Najpopularniejszy w Polsce portal o finansach i biznesie
Lokata, obligacje korporacyjne czy fundusz surowcowy? Jak opłacało się lokować pieniądze w roku 2015?

Lokata, obligacje korporacyjne czy fundusz surowcowy? Jak opłacało się lokować pieniądze w roku 2015?

Stopy zwrotu z różnych form inwestowania pozwalają nam przekonać się, które z opcji lokowania pieniędzy były najkorzystniejsze. Czy sprawdza się powiedzenie: „kto nie ryzykuje, ten nie korzysta”?

Polacy najczęściej lokowali swoje pieniądze na depozycie bankowym, jak wynika z raportu „Polak oszczędny 2016 – czy oszczędność jest dziedziczna?”. Jest to jedna z najbezpieczniejszych opcji oszczędzania... a zarazem jedna z najmniej opłacalnych. Od dłuższego czasu oprocentowanie depozytów utrzymuje się bowiem na tak niskim poziomie, że trudno nazwać je atrakcyjnymi. Stopa zwrotu wynosi zaledwie ok. 2 proc. w skali roku. Alternatywą jest inwestowanie, które okazuje się bardziej dochodowe praktycznie w każdej postaci.

Surowce były warte ryzyka

Szukając możliwości wypracowania dużego zysku, opłacało się zwrócić uwagę na rynek surowców. Oferta obsługujących go funduszy jest zróżnicowana, choć uznawana za nieprzewidywalną i ryzykowną. Istnieją m.in. fundusze wyspecjalizowane w rynku złota, inwestujące w sam kruszec bądź w akcje firm zajmujących się jego wydobyciem, przetwórstwem i sprzedażą. Dostępne są także fundusze inwestujące w szerokie spektrum aktywów. Poza metalami szlachetnymi w ich portfelach znajdują się surowce energetyczne czy rolne.

Ryzyko podjęte na tym polu w roku 2015 z pewnością się opłaciło. W 2016 wyceny systematycznie rosną. Złoto jest najdroższe od blisko dwóch lat, zaś osoby, które w nie zainwestowały, zyskały średnio niecałe 20 proc. Inwestujący w srebro również mają powody do radości: cena surowca w ostatnich 12 miesiącach wzrosła niemal o jedną trzecią. Także ceny ropy naftowej, które jeszcze kilka miesięcy temu wynosiły poniżej 30 dolarów za baryłkę, obecnie oscylują w granicach 50 dolarów.

- Ceny nadal mogą rosnąć. Jeszcze kilka lat temu baryłka ropy wyceniana była powyżej 100 dolarów – mówi Konrad Grzelec, dyrektor centrum inwestycyjnego BGŻOptima. - Trzeba jednak pamiętać, że to rynek równie zmienny, jak rynki akcyjne. Poza tym po trwającej od kilku miesięcy hossie można spodziewać się na nim odreagowania.

Obligacje były dwojako ryzykowne, ale czy opłacalne?

Alternatywą dla depozytów są obligacje korporacyjne, które zdobywają coraz większą popularność wśród indywidualnych inwestorów. Ich oczywistą zaletą jest wysokość oprocentowania – znacznie wyższa niż w przypadku tradycyjnych lokat.

Z inwestowaniem w obligacje wiążą się jednak dwa rodzaje ryzyka. Po pierwsze, tego typu papierów wartościowych nie obejmuje ochrona Bankowego Funduszu Gwarancyjnego. Upadłość emitenta w praktyce oznaczałaby zerowe lub bliskie zera szanse na odzyskanie pieniędzy. Po drugie, w przypadku chęci wycofania się z inwestycji istnieje ryzyko odniesienia straty. Wiąże się z ono ze zmiennością cen, charakteryzującą rynek Catalyst, i jego niską płynnością.

- Ryzyko związane z obligacjami korporacyjnymi możemy minimalizować, wybierając obligacje dużych, renomowanych firm. Ponadto warto korzystać z funduszy inwestycyjnych – portfel składa się wówczas z obligacji kilkudziesięciu emitentów, więc niewypłacalność jednego z nich nie będzie szczególnie dotkliwa – radzi Grzelec.

Mimo wszystko obligacje high-yield, czyli z grupy wysokiego ryzyka, w tej chwili pozwalają inwestorom z ubiegłego roku spać w miarę spokojnie. Ocena przyznawana im przez analityków Schroders jest neutralna, a wskaźnik pokrycia odsetek utrzymuje się na wysokim poziomie. Wysokość odsetek waha się jednak w zależności od funduszu. W przypadku niektórych w ostatnim roku wyniosła satysfakcjonujące 4-5 proc., natomiast inne wygenerowały stratę.

Ile można było zarobić?

Ile mogliśmy zarobić w ostatnim roku, wybierając jedną z opcji? Na naszą prośbę BGŻOptima wykonał symulację wówczas uruchomionej inwestycji dwunastomiesięcznej w różnych wariantach. Założony wkład wyniósł 10 tys. zł. Wycenę oparto o dane serwisu Analizy.pl.

Inwestowanie w polskie fundusze dłużne okazało się niezbyt dochodowym rozwiązaniem, choć wiele zależało od wybranej opcji. W przypadku funduszy o względnie niskim poziomie ryzyka (trzy punkty w siedmiostopniowej skali SRRI) zysk po opodatkowaniu wyniósłby ok. 345 zł – 500 zł. Lepszym wyborem były fundusze zagraniczne. Wypracowały one stopy zwrotu od 7,7 proc. do nawet 12 proc., co oznacza, że do kieszeni inwestora trafiło od 624 do 960 zł.

Największe zyski wygenerowały opcje surowcowe. W przypadku większości funduszy stopa zwrotu wynosiła od 16 do około 22 proc., co oznacza zysk w wysokości 1296 – 1806 zł po opodatkowaniu.

Zdecydowanie najgorszym wyborem była dwunastomiesięczna lokata bankowa, której przeciętna stopa zwrotu wyniosła zaledwie 2 proc. Po opodatkowaniu zysk hipotetycznego inwestora wyniósłby zaledwie 162 zł.

Partnerem artykułu jest BGŻOptima

Money.pl
Czytaj także
Polecane galerie
teD
2016-10-26 15:51
mp, kto i po co reklamuje złodziei...?
ile osób zostało "wydyma..ch" przez fundusze itp??
Jula
2016-10-26 15:38
Gdy tymczasem, to rok 2016 dobiega końca (jakby kto nie zauważył...).
squun
2016-10-26 10:21
@MMMM71

Konto maklerskie do kupna funduszy czy założenia lokaty? Zdrowy jesteś?!
Pokaż wszystkie komentarze (5)