Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
DSŁ
|
aktualizacja

Premier strzelił sobie w stopę. Powiedział parę słów o złotym

306
Podziel się:

Premier Mateusz Morawiecki ostrzega, że przed Polską jest bardzo trudny czas. - Nie można udawać, że wokół nas jest tylko różowo, bo to byłby nieprawdziwy obraz - przyznaje. Przekonuje również, że rząd walczy z inflacją w sposób bezpośredni, "między innymi przez umocnienie złotówki". - Euro było już po 4,7 zł, po 4,8 zł, zmierzało w kierunku 5 zł, ale odwróciliśmy ten trend - mówi. Problem w tym, że złoty był tak słaby, kiedy na rynku panował strach w pierwszych chwilach wojny, później rynek już ten lęk zdyskontował, a ekonomiści przewidują, że złoty nie odzyska siły przez jeszcze długi czas.

Premier strzelił sobie w stopę. Powiedział parę słów o złotym
Premier Mateusz Morawiecki na spotkaniu z mieszkańcami w Henrykowie na Dolnym Śląsku (PAP, PAP/Maciej Kulczyński)

Premier Mateusz Morawiecki w ramach objazdu po kraju spotkał się w sobotę z mieszkańcami województwa dolnośląskiego. Dużo czasu poświęcił na diagnozę obecnej trudnej sytuacji i wskazał na zagrożenia.

Odniósł się m.in. do pandemii koronawirusa, o której już zapomnieliśmy, a - jak wskazał - cały czas jest groźna. Przypomniał kolejne problemy z polsko-białoruskiej granicy i wybuch wojny w Ukrainie, który wywołał ogromną niepewność.

- Przed nami oczywiście czas bardzo trudny, ponieważ mamy do czynienia z kryzysem globalnym. Kryzysem od Stanów Zjednoczonych przez Chiny, Australię, Daleki Wschód, Bliski Wschód. Wszędzie widzimy bardzo wyraźnie, że rozwój gospodarczy jest zagrożony - podkreślił premier.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Podwyżki cen po sankcjach na Rosję. Będą dalsze wzrosty?

- To jest ten krajobraz, który nas otacza, i trzeba mówić prawdę, nie można udawać, że wokół nas jest tylko różowo, bo to byłby nieprawdziwy obraz - przyznał.

Morawiecki powiedział, że zdaje sobie sprawę, że jest obawa o miejsca pracy i o to, jak "putinflacja" wpłynie na życie gospodarcze i społeczne w Polsce. Inflację nazwał zmorą, jakiej nie było od ponad 20 lat.

Premier o walce z inflacją i miliardowych wydatkach

- Staramy się walczyć z inflacją w sposób bezpośredni, między innymi przez umocnienie złotówki. Euro było już po 4,7 zł, po 4,8 zł, zmierzało w kierunku 5 zł, ale odwróciliśmy ten trend. Dbałość o złotówkę to dbałość o to, aby inflacja była coraz niższa, aby zobaczyć trend malejący inflacji - powiedział premier.

Wskazał, że Polska walczy z inflacją polityką fiskalną, polityką monetarną i regulacyjną, choć większość ekonomistów zarzuca właśnie rządowi działanie proinflacyjne, polegające na pompowaniu w kierunku konsumentów coraz większych pieniędzy w postaci np. 13. i 14. emerytur, uruchamianiu programów wspierających kredytobiorców i innych działań socjalnych.

Premier przyznał, że działania rządu kosztują. "To są miliardy złotych, na dopłaty na nawozów trzeba wydać 4 mld zł, na obniżkę VAT na nawozy - kolejne miliardy, na żywność 6-7 mld zł".

Premier stwierdził także, że bezpośrednim sposobem walki z inflacją jest dbałość o finanse publiczne, które "pierwszy raz w III RP są w porządku, są dobrze zarządzane".

Dodał, że w ramach walki z inflacją rząd prowadzi także działania osłonowe, polegające m.in. na: obniżce VAT na żywność do zera procent, na obniżeniu VAT i akcyzy na energię, na gaz, na nawozy, a także dopłatach dla osób najmniej zarabiających.

Złoty będzie słaby - takie są przewidywania

Problem w tym, że słowa polityka nie pokrywają się z rzeczywistością. Rząd nie zrobił nic, aby w pierwszym dniach wojny, kiedy złoty był najsłabszy, wpłynąć na kurs polskiej waluty np. poprzez dogadanie się z Brukselą ws. KPO. Pierwsze przebiśniegi po wieloletnim klinczu rządu Zjednoczonej Prawicy z Unią widać dopiero teraz.

Co więcej, ekonomiści są zdania, że złoty pozostanie słaby przez jeszcze bardzo długi czas. Zarówno czynniki lokalne, czyli czwartkowe wypowiedzi prezesa NBP, jak również czynniki globalne powodują osłabienie złotego i wzrost rentowności krajowego długu - podkreślała w piątek główna ekonomistka Banku Pocztowego, Monika Kurtek. Jej zdaniem, na horyzoncie nie widać okoliczności, które mogłyby te trendy zmienić.

- Nastroje na rynkach finansowych są fatalne, a indeksy giełdowe mocno zniżkują, co jest po części reakcją na czwartkowe informacje z EBC oraz na dzisiejsze dane o inflacji za maj z USA. Obydwie te informacje wskazują, że zacieśnianie polityki monetarnej jest nieodzowne, gdyż inflacja w strefie euro i USA przyspiesza. Jednocześnie rosną obawy o tempo wzrostu gospodarczego, a to rynki finansowe bardzo niepokoi - powiedziała Monika Kurtek.

- Złoty do euro otworzył dzień na słabszych poziomach w okolicach czwartkowego zamknięcia, co było pokłosiem czwartkowej konferencji prezesa NBP. Rynek niezbyt przychylnie odebrał komentarz, że zbliżamy się do końca podwyżek stóp procentowych w Polsce i to ewidentnie miało wpływ na osłabienie złotego – dodała ekonomistka.

Jak podała Kurtek, po danych o amerykańskim CPI, bardzo wyraźnie umacnia się dolar w stosunku do euro, a to złotego osłabia. - Kurs EUR/PLN notowany jest już powyżej 4,61 i zapewne na tych poziomach zakończymy obecny tydzień – dodała.

Zdaniem ekonomistki, z dużym prawdopodobieństwem przyszły tydzień złoty otworzy na słabszych poziomach.

Pieniądze na KPO są potrzebne

- Potrzebny jest nam Krajowy Program Odbudowy, bo to są pieniądze z grantów europejskich potrzebne na inwestycje - wskazał Morawiecki. Wymieniał, że są potrzebne inwestycje w drogi, szpitale, drogi i przedsiębiorstwa.

- Nie było nigdy - tak mówią przynajmniej w większości wójtowie - zapytajcie ich, może były kiedyś, nie wiem, ale w większości powiatów i gmin mówią mi tak: "panie premierze, takich inwestycji w drogi, gminne, powiatowe, takich inwestycji w szkoły, w edukację, w internet dla szkół, w sieci energetyczne, w sieci kolejowe - nie było nigdy" - mówił premier.

Podkreślił, że jest to "nasza inwestycja w przyszłość, inwestycja w miejsca pracy".

Jego zdaniem pierwsze transze z KPO trafią do Polski na koniec tego albo początek przyszłego roku. Morawiecki przyznał też, że "my troszeczkę się ucieramy z naszymi partnerami z Brukseli". - Proszę się tym nie przejmować, dajemy sobie z nimi radę - powiedział.

W KPO, czyli dokumencie opisującym sposób wydatkowania środków z Funduszu Odbudowy, który ma wspomóc gospodarkę po pandemii, nasz kraj wnioskuje o 23,9 mld euro w ramach grantów i o 11,5 mld euro z części pożyczkowej.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
gospodarka
gospodarka polska
wiadomości
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
PAP
KOMENTARZE
(306)
Obywatel
2 miesiące temu
300 mld z tarcz COVID dostaly firmy, z jakich branz? Czy budowlane firmy dostaly? To one pierwsze podniosly pensje … przez to na rynku jest duzo pieniadza, fakt ale u prezesow firm a nie normalnych ludzi … chwalenie sie w 2021 ze pensje rosna szybciej niz inflacja to pokazywanie ze juz jest spirala inflacyjna … jest tego duzo wiecej :-( i nie widac poprawy… rozdawanie pieniedzy to zle rozwiazanie….
Ta partyja,
2 miesiące temu
żre nasz kraj jak czerw; Z wieczora i z rana; Hydra nienasycona; W kasie skąpana.
Kupowanie gło...
2 miesiące temu
niszcza firmy i przedsiebiorcow....składka zdrowotna , zus, pliki, jpk, daniny, podatki....wszyscy maja tego dosyc! zaczynaja sie zwolnienia i to powazne .. A nierobom rozdawnictwo na około za nasze pieniądze!!!
Nix2
2 miesiące temu
nigdy nie jest tak źle , żeby nie mogło być jeszcze gorzej.
Ciekawy
2 miesiące temu
Kredyty w górę, firmy nie inwestują, ludzie nie budują się - jeśli za szybko będziemy dalej podnosić stopy procentowe to grozi nam stagflacja. Kolejny szkolny błąd ?????? Kredytobiorców oczywiście szkoda, ale dostać kredyt długookresowy dla firm zaczyna być problemem. "Wczoraj staliśmy nad przepaścią, a dziś zrobiliśmy wielki krok do przodu".
...
Następna strona