Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Leszek Balcerowicz, były minister finansów i były prezes NBP, w rozmowie z "Rzeczpospolitą" ostrzega przed rosnącym deficytem budżetowym w Polsce, który sięga 7 proc. PKB. Zaleca natychmiastową rewizję kosztownych programów socjalnych, takich jak 800 plus.
Były minister finansów, profesor Leszek Balcerowicz w rozmowie z "Rzeczpospolitą" alarmuje, że deficyt budżetowy, osiągnął już rekordowy poziom 7 proc. PKB. Wyższy niż w Czechach czy na Węgrzech. W jego opinii obecne programy socjalne, w tym 800 plus, nie spełniają oczekiwanej funkcji demograficznej, a jedynie generują ogromne koszty.
"Taka polityka nie może doprowadzić do happy endu, tylko zderzenia ze ścianą" - uważa ekonomista.
Według niego konieczne jest ograniczenie nieprzemyślanych wydatków, które - jak szacuje Forum Obywatelskiego Rozwoju, którego Balcerowicz jest twórcą - sięgają setek miliardów rocznie.
Unia uderza w polskie rolnictwo? "Płacz nad rozlanym mlekiem"
Obliczyliśmy w ramach Forum Obywatelskiego Rozwoju, że co najmniej 200 mld zł to takie wydatki, które nie mają ani społecznego, ani ekonomicznego sensu i są wyrazem populistycznej polityki. Czy wskutek wprowadzenia 800 plus, wcześniej 500 plus, poprawia się demografia w Polsce? Z góry było wiadomo, że się nie poprawi, bo inne są czynniki wpływające na niską dzietność, ale jednak podwyższono 500 plus, które jest utrzymywane. A to są dziesiątki miliardów złotych
Zasugerował, że pomoc powinna trafiać do naprawdę potrzebujących, zamiast być rozdysponowana do wszystkich rodzin z dziećmi, w tym zamożnych. Podkreślił, że nadmierne wydatki to "główny, czy nawet jedyny problem finansów publicznych w Polsce".
"Argentyna bankrutowała na skutek nadmiernych wydatków" - przypomniał.
Leszek Balcerowicz został też zapytany o Ukraińców w Polsce, ich wpływ na naszą gospodarkę i nastroje antyukraińskie.
Bez napływu Ukraińców do pracy w Polsce, nasz PKB byłby niższy o około 7 proc.
"Odsetek Ukraińców pracujących w Polsce jest wysoki. Oni wnoszą więcej do naszego budżetu niż wynoszą wydatki, które są do nich skierowane. Te głosy (wymierzone w Ukraińców - red.) to jest albo wyraz kompletnej, nienawistnej ignorancji, albo populistycznej, perfidnej propagandy" - ocenił b. szef NBP.
Wydatki budżetu państwa. Co jest w ustawie
Przypomnijmy, że ustawa budżetowa na ten rok zakłada, że wydatki państwa wyniosą 918,9 mld zł, a deficyt budżetowy ukształtuje się na poziomie nie wyższym niż 271,7 mld zł. Dochody budżetu państwa zaplanowano na 647,2 mld zł. Wpływy z VAT mają wynieść 341,5 mld zł, 103,3 mld zł budżet ma uzyskać z akcyzy, 80,4 mld zł z podatku dochodowego od osób prawnych (CIT) oraz 32 mld zł z podatku dochodowego od osób fizycznych (PIT).
Zgodnie z ustawą relacja państwowego długu publicznego do PKB ukształtuje się na poziomie 53,8 proc., pozostając poniżej progu ostrożnościowego 55 proc. określonego w ustawie o finansach publicznych.
W tegorocznym budżecie zaplanowano wydatki na obronę narodową, przekraczające 200 mld zł, co odpowiada 4,81 proc. PKB. Środki te mają być przeznaczone na modernizację armii i wsparcie systemu bezpieczeństwa. Na ochronę zdrowia ma trafić 247,8 mld zł, co stanowi 6,81 proc. PKB, a priorytetem dla rządu mają być inwestycje w infrastrukturę medyczną i kadry. Nakłady na drogi i kolej wyniosą 53,9 mld zł, w tym 20,1 mld zł z budżetu państwa.
Ustawa budżetowa jest w tej chwili na biurku prezydenta. Karol Nawrocki zgodnie z prawem może ją podpisać albo skierować ją do Trybunału Konstytucyjnego - po jej podpisaniu albo bez złożenia podpisu.
Źródło: "Rzeczpospolita"