Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Mateusz Madejski
Mateusz Madejski
|

"Nawet nie wiem, czy jestem bankrutem". Stacja Kanapka czeka na decyzję Metra

13
Podziel się:

Pani Renata prowadzi punkt z kanapkami niemal od dwóch dekad. Przez pandemię jednak jej biznes stanął. Najpierw Metro Warszawskie wyciągnęło do niej dłoń. Teraz jednak może w każdej chwili zażądać od niej niemal 100 tys. zł. - Rozmawiamy z każdym - tłumaczy Metro.

"Nawet nie wiem, czy jestem bankrutem". Stacja Kanapka czeka na decyzję Metra
Pani Renata działa przy stacjach metra od 2004 roku (WP, Stacja kanapka)

Renata Niski prowadzi przy stacji metra Ratusz Arsenał nieduży punkt z przekąskami - Stacja Kanapka. - Jestem najemcą od 2004 r. Ani razu nie spóźniłam się z płatnością - mówi w rozmowie z money.pl.

Jak opowiada, problemy zaczęły się wraz z początkiem pandemii. Jej klientami byli przede wszystkim ludzie jeżdżący do biur i studenci. Zdecydowana większość z nich teraz pracuje lub uczy się zdalnie. Stacja Kanapka zaczęła zarabiać 25 proc. tego, co przed pandemią.

Metro Warszawskie wyciągnęło jednak rękę do przedsiębiorców, którzy prowadzili przy stacjach punkty. A przynajmniej tak się wtedy części z nich wydawało.

Zobacz także: Nowe obostrzenia ogłoszone. Lekarz krótko: nie zgadzam się z nimi

Od marca 2020 r. Metro zaczęło pobierać 20 proc. czynszu, a na resztę wysyłało faktury z odroczoną płatnością. Ten system działa do dziś. Jednak teraz handlowcy patrzą ze stresem na te faktury. Kiedy trzeba je będzie spłacić? Tego nikt z Metra powiedzieć nie jest w stanie.

- Już w sierpniu 2020 Metro kazało nam spłacić te wszystkie faktury. Przekonywaliśmy, że nie mamy z czego, a obroty są ciągle bardzo niskie. Metro się więc wycofało ze swojej decyzji. Tylko nie podjęło żadnej innej - opowiada pani Renata.

Jak tłumaczy, w tej chwili żyje nie tylko w gigantycznym stresie, ale i w stanie zupełnego zawieszenia. - Zamknąć punktu teraz nie mogę, bo bym musiała dopłacić czynsz - wyjaśnia. Choć, jak dodaje, nie ma pewności, że i tak nie będzie musiała tego zrobić. - Wraz z innymi handlowcami domagamy się decyzji, ale jesteśmy ciągle zbywani - opowiada.

- Nie wytrzymujemy już presji, nie wiemy, co z nami będzie. Jeśli każą nam spłacać pełen czynsz, to jesteśmy bankrutami bez pracy, ale za to z gigantycznymi długami - mówi, dodając, że w podobnej sytuacji jest wielu handlowców z metra. Przy obu liniach warszawskiego metra działa ok. 150 punktów handlowych czy gastronomicznych.

Faktury w zawieszeniu. Metro tłumaczy

Jak dodaje, zależy jej na anulowaniu opłat z faktur z odroczonym terminem. Tym bardziej że jej zdaniem prędko sytuacja do normy nie wróci. - Nawet jak pokonamy pandemię, to ludzie jeszcze długo zostaną na pracy zdalnej - przewiduje.

- Handlowcy z metra nie są traktowani fair - uważa. I wskazuje, że wielu innych przedsiębiorców z innych miejsc dostało większe obniżki. Władze stolicy mówią, że podczas pandemii obniżono czynsze 3,6 tys. handlowców na łączną kwotę ok. 50 mln zł.

Co na to wszystko władze Metra Warszawskiego? Od rzeczniczki tej miejskiej spółki słyszymy, że na razie jest decyzja o przedłużeniu obowiązującego systemu: do zapłaty 20 proc. czynszu, zawieszenie pozostałych 80 proc.

Kiedy najemcy będą musieli spłacić zawieszone faktury? Tu decyzji ciągle nie ma. Jednocześnie spółka zapewnia, że jest w kontakcie z przedsiębiorcami i każdemu chce zaproponować korzystne rozwiązania.

- Sytuacja każdego najemcy jest inna, analizujemy ją indywidualnie. Jesteśmy w bieżącym kontakcie z najemcami, informacje w sprawie płatności czynszu są przekazywane każdorazowo po podjęciu decyzji - zapewnia w rozmowie z money.pl Anna Bartoń, rzeczniczka Metra Warszawskiego.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(13)
Iwona
rok temu
Może Pani po prostu nie wie, że żyje w krainie mlekiem i miodem płynącej? Proponuję obejrzeć TVP - poprawa humoru gwarantowana, uśmieje się Pani do rozpuku. Tylko jakoś nie chcą wyznać, ile zarabia Obajtek - może tak mało, że wstyd się przyznać?!
yxyxy
rok temu
szkoda tych przedsiębiorców, jeszcze trochę i wszyscy zbankrutują, nie będzie czego otwierać. a w ogóle to oni powinni iść do sądu, bo jest wolność działalności gospodarczej.
Kanka
rok temu
Odroczenie platnosci to jak zakup na raty. Wiadomo, ze bedzie trseba splacac. A teraz lament
Bankruty
rok temu
To tylko w Polsce tak się dzieje znam osoby Polaków co mają w Niemczech małe biznesy tak jak nap mała kawiarenkę od roku nieprowadza spowodu korona wirusa ale stać ich na godne życie i przyjeżdżają do rodzin w Polsce spędzać czas PiS to złodzieje okradli polskie sami się bogacą i wykorzystują bankrutow
Kryslc
rok temu
Przecież w tvpis mówią że jest świetnie, wygrywamy, przedsiebiarcy się cieszą z pomocy. Może ta pani od kanapek nie ogląda tvpis i nic nie wie jak jej dobrze.