Polska dziś podpisze umowę SAFE. Te firmy skorzystają
Umowę pożyczkową w programie SAFE, na mocy której Polska ma otrzymać nawet 43,7 mld euro w niskooprocentowanych pożyczkach, podpiszą w piątek w Warszawie - w obecności premiera Donalda Tuska - polscy ministrowie: obrony i finansów oraz unijni komisarze - ds. budżetu i obronności.
Uroczystość podpisania umowy odbędzie się o godz. 13.30 w siedzibie kancelarii premiera. Ze strony polskiej umowę podpiszą: wicepremier, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz minister finansów i gospodarki Andrzej Domański, a ze strony Komisji Europejskiej - komisarz ds. budżetu Piotr Serafin i komisarz ds. obronności Andrius Kubilius.
Umowa Polski została zatwierdzona jako pierwsza spośród 19 państw uczestniczących w programie; następna w kolejności jest Litwa.
"Nawrocki popełnił błąd". Doradca szefa MON o wecie prezydenta
Jak informowała pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, po podpisaniu umowy SAFE tylko do końca maja Agencja Uzbrojenia podpisze niemal czterdzieści nowych kontraktów.
Pieniądze są na stole, teraz czas na fakty i konkrety - powiedziała we wtorek.
SAFE dla Polski. Oto kto skorzysta
W lutym wiceszef MON Cezary Tomczyk wyliczał, że ze środków z SAFE skorzystają też m.in. firmy: CENZIN, MESKO, Wojskowe Zakłady Lotnicze nr 1 w Łodzi, Wojskowe Zakłady Elektroniczne w Zielonce, Fabryka Broni "Łucznik" w Radomiu, Huta Stalowa Wola, Zakłady Metalowe "Dezamet" oraz Zakłady Mechaniczne "Tarnów".
Polska ma otrzymać nawet 43,7 mld euro w postaci niskooprocentowanych pożyczek z unijnego programu, mają one przede wszystkim zostać wydane na szybkie dozbrojenie Wojska Polskiego - zwłaszcza poprzez zakupy sprzętu wojskowego u europejskich producentów. Węgry i Francja znalazły się na drugim miejscu, mają otrzymać po 16,2 mld euro; łącznie w programie uczestniczy 19 państw.
SAFE premiuje kontrakty na sprzęt zawierane wspólnie przez dwa lub więcej państw sojuszniczych, jednak większość kontraktów, jakie zapowiada polski rząd, to zakupy tylko dla Polski. Kontrakty w ramach SAFE zawierane przez pojedyncze państwa muszą zostać zawarte do końca maja. Sobkowiak-Czarnecka zapowiedziała, że po podpisaniu umowy pożyczkowej w kolejnych dniach podpisanych zostanie niemal czterdzieści kontraktów na sprzęt. Polski rząd deklaruje, że 89 proc. kwoty z SAFE trafi do polskiego przemysłu.
SAFE jest jednak programem zorientowanym przede wszystkim na jak najszybsze zwiększanie europejskich zdolności obronnych - stąd narzucone szybkie tempo zawierania kontraktów, a także samych dostaw sprzętu, które mają zostać zrealizowane do 2030 roku. W związku z tym państwa uczestniczące w programie zamawiają obecnie oferowany przez producentów sprzęt - SAFE nie jest bowiem przeznaczony np. na finansowanie programów badawczych i rozwojowych.
W rozmowie z polskimi dziennikarzami Andrius Kubilius powiedział, że poza szybkim dofinansowaniem europejskiej produkcji, jakie stanowi SAFE, w planach są kolejne kroki na rzecz usprawnienia funkcjonowania europejskiej zbrojeniówki.
Europa się zbroi
W przyszłych Wieloletnich Ramach Finansowych UE mają się znaleźć środki przede wszystkim na programy badań i rozwoju w dziedzinie obronności; według urzędników unijnych w grze jest również m.in. współpraca w NATO przy finansowaniu rozbudowy sieci rurociągów pozwalających zaopatrywać sojuszników na wschodniej flance w paliwo; obecnie zbudowana w czasach zimnej wojny sieć kończy się w dawnych Niemczech zachodnich.
Najprawdopodobniej do skutku nie dojdzie natomiast - wynika z nieoficjalnych informacji ze źródeł unijnych - tzw. SAFE 2, czyli kolejny program oparty na pożyczkach; spekulacje na temat możliwości stworzenia kolejnego programu tego typu pojawiały się w ostatnich miesiącach w mediach.
Komisarz Kubilius w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że UE powinna dorównać i przegonić produkcję zbrojeniową Federacji Rosyjskiej, obecnie w różnych aspektach - np. pocisków balistycznych czy dronów - wielokrotnie przewyższającą łączną produkcję krajów europejskich. W tym celu jednak wiele środków musi zostać zainwestowanych przez same państwa UE.
Środki dla Polski mają być przeznaczone m.in. na realizację programu umacniania wschodniej granicy "Tarcza Wschód", rozwój systemów antydronowych, obrony przeciwlotniczej, artylerii czy pojazdów pancernych.
W połowie marca prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę wdrażającą SAFE - zakładała ona stworzenie specjalnego funduszu, do którego miałyby trafić unijne środki. W odpowiedzi na weto rząd przyjął uchwałę w sprawie Programu Polska Zbrojna, która upoważnia szefa MON oraz ministra finansów i gospodarki do podpisania w imieniu rządu umowy oraz dokumentów dotyczących pożyczki SAFE. Pożyczkę zaciągnie BGK na rzecz Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ). Spłata pożyczki nastąpi ze środków niewliczanych do minimalnego limitu wydatków na obronność.
Prezydenckie weto - jak wskazywali rządzący - nie uniemożliwia samego zaciągnięcia pożyczki, natomiast utrudnia wykorzystanie pieniędzy np. na dofinansowanie służb podległych MSWiA czy inwestycje infrastrukturalne. Środki, które trafią do FWSZ, zgodnie z zasadami mogą bowiem zostać wykorzystane jedynie na modernizację polskich Sił Zbrojnych.
Sobkowiak-Czarnecka podkreśliła, że na każdym etapie realizacji programu ze środków SAFE do roku 2030 polski rząd ma prawo złożyć zmiany w Brukseli.
- Pewnie niedługo taką zmianę też będziemy przeprowadzać, bo weto pana prezydenta sprawiło, że projekty MSWiA, czyli na Policję, Straż Graniczną i Służbę Ochrony Państwa, nie będą możliwe do zrealizowania bezpośrednio z mechanizmu SAFE. Te projekty zostaną zastąpione projektami wojskowymi, więc te procedury zmiany na pewno się wydarzą - zapowiedziała pełnomocniczka rządu ds. programu SAFE.
Zapewniła, że pieniądze trafią do służb inną drogą i powstaje już plan "B". - Mamy już na to rozwiązanie prawne, bo to było największym wyzwaniem - powiedziała Sobkowiak-Czarnecka. Nie chciała jednak podać szczegółów, skąd będą pochodzić środki dla służb. Zastrzegła, że nie będą to środki unijne.