USA dają czas serbskiemu gigantowi. Gazprom musi odejść
Jak informuje Polska Agencja Prasowa, władze USA przedłużyły licencję na działalność dla objętego sankcjami serbskiego koncernu NIS. Decyzja daje czas na sfinalizowanie kluczowych negocjacji własnościowych między rosyjskim Gazpromem a węgierskim MOL-em.
Amerykańskie Biuro Kontroli Aktywów Zagranicznych (OFAC), podlegające pod ministerstwo finansów USA, zdecydowało o wydłużeniu do 16 czerwca zgody na funkcjonowanie Serbskiego Przemysłu Naftowego (NIS). O decyzji poinformowała w piątek na antenie stacji RTS Dubravka Djedović Handanović, serbska minister energetyki i górnictwa. Krok ten daje przedsiębiorstwu dodatkowe dwa miesiące na uregulowanie swojej sytuacji w obliczu nałożonych wcześniej restrykcji.
Licencja na działalność NIS została przedłużona o 60 dni, co jest bardzo ważne dla bardziej stabilnego planowania zakupów ropy naftowej, bezpiecznej eksploatacji rafinerii w Panczevie (jedynej w Serbii - PAP) i niezawodności dostaw produktów ropopochodnych – powiedziała w rozmowie z mediami serbska minister.
Zbudował potężną firmę. Mówi, czego potrzebuje polska gospodarka
Rozmowy o zmianie właściciela
Szefowa resortu energetyki oceniła, że decyzja Waszyngtonu stanowi optymistyczny sygnał dla trwających rozmów biznesowych. Chodzi o negocjacje prowadzone między rosyjskim Gazprom Nieftem a węgierską grupą MOL, których celem jest odkupienie rosyjskich udziałów w serbskim koncernie. Należy zaznaczyć, że ewentualna finalizacja tej transakcji również będzie wymagała oficjalnego zatwierdzenia ze strony amerykańskiego OFAC.
Węgierski MOL już w styczniu poinformował o zawarciu wiążącego porozumienia z rosyjskimi podmiotami w tej sprawie. Równolegle Węgrzy prowadzą rozmowy z firmą ADNOC ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, które dotyczą nabycia pakietu mniejszościowego. Zgodnie z przyjętym harmonogramem, czas na ostateczne podpisanie umów regulujących nową strukturę właścicielską NIS mija 22 maja.
Z perspektywy rządu w Belgradzie głównym celem pozostaje całkowite wykreślenie narodowego giganta paliwowego z amerykańskiej listy sankcyjnej. Jak tłumaczyła minister Djedović Handanović, umożliwiłoby to firmie powrót do długoterminowego kontraktowania dostaw surowca. Władze Serbii planują także wzmocnić swoją pozycję w spółce poprzez zwiększenie państwowych udziałów o 5 proc., co w ocenie rządu zagwarantuje większą kontrolę nad bieżącym zarządzaniem przedsiębiorstwem.
Zbudował potężną firmę. Mówi, czego potrzebuje polska gospodarka
Rosyjskie udziały na cenzurowanym
Przypomnijmy, że Stany Zjednoczone objęły NIS sankcjami na początku bieżącego roku. Administracja w Waszyngtonie uzasadniała ten ruch koniecznością odcięcia rosyjskich spółek naftowych i gazowych od źródeł finansowania wojny w Ukrainie. Głównym warunkiem zniesienia amerykańskich obostrzeń jest całkowite wycofanie się podmiotów z Federacji Rosyjskiej z akcjonariatu serbskiej firmy.
Temat przejęcia serbskiego koncernu budzi ogromne emocje od kilku miesięcy. Pod koniec stycznia informowaliśmy, że wartość transakcji może opiewać na około 1 mld euro. Sytuacja jest o tyle napięta, że do wyprzedaży aktywów w NIS Rosjan de facto zmuszają restrykcje zza oceanu, które uderzyły bezpośrednio w podmioty powiązane z Gazpromem.
Węgierskie powiązania z Rosją
Cała operacja ratowania serbskiej spółki wpisuje się również w szerszy obraz polityki Budapesztu. Węgrzy, w przeciwieństwie do większości państw Unii Europejskiej, konsekwentnie utrzymują bliskie relacje gospodarcze z Moskwą. Jak wskazywali niedawno analitycy, ten specyficzny łańcuch powiązań energetycznych Węgier z Rosją był kuty latami przez rząd Viktora Orbana i pomimo trwającej wojny w Ukrainie, gospodarcze uzależnienie wydaje się tam tylko rosnąć.
Zależność serbskiego sektora paliwowego od kapitału ze wschodu sięga 2008 roku, kiedy to spółki z grupy Gazprom przejęły pakiet większościowy w NIS. Choć w ostatnich miesiącach dokonywano roszad właścicielskich – między innymi poprzez wycofanie się samego Gazpromu i transfer akcji do innej spółki zarejestrowanej w Petersburgu – faktyczna kontrola nad przedsiębiorstwem wciąż pozostaje w rękach rosyjskich. Zmiana tego stanu rzeczy jest obecnie kluczowym wyzwaniem dla rządu w Belgradzie i potencjalnych europejskich inwestorów.
Źródło: PAP