Notowania

Odstrzał dzików da tony mięsa. Przetwórnie tego nie przerobią, ale myśliwi mogą zapełnić zamrażarki

Planowany przez resort rolnictwa sanitarny odstrzał dzików stanowi duże wyzwanie dla handlujących dziczyzną. Mięso z niego pochodzące będzie trafiało na nasze stoły, ale może być go po prostu za dużo. PZŁ na gwałt kupuje chłodnie, by poradzić sobie z klęską urodzaju.

Podziel się
Dodaj komentarz
(iStock.com)
W ciągu najbliższych trzech weekendów z polskich lasów zniknąć ma nawet 250 tys. dzików.

Od 12 stycznia polskie lasy mogą zaroić się od myśliwych, którzy odpowiedzą pozytywnie na apel ministra rolnictwa i wezmą udział w "masowych i zsynchronizowanych polowaniach”. Celem ministra Ardanowskiego jest odstrzał jak największej liczby dzików.

Wszystko to w ramach walki z chorobą, która zagraża polskim hodowcom świń. ASF, czyli Afrykański Pomór Świń, ma zostać powstrzymany w ciągu trzech weekendów 12-13, 19-20, 26-27 stycznia 2019 r. Liczne protesty, listy, opinie naukowców wydają się na ministrze nie robić żadnego wrażenia.

Myśliwi odpierają krytykę ministra rolnictwa. "Nie można mówić, że nie robią"

Przeciwni akcji są też myśliwi, którzy ten odstrzał nazywają ”rzezią dzików”. Abstrahując już od dyskusji w tej sprawie, postanowiliśmy zadać pytania o to, co dalej stanie się z mięsem pochodzącym z odstrzału. Jak się okazuje, w dużej części trafi na nasze stoły.

- Spożycie mięsa dzika zarażonego wirusem ASF nie ma żadnego wpływu na ludzkie zdrowie. Na ASF chorują tylko świniowate, czyli dziki i świnie. Jednak wirus może być przenoszony przez człowieka, który miał kontakt z takim dzikiem, dlatego dalsze wykorzystanie takiego mięsa nie jest rzeczą prostą - mówi Grzegorz Malec, właściciel największej w Polsce przetwórni dziczyzny ”Elite Zwierzyniec” i sieci sklepów ”Dziki Trop”.

Decyduje kolor

Wszystko zależy od tego, gdzie zwierzę zostało zabite. To Główny Inspektorat Weterynarii nanosi na mapę naszego kraju różne kolory, które o tym decydują (mapa poniżej). Zgodnie z prawem zakazuje się skupu mięsa ze stref oznaczonych kolorami niebieskim (ognisko ASF) i czerwonym (jednostkowy przypadek ASF), to mięso będzie utylizowane.

(Główny Inspektorat Weterynarii)
(Fot: GIW)

Z żółtej strefy można mięso wywozić i skupować, ale też pod pewnymi warunkami. - Pobrane próbki wysyła się do Puław, gdzie jest jedyny instytut w kraju prowadzący testy na obecność wirusa ASF. Wystarczy, że tylko jedno z przebadanych zwierząt będzie chore i zawartość całej chłodni trafia do utylizacji - wyjaśnia Malec.

W przypadku terenów nieoznaczonych żadnym kolorem mięso sprawdza się po prostu u weterynarza. Jest to jednak zwykła procedura zawsze towarzysząca skupowi dziczyzny. W przypadku masowego odstrzału potrzebne są jednak chłodnie. To w nich zwierzęta czekają na wyniki badań instytutu z Puław.

- Lata zaniedbań sprawiły, że państwo polskie nie było gotowe do walki z tym wirusem. Dlatego początkowo zwrócono się do nas, czyli firm skupujących dziczyznę, z prośbą o udostępnienie myśliwym komór chłodniczych. Dopiero teraz zamawia się je masowo do kół łowieckich - wyjaśnia Grzegorz Malec.

W ostatnim czasie Polski Związek Łowiecki (PZŁ) zakupił i przekazał kołom łowieckim 203 takie komory. Potrzeby są jednak dwukrotnie większe, dlatego myśliwi poprosili Ministerstwo Rolnictwa i Ministerstwo Środowiska o 200 kolejnych. Pytaliśmy PZŁ o obecną liczbę chłodni i gotowość myśliwych do strzelania, ale do czasu opublikowania tego artykułu, nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Jak to wpłynie na ceny?

Szykuje się więc wielkie strzelanie. Czy może to wpłynąć na ceny na rynku? Po odstrzale w Niemczech (ponad 800 tys. dzików) pojawiły się informacje, że niemieckie mięso zalało nasz rynek i ceny w skupie zaczęły spadać.

- To nieprawda. Od roku ceny utrzymują się na stałym poziomie w okolicach 3 zł za kilogram. Oczywiście są skupy i rejony, gdzie cena może oscylować wokół 2 zł, ale nie ma to związku z odstrzałami w Niemczech - mówi właściciel sklepów ”Dziki Trop”.

Trzeba jednak pamiętać, że cena dotyczy całego zwierzęcia. Nie jest to czyste mięso. Zatem nie należy tego przeliczać na ceny już przetworzonej dziczyzny, a ta potrafi być bardzo droga. W markowych sklepach kilogram szynki z dzika kosztuje w okolicach 100 zł, polędwica jest nieco droższa. Za pasztet trzeba zapłacić około 60 zł za kg, a kabanosy około 50 zł za kg.

Poza tym, jak przekonuje nasz rozmówca, nie wiadomo też, czy do masowego odstrzału w Polsce w ogóle dojdzie. Przeciwni są myśliwi, którzy ze względów etycznych nie chcą brać w tym udziału. Wszystko dlatego, że odstrzał zakłada możliwość zabijania dzików prowadzących młode osobniki i ciężarnych loch. Ponadto od 15 stycznia zaczyna się okres ochronny na lochy, a w tym terminie resort też przewiduje odstrzał.

W trzy weekendy tyle, ile w rok?

- Nawet jeśli na skutek odstrzału nagle w ciągu trzech tygodni zostanie pozyskanych 250 tys. dzików - czyli tyle, ile odstrzeliwuje się w rok - nie przewidujemy obniżenia cen skupu. Nie chcemy tego wykorzystywać. Ponadto takiej ilości nie przerobi zaledwie kilka - maksymalnie 10 - działających w kraju przetwórni - dodaje Grzegorz Malec.

Jego zdaniem to fizycznie niewykonalne i duża część może pójść na straty. A marnotrawstwo jest również brakiem szacunku do zwierzęcia, a więc i wbrew etyce łowieckiej.

Jak duży jest rynek dziczyzny w naszym kraju? ”Elite Zwierzyniec” przerabia 2 tys. ton zwierzyny rocznie. 40 proc. to dziki, kolejne 40 to jelenie, a 20 proc. stanowią sarny. W Polsce do przetwórstwa trafia rocznie około 13 tys. ton dziczyzny rocznie. Dużo dziczyzny myśliwi zatrzymują na potrzeby własne, ale tu nie ma danych.

Przy rynku wieprzowiny to zaledwie ryneczek. Średnio w Polsce produkcja żywca wieprzowego jest na poziomie 2,5 mln ton rocznie. Trzeba jednak pamiętać, że nie tylko myśliwi polujący zgodnie z etyką strzelają do dzików.

Są jeszcze tzw. mięsiarze, którzy strzelają do zwierząt często nielegalnie i bez względu na plany łowieckie, które mają wszystkie koła zrzeszone w PZŁ. Ich nie interesują ograniczenia liczby dzików, które mogą odstrzelić. Oni z całą pewnością przyłączą się do akcji resortu.

W ich przypadku skup nie będzie głównym adresem. Nieoficjalnie mówi się w środowisku, że handel mięsem w szarej strefie jest całkiem spory. Oferty i zamówienia przekazywane są pocztą pantoflową. To na ten nielegalny rynek może trafić spora część mięsa z tego odstrzału.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Tagi: odstrzał dzików, gospodarka polska, asf w polsce
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
10-01-2019

asBarbarzyństwo. Wstyd mi za ten kraj

10-01-2019

agent smithCzłowiek to rak toczący tę planetę.

10-01-2019

m-53Chętnie kupię sztukę lub dwie. Pycha

Rozwiń komentarze (863)