ludzie na poziomie nie zajmują się sprzedażą", choć ostatnie dekady uczą, że bez sprzedaży trudno prowadzić biznes. - Mamy ogromne tarcie w mózgach pomiędzy tymi dwoma rzeczami - mówi.

Zauważa jednak zmianę u młodszych ludzi. Opowiada o 17-latku, który programuje, prowadzi drugi biznes i pozyskuje klientów przez cold calling. Majewski nazywa go "cold callującym programistą" i dodaje, że to rzecz, której wcześniej nie widział.

Gdy pada pytanie o ogólną ocenę sprzedawców w Polsce, odpowiedź jest krótka: - "Ogólnie to słabo, niestety. Majewski doprecyzowuje, że polscy sprzedawcy dobrze radzą sobie przy mniejszych transakcjach - za 1000, 10 tys. czy 100 tys. zł. Problem zaczyna się wtedy, gdy w grę wchodzą naprawdę duże kwoty. - W momencie, jak idzie w poważne kwoty, wtedy jest naprawdę dramat - mówi.

Jak skutecznie sprzedawać?

Założyciel CASBEG wskazuje też moment, w którym firma powinna zatrudnić handlowca. Nie wtedy, gdy założyciel nie chce już rozmawiać z klientami. Najpierw powinien sam sprawdzić produkt, ofertę, pricing i proces decyzyjny. Dopiero gdy miesięcznie pojawia się 60–80 zapytań, można myśleć o wprowadzeniu handlowca do organizacji. Zbyt wczesne zatrudnienie handlowca bywa próbą zdjęcia z założyciela rozmów z klientami. - Biznes byłby wspaniały, gdyby nie ci cholerni klienci - żartuje Majewski.

Majewski mówi też o umiejętności, bez której trudno w sprzedaży przetrwać: gotowości do słyszenia "nie". Nie traktuje jej tylko jako umiejętności.

Jego zdaniem częstym błędem jest zbyt długie dopracowywanie produktu przed wyjściem do klientów. Sam przyznaje, że nie jest od tego wolny. - Ilekroć spojrzę w lusterko wsteczne, to zawsze mi w tym lusterku wychodzi, że trzeba było ten produkt, usługę, coś tam na rynek wypuścić minimum miesiąc wcześniej - mówi.

Nie chodzi o to, by ignorować jakość, ale by nie czekać na stan, który nie nadejdzie. Majewski przypomina, że "nikt nigdy nie widział skończonego, gotowego software'u". To klient ma pokazać, co naprawdę wymaga poprawy.- My byśmy w tej piwnicy w życiu nie wpadli na te konkretne trzy rzeczy, ale ten gość wie, bo jest klientem, jest bliżej, ma kontekst do tego, jak funkcjonuje jego firma, jak funkcjonuje jego życie - mówi.

Tak powstał też kierunek dla CASBEG. Majewski wspomina, że pracując jako dyrektor sprzedaży w startupie, do planów 6- i 12-miesięcznych dołożono jednorazową konsultację z pracy z produktem. Klienci chcieli takich konsultacji więcej. - Tylko ja za bardzo tego nie wymyśliłem, ja tylko poprawiłem to, o co poprosili mnie klienci. Nie jestem taki zmyślny — mówi.

Drugim problemem jest tempo reakcji. Majewski mówi o handlowcach, którzy "agresywnie czekają na klienta". Przywołuje przykład kupowania mieszkania czy samochodu w Polsce: jeśli ktoś oddzwoni w dwa dni, klient bywa zadowolony, że w ogóle oddzwoniono. - Time kills deals. Czas zabija transakcje — mówi.

Jak AI zmieni sprzedaż?

Na końcu rozmowa schodzi na AI. Majewski radzi, by "łapać fale", a dziś taką falą ma być właśnie AI. Nie chodzi mu o mówienie o technologii, ale o generowanie za jej pomocą konkretnej wartości. Jako przykład podaje własną naukę tworzenia miniaturek na YouTube'a przy użyciu prostych narzędzi.

Na pytanie, czy AI wytnie tradycyjnych sprzedawców, odpowiada: - Takich, którzy są słabi, to na pewno. W jego ocenie automatyzowane będą przede wszystkim czynności, których handlowcy nie powinni wykonywać: papierologia, umawianie spotkań, oferty, notatki, umowy czy wpisywanie danych do CRM-ów. Bezpieczniejsi mają być ci, którzy są partnerami do rozmowy dla klientów, zwłaszcza przy dużych transakcjach.

- Czy chcemy, żeby agent realizował z naszymi klientami transakcję za milion dolarów? Nie, raczej wolimy zostawić to Sławkowi, bo Sławek jest bardzo kompetentnym chłopakiem, wiemy, że nie będzie gadał bzdur i nie będzie halucynował - mówi Majewski. I właśnie w tym miejscu sprzedaż wraca do punktu wyjścia: technologii, produktu i procesu nie da się całkowicie oddzielić od zaufania.

W poprzednich odcinkach "Biznes Klasy" Łukasz Kijek rozmawiał z:

Wybrane dla Ciebie