Notowania

Polacy jedzą za mało mięsa - twierdzi branża mięsna. Sprawdzamy, jak jest naprawdę

Jedzcie więcej mięsa, jest zdrowe i smaczne, a do tego niskokaloryczne - tak zachwalają swoje produkty hodowcy, rzeźnicy i sprzedawcy produktów mięsnych. Dodają, że nie służą im mity o rzekomej szkodliwości jedzenia mięsa i moda na wegetarianizm i weganizm. A co na to specjaliści od żywienia i lekarze?

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Z ilością zjadanego mięsa dobrze jest uważać (Fot: Albin Marciniak/East News)

Podczas ostatniego, wielkanocnego spotkania branży mięsnej dr hab. Dariusz Lisiak z Instytutu Biotechnologii Przemysłu Rolno-Spożywczego wygłosił wykład, w którym dowodził, że Polacy powinni jeść o wiele więcej mięsa, niż dotychczas.

– Przede wszystkim jemy za mało mięsa. Jemy 70 kg rocznie na osobę, w porównaniu z Hiszpanami, Duńczykami czy Niemcami statystyka wypada na niekorzyść Polski. Dodatkowo najnowsze badania pokazują, że połowa Polaków chce ograniczyć spożycie mięsa, a jedna czwarta chce przejść na wegetarianizm. Jednak w diecie mięso jest potrzebne – stwierdził naukowiec. W czym dr Lisiak ma rację?

To prawda, że Polacy jedzą stosunkowo niewiele mięsa w porównaniu do mieszkańców krajów rozwiniętych i szybko rozwijających się.

Obejrzyj też: Jedzenie w Polsce gorsze niż na Zachodzie? Ten raport nie pozostawia złudzeń

Z danych FAO (Food and Agriculture Organization) wynika, że w ciągu ostatnich 50 lat spożycie mięsa na świecie wzrosło pięciokrotnie. Na początku lat 60. ubiegłego wieku jego produkcja wynosiła 70 milionów ton. W roku 2017 globalnie osiągnęła ona poziom 330 milionów ton.

Za część tego wzrostu odpowiada oczywiście zwiększenie się liczby ludzi na świecie. W analizowanym okresie podskoczyła ona z 3 do 7,6 miliarda. Mimo wszystko wynika z tego, że statystyczny mieszkaniec globu zjada dwa razy więcej mięsa niż 50 lat temu.

Najwięcej mięsa konsumują Amerykanie i Australijczycy – ponad 100 kilogramów rocznie. Mieszkańcy Europy zjadają przeciętnie 80-90 kilogramów.

Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w Polsce spożycie mięsa na osobę w 2017 r. wyniosło 78,5 kg i było o 1,5 kg większe niż rok wcześniej.

Co ciekawe, dr Lisiak ma też trochę racji co do deklaracji dotyczących niejedzenia lub zmniejszenia spożycia mięsa. Dane nie są tu jednak jednoznaczne – bo pomimo wzrostu liczby osób twierdzących, że ograniczają jego jedzenie, skala konsumpcji generalnie rośnie. Wynikałoby z tego, że część Polaków je mniej mięsa, część zaś zwiększa jego spożycie.

Jeśli już jesteśmy przy trendach globalnych, to stosunkowo mało mięsa jedzą mieszkańcy Afryki – do 10 kilo rocznie. Najmniejsze spożycie jest w Indiach – to zaledwie 4 kilogramy na osobę rocznie.

Czy faktycznie powinniśmy jeść więcej mięsa?

To pytanie zadaliśmy dr inż. Katarzynie Świąder. To specjalista ds. edukacji żywnościowej, wykładowca na Wydziale Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW.

– Musimy pamiętać o tym, że obowiązującymi w Polsce zaleceniami są te, które publikuje Instytut Żywności i Żywienia. 3 lata temu piramida żywienia, czyli podstawa właściwego odżywiania, zmieniła nazwę na piramidę zdrowego żywienia i aktywności fizycznej. Nietrudno się domyślić, że nie tylko nazwa uległa zmianie. Od 3 lat podstawą zdrowego żywienia jest ruch i aktywność fizyczna. Następnie warzywa i owoce, które powinniśmy spożywać najczęściej. Nieco wyżej są produkty zbożowe, następnie mleko i produkty mleczne – mówi nam Katarzyna Świąder.

- Na samej górze są źródła tłuszczu, czyli orzechy, oraz oleje roślinne, które, choć w niewielkiej ilości, to jednak powinny pojawić się w naszej diecie. Piętro niżej są mięso, ryby, rośliny strączkowe i jaja. Należy spożywać jedną porcję tych produktów dziennie, oczywiście wymiennie – dodaje.

Zwraca też uwagę na drugi, niezwykle istotny fakt. Piramida żywieniowa to jedno, są jeszcze zalecenia, czyli swoiste 10 przykazań zdrowego odżywiania. W całości można je znaleźć na stronie izz.waw.pl. Nas interesuje przykazanie nr 5. Brzmi ono tak: "Ograniczaj spożycie mięsa (zwłaszcza czerwonego i przetworzonych produktów mięsnych do 0,5 kg/tyg.). Jedz ryby, nasiona roślin strączkowych i jaja".

Z zaleceń Instytutu wynika więc coś innego niż z apeli branży mięsnej. Jeśli przeciętna zdrowa osoba powinna jeść do pół kilo mięsa i wędlin na tydzień, to znaczy, że rocznie ilość spożywanych produktów mięsnych nie powinna przekroczyć 26 kilogramów. To 3 razy mniej, niż przeciętny Polak zjada obecnie.

Profesor dr hab. Mirosław Jarosz, dyrektor Instytutu Żywności i Żywienia, podczas prezentacji tzw. nowej piramidy żywieniowej wypowiadał się dość ostrożnie o spożywaniu mięsa, zwłaszcza czerwonego.

– Cóż, jedzenie mięsa nie jest oczywiście zabronione, ale… – takim niedomówieniem podsumował kwestię mięsożerności Polaków.

Dr Świąder przypomina o ostatnich badaniach Międzynarodowej Agencji Badań nad Rakiem (IARC), według których spożycie czerwonego mięsa oraz przetworzonych produktów mięsnych w większych ilościach, niż zalecane, zwiększa ryzyko zachorowania na niektóre nowotwory.

– Badania wskazują na to, że spożywanie 50 gramów przetworzonego mięsa dziennie zwiększa ryzyko wystąpienia raka jelita grubego o 18 procent – ostrzega Katarzyna Świąder. Zwraca uwagę na to, że w zaleceniach IARC nie ma określonego bezpiecznego poziomu spożycia przetworów mięsnych, ale zalecenie, by ograniczać ich spożywanie.

Na cenzurowanym jest szczególnie czerwone mięso oraz przetwory mięsne. Dr Świąder zwraca uwagę na to, że wędlina wędlinie nierówna.

– Nie da się porównać np. wędzonki, czyli przetworu mięsnego o zachowanej lub częściowo zachowanej strukturze tkankowej, bez dodatków, z kiełbasami wyprodukowanymi z rozdrobnionego mięsa i tłuszczu z dodatkami i substancjami uzupełniającymi – mówi nam.

O co chodzi z tym rakiem?

W 2015 r. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC, International Agency for Research on Cancer) opublikowała raport podsumowujący wyniki ponad 800 badań z ostatnich 20 lat. Dotyczyły one związku pomiędzy spożyciem mięsa a częstością występowania raka. Naukowcom wyszło, że regularne spożywanie czerwonego mięsa może być przyczyną rozwoju nowotworów. Zostało ono zakwalifikowane do grupy, w której znajdują się "czynniki prawdopodobnie rakotwórcze dla człowieka i z pewnością rakotwórcze dla zwierząt laboratoryjnych".

Według naukowców jeszcze gorsze jest mięso przetworzone. Zostało ono zaklasyfikowane do grupy 1 – czyli czynników, co do których jest pewność, iż są przyczyną raka u ludzi. Jedzenie wędlin jest tak samo złe, jak alkohol, tytoń czy azbest. Szkodzi już nawet wspomniane przez dr Świąder 50 gramów dziennie.

To nie to samo mięso, co kiedyś

Dr Lisiak twierdzi, że w ostatnich latach znacznie wzrosła mięsność polskich świń. Na skutek prac hodowlanych ich mięsność (zawartość mięsa w tuczniku) od lat 90. do chwili obecnej wzrosła z 43 proc. do 58 proc.

– Teraz świnie rosną szybciej i mają mniej tłuszczu, a zdecydowanie więcej mięsa. Dlatego trzeba poprawić nasze wskazania żywieniowe, ponieważ doświadczenie wskazuje, że to, co było kiedyś, jest nieaktualne. Wskaźnik kaloryczności dla schabu wynosił 174 kcal, a dla boczku - 510 kcal. Tymczasem najnowsze badania pokazują, że wieprzowina jest o ponad 30 proc. chudsza, niż wykazują to normy żywieniowe – tłumaczył podczas wykładu.

Dietetycy i naukowcy mają na to jedną odpowiedź: zalecenia IŻŻ nie wspominają nic o kaloryczności mięsa, po prostu zalecają ograniczanie jego spożycia.

Odżywiamy się kiepsko, ale coraz lepiej

– Problemem w żywieniu jest przede wszystkim to, że spożywamy za dużo wszystkiego. Jasne, że wszystko jest dla ludzi, ale w odpowiednich ilościach. Nie musimy rezygnować z mięsa, ale zdecydowanie warto zredukować jego spożycie. Zbyt dużą wagę przykładamy do przedmiotów użytkowych, za małą do tego, co jemy, do zmiany swoich nawyków konsumenckich. Naprawdę warto poświęcić czas, spojrzeć na etykietę i sprawdzić zawartość mięsa w produkcie i to, ile jest w nim dodatków – mówi dr Świąder.

Zauważa jednak, że ostatnie lata to wręcz eksplozja świadomości konsumenckiej i mody na zdrowy tryb życia. To, że zdrowie i życie Polaków stoi na coraz wyższym poziomie, zawdzięczamy właśnie jedzeniu.

Z kolei prof. Mirosław Jarosz podaje ciekawe liczny. – Z badań obejmujących lata 1950-2012 wynika, że zaobserwowane w tym czasie pozytywne zmiany nawyków żywieniowych Polaków (wzrost spożycia warzyw i owoców, tłuszczów roślinnych, ryb, a wraz z nimi witamin C, E i D, spadek spożycia mięsa czerwonego, tłuszczów zwierzęcych i soli) miały istotny wpływ na wydłużenie się średniej długości trwania życia z 56-62 lat (mężczyźni-kobiety) do 73-81 lat - wylicza.

- Oczywiście do wydłużenia życia Polaków przyczyniły się również inne czynniki, takie jak spadek konsumpcji tytoniu, ogólna poprawa warunków życia czy wzrost skuteczności leczenia wielu chorób. Wiodącym czynnikiem jest jednak poprawa sposobu żywienia – konkluduje prof. Jarosz.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
05-05-2019

UKMieso to trucizna fujjjjj

05-05-2019

kelo...coś w tym jest - Indie - najmniejsza zachorowalność na raka mimo zanieczyszczeń .... ..." Najmniejsze spożycie jest w Indiach – to zaledwie 4 … Czytaj całość

05-05-2019

jackuPolacy powinni jeść tylko kaszę , wtedy pracownicy w niemieckich fabrykach byliby tańsi

Rozwiń komentarze (143)