PiS chce uznania dla weta wobec budżetu UE. Opozycja uważa je za szkodliwe
Aż cztery projekty uchwał - jeden autorstwa PiS i trzy opozycyjne - złożono w czwartek w Sejmie po tym, jak premier Mateusz Morawiecki zagroził zawetowaniem budżetu Unii Europejskiej. Sam szef rządu powtórzył, że nie zgadza się na "arbitralne kryteria oceny tzw. praworządności".
Polska oraz Węgry grożą wetem wobec wieloletnich ram finansowych UE, ponieważ nie zgadzają się na mechanizm, który uzależnia wypłatę funduszu unijnych od przestrzegania zasad praworządności. Już w środę premier niespodziewanie wystąpił w Sejmie. Ocenił, że instytucja weta wspiera Unię. - Unia Europejska trwa, ponieważ jest organizacją państw, które są w stanie zawrzeć kompromis. Gdyby tego bezpiecznika w postaci weta nie było, Unii groziłby po prostu rozpad - stwierdził Mateusz Morawiecki. Uznał też, że odwoływanie się do praworządności to "pałka propagandowa".
W czwartek PiS złożył projekt uchwały, który ma wesprzeć działania premiera. "Sejm z uznaniem przyjmuje fakt zablokowania przez przedstawicieli Polski dalszych prac nad pakietem rozwiązań budżetowych" - napisano w nim. Posłowie PiS podkreślają, że "niedopuszczalne jest tworzenie prawa, które mogłoby prowadzić do dyskryminacji i gorszego traktowania jednych obywateli kosztem drugich" oraz "niedopuszczalna jest dyskryminacja wobec państw członkowskich i stosowanie wobec nich różnych standardów postępowania".
Uznano, że Komisja Europejska wielokrotnie stosowała "podwójne standardy", jeśli chodzi o ocenę sytuacji w Polsce oraz w innych krajach. "Wszelkie propozycje zawierające przepisy nieostre, nieprecyzyjne, podatne na stronniczą interpretację, muszą zostać zdecydowanie odrzucone" - napisano w projekcie.
Budżet UE. Nie będzie pieniędzy? Kościński: nie przyjmuję takiego wariantu
W odpowiedzi swoje projekty uchwał złożył kluby opozycyjne. W tekście zaproponowanym przez Koalicję Obywatelską Sejm ma wezwać rząd do zawarcia porozumienia w sprawie budżeti UE. "Publiczne groźby członków Rady Ministrów kierowane pod adresem Unii Europejskiej, w zakresie możliwości użycia prawa weta z uwagi na obowiązujący mechanizm przyznawania środków finansowych w korelacji z respektowaniem zasad praworządności, Sejm traktuje jako szkodliwe, krótkowzroczne oraz populistyczne działania, które godzą w polską rację stanu" - napisano.
Według projektu Lewicy zaś Sejm ma zobowiązać premiera do przyjęcia wynegocjowanego w lipcu kształtu budżetu UE wraz z mechanizmem dotyczącym praworządności. Wówczas Polska zaakceptowała efekt negocjacji. "Ewentualny brak zgody na przyjęcie Funduszu spowoduje, że Polska straci nawet 103 mld zł. Byłby to początek Unii Europejskiej dwóch prędkości, dłuższego wychodzenia z kryzysu i wolniejszego rozwoju. Jedna nieodpowiedzialna decyzja może wpłynąćna losy całych pokoleń Polek i Polaków" - napisano w uzasadnieniu do projektu.
Podobny wydźwięk ma projekt uchwały autorstwa PSL. "21 lipca 2020 r. Rada Europejska osiągnęła porozumienie w sprawie wieloletniego budżetu na lata 2021-2027 oraz Funduszu Odbudowy, które zostało ogłoszone jako sukces negocjacyjny polskiego rządu. Integralną częścią porozumienia liderów była decyzja o wzmocnieniu kontroli nad środkami unijnymi.
Zapowiedź weta przez pana M. Morawieckiego może zablokować powstanie Funduszu Odbudowy, który będzie pochodził z emisji długu na jego sfinansowanie" - napisali ludowcy.
Premier zaś powtórzył swoje stanowisko we wpisie na Facebooku. "Jesteśmy uderzani z różnych stron, także przez fałszywe pojęcie praworządności. Polska nie może zaakceptować mechanizmów unijnych w takiej wersji, gdyż prowadzi to do prymatu politycznych i arbitralnych kryteriów nad ocenę merytoryczną" - napisał Morawiecki.
W czwartek odbędzie się wideokonferencja przywódców Unii w sprawie walki z pandemię. Kwestia weta Polski i Węgier zapewne będzie jednym z tematów dyskusji, ale póki co nie należy spodziewać się żadnych rozwiązań. Eksperci jednak przestrzegają, że przedłużającą się gra o unijny budżet oznacza "paraliż" Unii. Formalnie będzie bowiem obowiązywało tzw. prowizorium budżetowe, ale w praktyce to wielka zagadka, bo po raz ostatni miało to miejsce w 1988 roku, kiedy wspólnota działała w zupełnie innych ramach formalnych i znacznie mniejszym składzie.