Polski importer paliw skomentował sytuację na rynku. "Cena jest wtórna"
Unimot, niezależny importer i dystrybutor paliw w Polsce, koncentruje się obecnie na utrzymaniu dostaw, jak powiedział prezes firmy Adam Sikorski. Stwierdził, że "cena jest wtórna". Stwierdził też, czego najbardziej się obawia w kontekście trwającej od soboty wojny na Bliskim Wschodzie.
- Rynek zakłada, że to chwilę potrwa - powiedział w piątek prezes Unimotu Adam Sikorski. Dodał, że to oznacza konieczność ułożenia na nowo logistyki dostaw.
Szef niezależnego importera i dystrybutora paliw wskazał, że dla spółki kluczowe jest zabezpieczenie dostaw surowców energetycznych, nawet jeśli wiąże się to z presją cenową.
- Dzisiaj koncentrujemy się na dostawach, to jest krytyczne. Cena jest wtórna, w tym trudnym momencie wiemy, że najważniejsze jest zdobycie produktu - powiedział Sikorski.
Wspomina loty ze słynnym milionerem. "Udzielił mi kilku rad"
Obawy przed eskalacją
- Najbardziej boję się eskalacji konfliktu, jeżeli chodzi o zasięg działania - odpowiedział prezes Unimotu, pytany o potencjalne ryzyka dla polskiej gospodarki w związku z atakiem USA i Izraela na Iran.
Szef spółki zwrócił uwagę na zmiany w globalnym układzie mocy rafineryjnych. Jak wskazał, w ostatnich 20 latach duża część europejskich mocy została przeniesiona na Bliski Wschód, gdzie powstawały duże kompleksy rafineryjne.
Sikorski dodał, że część rafinerii w Zatoce Perskiej nie pracuje, ale rafinerie nad Morzem Czerwonym wciąż działają i zaopatrują zarówno Azję, jak i Europę.
- Nie wolno lekceważyć ryzyka rozlania się konfliktu, choć daleki jestem od wzbudzania paniki - zaznaczył.
Sikorski poinformował też o sytuacji na stacjach paliw należącej do grupy sieci Avia. Według niego widać tam większy ruch, a sprzedaż w pierwszym tygodniu marca wzrosła o ponad 60 proc. wobec pierwszego tygodnia lutego.
Wśród szans dla grupy Unimot prezes wymienił m.in.:
- wysoką zmienność cen surowców sprzyjającą tradingowi,
- wykorzystanie doświadczeń w międzynarodowym obrocie dla dywersyfikacji dostaw,
- rosnący rynek LPG i większe zaangażowanie grupy na tym rynku,
- wzmocnienie pozycji niezależnych importerów kosztem mniejszych podmiotów z problemami płynnościowymi.
Spółka ocenia, że do potencjalnych zagrożeń należą m.in. wzrost inflacji i osłabienie koniunktury, wyższe koszty finansowania, zakłócenia w transporcie morskim, a także wzrost kosztów frachtów i ubezpieczeń.
Sikorski wskazał również na ryzyko związane z regulacjami. - Zawsze się boimy ingerencji państwa w rosnące ceny - powiedział. - Zakładamy, że branża sobie z tym kryzysem poradzi bez jakichś działań legislacyjnych, a jeżeli one będą, to będą dotyczyły całego rynku - podkreślił.
Spotkanie z administracją
Jak podał, przedstawiciele branży spotkali się z przedstawicielami krajowej administracji, aby omówić bieżącą sytuację.
- Jest bardzo daleko do uwolnienia zapasów, nie ma żadnych przesłanek - powiedział szef Unimotu.
Sikorski poinformował, że w branży trwają rozmowy o możliwych rozwiązaniach na poziomie Unii Europejskiej na wypadek eskalacji problemu. Wśród pomysłów wymieniane jest m.in. wykorzystanie zapasów obowiązkowych, zniesienie sankcji na rosyjską ropę w stosunku krajów trzecich (np. Turcja, Indie) oraz zniesienie sankcji na produkty pochodzące z rosyjskiej ropy importowane do Europy.
Źródło: PAP