"Nożyce" na rynku pracy. Coraz więcej Polaków pracuje na własny rachunek

Po wybuchu pandemii w Polsce wzrosła liczba samozatrudnionych, a spadła liczba pracowników najemnych w sektorze prywatnym. Czy to źle? Eksperci nie dają jednoznacznej odpowiedzi, ale jedną z przyczyn może być cięcie kosztów przez firmy i "wypychanie" pracowników na B2B. A już przed pandemią należeliśmy do liderów UE pod względem samozatrudnienia.

Samozatrudnieni w PolsceW ostatnim czasie w Polsce wzrosła liczba samozatrudnionych. A już przed wybuchem pandemii należeliśmy do liderów w UE.
Źródło zdjęć: © Adobe Stock

Często słychać głosy, że polski rynek pracy przechodzi przez kryzys obronną ręką, a najnowsze dane Eurostatu pokazują nawet, że bezrobocie w naszym kraju jest najniższe w Unii Europejskiej.

Na pierwszy rzut oka jest więc bardzo dobrze. Dokładniejsza analiza danych pokazuje jednak, że w ostatnim czasie wzrosła liczba samozatrudnionych przy jednoczesnym spadku liczby pracowników najemnych. Może to być jedna z pierwszych zauważalnych zmian na rynku pracy wywołanych pandemią.

– Jedną z przyczyn takiej sytuacji może być tendencja do ograniczania kosztów przez firmy, które borykają się z trudnościami wynikającymi z sytuacji gospodarczej. Stają więc przed dylematem - albo rozstanie z pracownikiem, albo zamiana umowy o pracę w umowę B2B – ocenia Monika Fedorczuk, ekspert ds. rynku pracy Konfederacji Lewiatan.

Wielkanoc. Co z cenami żywności na święta?

- Kolejne tarcze oferowały osobom samozatrudnionym konkretne instrumenty wsparcia, jak świadczenie postojowe, zwolnienie ze składek, bezzwrotna pożyczka, co w pewien sposób promowało jednoosobowe działalności gospodarcze w stosunku do niepewnych etatów - dodaje przedstawicielka Lewiatana.

Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL) pokazuje, że liczba samozatrudnionych poszła w górę. Spadła natomiast liczba pracowników najemnych, do których należą zarówno zatrudnieni na umowę o pracę, jak i na umowę cywilnoprawną. Jeśli przedstawimy to na wykresach, widać, że na rynku pracy pojawiły się "nożyce" - linie rozchodzą się: jeden wykres idzie wyraźnie w górę, a drugi w dół.

– Dane BAEL pokazują dość zaskakującą tendencję. Spadek liczby pracowników najemnych w sektorze prywatnym został skompensowany z jednej strony przyrostem samozatrudnionych, ale z drugiej strony też przyrostem pracowników najemnych w sektorze publicznym – zauważa Sławomir Dudek, główny ekonomista FOR.

– Na pewno negatywnie należy patrzeć na to, że spadło zatrudnienie w sektorze prywatnym i nie udało się odbudować poziomów przedkryzysowych – dodaje.

Zdaniem ekonomisty, jeżeli ta zmiana jest spowodowana wypychaniem pracowników na etacie na działalność ze względu na niższe opodatkowanie, to jest to negatywny trend. Ale może też świadczyć o tym, że jakaś część pracowników, szczególnie wysoko wykwalifikowanych, "bierze sprawy w swoje ręce" i zakłada działalność gospodarczą. Praca jako freelancer zyskuje na popularności, co dodatkowo może wspierać ten trend.

W opinii ekonomisty, do wzrostu liczby samozatrudnionych mógł przyczynić się też Mały ZUS. Przepisy umożliwiające obniżenie składek ZUS dla przedsiębiorców, których przychód nie przekracza 120 tys. zł rocznie, a dochód 60 tys. zł, weszły w życie 1 lutego 2020 roku.

Kolejne miesiące pokażą, czy będziemy mieli do czynienia z trendem przepływu pracowników z zatrudnienia najemnego do samozatrudnienia, ocenia Monika Fedorczuk. Zwraca też uwagę na jeszcze jedno zjawisko - w ostatnim czasie wzrosła liczba osób zatrudnionych w rolnictwie. Być może są to osoby, które w czasie kryzysu straciły dotychczasowe zatrudnienie.

Fedorczuk wskazuje, że liczba zatrudnionych wzrosła w ostatnim czasie o ok. 100 tys. osób, a to już dla niej podstawa do postawienia "ostrożnej tezy", że "niskie bezrobocie rejestrowane nie jest wystarczającym powodem do twierdzenia, że Polska doskonale poradziła sobie z wyzwaniami rynku pracy".

Jeśli zaś chodzi o zmianę formy współpracy na B2B, przedstawicielka Lewiatana twierdzi, że jest to sytuacja, w której osoba fizyczna traci poczucie bezpieczeństwa wynikające z zapewnienia stałego źródła dochodów. Zaznacza jednak, że dla pracodawcy to także duże ryzyko, że współpracownik – niezwiązany w sposób stały – gdy tylko znajdzie korzystniejszą ofertę, odejdzie do innego pracodawcy.

Zaznacza, że w przypadku poprawy sytuacji odzyskanie takiego pracownika będzie niemożliwe lub bardzo kosztowne.

Jak było przed pandemią?

Już przed pandemią Polska należała do liderów w Unii Europejskiej pod względem samozatrudnienia. Stosunek samozatrudnionych do wszystkich pracujących wynosił w naszym kraju ponad 17 proc. Mowa zarówno o osobach, które zatrudniają pracowników, jak i o takich, które nikogo nie zatrudniają i po prostu pracują na własny rachunek. Przy czym tych drugich było w Polsce znacznie więcej, bo aż 78 proc.

Jeśli przyjrzymy się poszczególnym regionom, okazuje się, że najwięcej samozatrudnionych w stosunku do wszystkich pracowników jest w województwach podlaskim (24 proc.), lubelskim (23 proc.), świętokrzyskim (23 proc.) oraz małopolskim (20 proc.). Najmniej zaś w województwie śląskim (11 proc.).

Najmniej chronieni

Ze śmieciówkami i samozatrudnieniem od lat walczą chociażby związki zawodowe. "Solidarność" od dawna wnosi, by wszystkie umowy cywilnoprawne, w tym umowy o dzieło (od których obecnie nie odprowadza się żadnych składek do ZUS) były w pełni oskładkowane.

Związkowcy chcą też, by osoby samozatrudnione lub osoby mające umowę zlecenie, ale współpracujące z jednym tylko pracodawcą, przechodziłyby automatycznie z umów cywilnych na umowy o pracę decyzją administracyjną inspektora pracy.

- Zdajemy sobie sprawę, że młodym osobom na samozatrudnieniu wydaje się, że dobrze wybrały, bo więcej pieniędzy zostaje im w kieszeni, oszczędzają na ZUS, ale to jest krótkowzroczne. Kryzys, który obecnie mamy doskonale to uwypuklił. Poza tym, przechodząc z samozatrudnienia na umowy o pracę, będą nie tylko lepiej chronieni, zyskają wszystkie przywileje pracownicze jak prawo do urlopu, ale też odbiorą emeryturę z ZUS, a nie z opieki społecznej. Patrzymy na interes całego społeczeństwa - mówił w ub. roku Jarosław Lange, szef wielkopolskiej NSZZ "Solidarność".

- Samozatrudnieni i osoby na umowach cywilnoprawnych najczęściej nie mają żadnej ochrony przed nagłym zerwaniem kontraktu, przed zwolnieniem - tłumaczyła prof. Monika Gładoch, ekspert rynku pracy.

Wybrane dla Ciebie
Premierka Japonii obiecała "wcisnąć przycisk". Czas na silną armię
Premierka Japonii obiecała "wcisnąć przycisk". Czas na silną armię
Amazon grożą pozwy. Sprawa dotyczy sprzedaży środka, który posłużył do samobójstw
Amazon grożą pozwy. Sprawa dotyczy sprzedaży środka, który posłużył do samobójstw
Pusta kasa w rządowym programie. Zamknięto nabór
Pusta kasa w rządowym programie. Zamknięto nabór
Euro w Polsce. Zaskakujące wyniki badań
Euro w Polsce. Zaskakujące wyniki badań
20 uprzywilejowanych grup. Nie płacą składki zdrowotnej. Będzie zmiana? Ministra odpowiada
20 uprzywilejowanych grup. Nie płacą składki zdrowotnej. Będzie zmiana? Ministra odpowiada
Firmy łapią oddech. Lutowe dane GUS wskazują na stabilizację nastrojów w gospodarce
Firmy łapią oddech. Lutowe dane GUS wskazują na stabilizację nastrojów w gospodarce
Marka Nowrocky. Policja przyjęła zawiadomienie
Marka Nowrocky. Policja przyjęła zawiadomienie
Porodówki będą zamykane? Minister zdrowia odpowiada
Porodówki będą zamykane? Minister zdrowia odpowiada
Ukraiński operator odpowiada na oskarżenia Orbana. "Ropociąg jest remontowany"
Ukraiński operator odpowiada na oskarżenia Orbana. "Ropociąg jest remontowany"
Miliardy na rozbudowę Okęcia i realizację Portu Polska. Kluczowa umowa podpisana
Miliardy na rozbudowę Okęcia i realizację Portu Polska. Kluczowa umowa podpisana
Prezydent zawetował ustawę ws. rolników. "Chcą utrzymać pewną patologię"
Prezydent zawetował ustawę ws. rolników. "Chcą utrzymać pewną patologię"
Ukraina wskazuje winnych paraliżu Deutsche Bahn. "To element strategii hybrydowej"
Ukraina wskazuje winnych paraliżu Deutsche Bahn. "To element strategii hybrydowej"