Ratownicy medyczni rezygnują. Kolejna tura wypowiedzeń

Kolejna grupa ratowników medycznych z woj. lubuskiego rzuca papierami. Na biurka szefów złożyli wypowiedzenia, za trzy miesiące odejdą z pracy. Liczą jeszcze na dialog, ale póki co dyrekcja jest głucha na ich wezwania. Miasto może stracić obsadę karetek.

Ratownik medyczny pogotowie ratownikRatownicy medyczni odchodzą z zawodu. Kolejna grupa wypowiedzeń
Źródło zdjęć: © Materiały WP | Adobe
Paweł Orlikowski

Kolejni ratownicy medyczni z województwa lubuskiego, pracujący na kontraktach, złożyli na biurkach swoich szefów wypowiedzenia - informuje RMF FM. Ich okres zacznie obowiązywać od środy 1 września. Jak czytamy, wypowiedzenia mają trzymiesięczny okres, więc jeśli postulaty medyków nie zostaną spełnione, odejdą z pracy z końcem listopada.

Wypowiedzenia złożyła obsada stacji pogotowia w Sulechowie. Jeśli odejdą, za trzy miesiące w tamtejszej stacji zostanie zaledwie ośmioro pracowników etatowych. Ratownicy twierdzą, że to uniemożliwi obsadzenie dwóch stacjonujących w tym mieście karetek.

Rzucenie papierami jest aktem desperacji i braku odzewu dyrekcji. Ta została wcześniej poinformowana przez medyków o ich przemęczeniu. Dlatego też decydowali się na zwolnienia lekarskie. Ich przełożeni, choć początkowo obiecywali podwyżki, kilka dni później zmienili zdanie.


DLA CIEBIE
Biznes od środka x Mbank

Od tamtej pory z ratownikami nikt nie rozmawiał. Bywały dni, że tamtejsze karetki przez brak obsady w ogóle nie wyjeżdżały do pacjentów, a rejon musiały obsługiwać karetki z Zielonej Góry - podaje RMF FM.

Medycy oczekują dialogu, do rozmów ma dojść w urzędzie wojewódzkim, te mają dotyczyć sytuacji ratowników w całym regionie. W rozmowie z rozgłośnią szef biura wojewody lubuskiego poinformował, że urząd "nie czuje się stroną w tym sporze, a jedynie pośrednikiem między dyrekcją i zespołami, a wojewoda ma związane ręce, bo czeka na konkretne kroki ministerstwa zdrowia w tej sprawie".

Wybrane dla Ciebie