Trwa ładowanie...
Przejdź na
Rewolucja w ciepłownictwie już jest. Polska musi tylko dogonić Europę
Agnieszka Zielińska
|

Rewolucja w ciepłownictwie już jest. Polska musi tylko dogonić Europę

(Licencjodawca)

Oszczędzanie energii ma sens, a produkcja ciepła z odpadów może stać się jedną z recept na energetyczny kryzys. Wytworzona w ten sposób energia może posłużyć w przyszłości m.in. do produkcji zielonego wodoru. W Polsce nie promuje się jednak kultury zero waste – mówi Piotr Górnik, prezes firmy Fortum Power and Heat Polska, w rozmowie z money.pl

A czy Ty skorzystasz z "tarczy oszczędnościowej"? Napisz, ile prądu zużywasz i podziel się swoimi wątpliwościami. Czekamy na dziejesie.wp.pl.

Agnieszka Zielińska: Elektrociepłownia Amager Bakke w Kopenhadze produkuje energię elektryczną i cieplną z odpadów i ma ciekawą architekturę, znajduje się na niej także stok narciarski. Jednym z symboli Wiednia jest z kolei spalarnia odpadów Spittelau, która jest dziełem znanego architekta Friedensreicha Hudertwassera. Czy takie projekty pojawią się w Polsce?

Piotr Górnik, prezes firmy Fortum Power and Heat Polska: Realizując nasze projekty, również bierzemy pod uwagę architekturę. Przygotowując się do naszej nowej inwestycji w Wiszni Małej, chcemy skorzystać z pomysłów zagranicznych architektów. Zależy nam, aby obiekt, który powstanie, miał ciekawą architekturę i nie był zwykłą bryłą, która będzie szpecić. Chcielibyśmy, aby to był charakterystyczny element dla całej okolicy, podobnie jak to się stało np. w Kopenhadze, czy w Wiedniu.

Jednak lokalna społeczność sprzeciwiła się budowie waszej inwestycji w Wiszni Małej w województwie dolnośląskim. Protestujący nie chcą takiej inwestycji obok siebie. Co może ich przekonać? Niższe rachunki za prąd?

Na pewno rachunki też. Jednak kluczowe powinno być budowanie świadomości na temat idei gospodarki odpadami, począwszy od szkoły podstawowej. Należy to jednak robić w transparentny sposób, prowadząc dialog z lokalnymi społecznościami. Prędzej czy później społeczeństwo powinno zrozumieć, że wykorzystanie odpadów i przetworzenie tego, co z nich zostaje, na energię, to kierunek, w którym zmierzamy. Wbrew pozorom obecny kryzys jest dobrym momentem, aby promować takie rozwiązania. Warto dodać, że po odzysku z odpadów tzw. materiałów użytecznych, na koniec pozostaje ok. 30 proc. materiału, który może posłużyć do odzysku energii, lub może trafić na składowisko śmieci.

Tego typu decyzje powinny być jednak świadomym wyborem lokalnej społeczności. Tymczasem dziś sytuacja wygląda tak, że w wyniku wzrostu cen m.in. gazu i prądu wiele osób stoi przed alternatywą, albo zapłacę rachunek za ciepło, albo za prąd.

Ten temat wywołuje pytanie, które zadają wszyscy. Co nas czeka tej zimy?

Firmy ciepłownicze robią na pewno wszystko, aby zapewnić dostawy paliw i ciągłość działalności. Wydaje mi się więc, że przedsiębiorstwa ciepłownicze, wprawdzie z dużymi trudnościami, ale będą w stanie utrzymywać dostawy ciepła do klientów. Naszym głównym paliwem jest węgiel. Mamy umowę z Polską Grupą Górniczą i wierzymy, że wywiąże się z dostaw. Jeśli tak się stanie, nie powinniśmy mieć problemów. Jednak my nie bazujemy tylko na węglu. W naszej elektrociepłowni w Zabrzu w około 45 proc. wykorzystujemy paliwo RDF (paliwo alternatywne z opadów – przyp. red.), a w innym naszym zakładzie w Częstochowie biomasa stanowi 30 proc. paliwa.

Pozostaje jednak inna kwestia – czy w związku z rosnącą inflacją klienci będą w stanie na bieżąco płacić rachunki? Niestety, można się liczyć z tym, że mogą pojawić się problemy. Dlatego przedsiębiorstwa ciepłownicze czeka praca nad utrzymaniem płynności finansowej, we współpracy ze wspólnotami i spółdzielniami.

Ostatnio wiele mówi się o oszczędzaniu, na przykład zmniejszeniu o 1 stopień temperatury w trakcie sezonu grzewczego. Czy ma to sens?

Oszczędzanie energii jest na tyle ważne, że pozostanie z nami na dłużej. Od dłuższego czasu dyskutujemy o cenach ciepła, tymczasem to tylko jeden z elementów. Istotny jest koszt ogrzewania, który składa się z cenę ciepła pomnożoną przez wielkość jego zużycia. Oszczędzanie dotyczy jednak nie tylko klientów, również firm ciepłowniczych, które muszą poprawiać swoją efektywność. Dlatego naszym klientom oferujemy rozwiązania cyfrowe, które pomagają im w uzyskaniu oszczędności.

W jaki sposób?

Jeżeli wiemy, ile płacimy za ciepło, to łatwiej jest oszczędzać. Aplikacja, którą oferujemy, na bieżąco informuje o poziomie zużycia ciepła – co 15 minut sczytujemy liczniki i jesteśmy w stanie podawać dane na bieżąco. Kolejnym elementem jest tzw. optymalizacja zużycia, który uwzględnia w parametrach pracy systemu ciepłowniczego prognozę pogody i warunki w budynku, czy mieszkaniu, czyli m.in. takie czynniki jak nasłonecznienie, wiatr i temperaturę w lokalach. Jesteśmy więc w stanie ograniczać zużycie ciepła i utrzymać komfort cieplny budynku.

Na czym może polegać odejście od paliw kopalnych w ciepłownictwie? Jakie są alternatywne źródła energii dla tego sektora?

Dekarbonizacja to proces, przed którym nie uciekniemy i który jest nieuchronny. Nie ma jednak jednej recepty na transformację, nie można więc powiedzieć, że np. w całej Polsce należy przejeść na paliwo z biomasy. Musimy wziąć pod uwagę lokalne uwarunkowania. Akurat nasza firma zdecydowała się na odejście od węgla i zastąpienie go biomasą oraz paliwem RDF, produkowanym z odpadów. To są dwa paliwa lokalne, na podstawie których budujemy nasz program dekarbonizacji.

Czy dekarbonizacja w połączeniu z nowoczesnymi rozwiązaniami w dłuższej perspektywie zatrzyma wzrost cen energii?

Nie jest trudno to wytłumaczyć. Kluczowe koszty, jakie ponoszą dziś firmy ciepłownicze, to cena zakupu paliw i uprawnień do emisji CO2. Jeżeli odejdziemy od paliw kopalnych tam, gdzie jest to możliwe, nie będziemy musieli ponosić tak wysokich kosztów. Kolejny element związany z dekarbonizacją to fakt, że nie będziemy musieli kupować uprawnień do emisji. Paliwo z odpadów również posiada pewną emisyjność, ale jest ona ograniczona. Natomiast, co istotne, cena paliwa wyprodukowanego z odpadów bywa ujemna, co oznacza, że to dostawca odpadów płaci nam za ich utylizację. Dekarbonizacja pozwoli więc zarówno na obniżenie cen ciepła, jak i utrzymanie konkurencyjności w ciepłownictwie.

Każde przedsiębiorstwo musi jednak znaleźć swój własny model odejścia od węgla.

Na pewno powinien być to model, który będzie uwzględniał lokalne uwarunkowania. Jeżeli w danym miejscu jest zakład, który produkuje tzw. ciepło odpadowe, czyli np. huta albo serwerownia, to warto je wykorzystać. Jeżeli z kolei w pobliżu znajduje się energia geotermalna, również może być wykorzystana do ogrzewania mieszkań. Głównym celem odejścia od węgla jest więc produkcja tańszej i czystszej energii.

Wzrost ceny uprawnień do emisji CO2 uderza w wiele firm ciepłowniczych, niektóre z nich mogą zbankrutować. Jednocześnie wiele firm nie ma środków na nowe inwestycje np. w OZE. Czy obecna sytuacja nie spowoduje renesansu węgla?

Na pewno nie ma już powrotu do przeszłości. Polska powinna teraz wypracować swoją wizję ciepłownictwa przyszłości i ją realizować. Niestety nie da się tego zrobić szybko. Obecnie możemy wprawdzie pójść w kierunku prostszych i szybszych rozwiązań promujących paliwa kopalne, ale i tak czeka nas dekarbonizacja, po co więc płacić podwójnie? Dodatkowo przejściowy okres będzie nas kosztować więcej pieniędzy i czasu, bo będziemy narażeni na wahania cen paliw kopalnych i wzrost cen uprawnień do emisji. Powinniśmy więc wypracować ostateczną wizję rozwoju ciepłownictwa i ją krok po kroku realizować.

Na czym polegają najważniejsze korzyści związane z tzw. gospodarką obiegu zamkniętego?

Jestem ogromnym zwolennikiem idei zero waste, ale w Polsce to wciąż tylko szczytna idea. Tymczasem wszyscy płacimy co miesiąc coraz większe kwoty za odbiór odpadów. Niestety, jako społeczeństwo dalej będziemy je wytwarzać. Jestem więc za minimalizacją tej ilości i powtórnym ich wykorzystaniem. Nie narusza to idei zero waste, tylko wręcz ją urealnia.

W jaki sposób?

W gospodarce odpadami istnieje określona hierarchia. Wskazanym sposobem postępowania jest minimalizacja ilości wytwarzanych odpadów, na kształt zero waste, następnie powtórne ich użycie, stąd np. systemy kaucjonowania butelek. Kolejnym sposobem jest recykling, odpadów, następnie mamy odzysk energii w zakładach termicznego przekształcania odpadów, a dopiero na samym końcu znajduje się składowanie odpadów.

Jednak my idziemy dalej i chcemy te odpady po termicznej obróbce wykorzystywać, aby stały się pełnowartościowym materiałem wykorzystywanym np. w budownictwie, zarówno drogowym, jak i ogólnym.

Moim zdaniem termiczne przekształcanie odpadów będzie w przyszłości jedyną akceptowalną przez społeczeństwo formą termicznego procesu produkcji energii. Pozostała część energii będzie pozyskiwana wyłącznie z odnawialnych źródeł energii.

Protestujący przeciwko takim inwestycjom zwracają uwagę na towarzyszący im fetor. Kolejny podnoszony zarzut jest taki, że są trujące dla ludzi i środowiska.

W krajach skandynawskich, ale i w Polsce tego typu zakłady zlokalizowane są w miastach i w żadnym stopniu nie przyczyniają się do pogorszenia jakości powietrza czy zmniejszenia wartości sąsiadujących nieruchomości. Dla porównania miasta w Skandynawii mają dużo lepszą jakość powietrza niż miasta w Polsce.

Wracając do kwestii technicznych, paliwa z odpadów trafiają do zamkniętych pomieszczeń, gdzie panuje podciśnienie, więc nie ma możliwości emisji fetoru na zewnątrz. Powietrze z miejsc rozładunku trafia do spalania w kotle, gdzie jest utylizowane, a spaliny, poddawane są oczyszczaniu. Wymagania poziomu tego oczyszczenia są dużo wyższe niż w "normalnych" elektrociepłowniach korzystających z paliw kopalnych.

Jednak w Polsce nie ma polityki budowania świadomości na ten temat.

Dlatego jest to w tej chwili kluczowe, podobnie jak odideologizowanie stereotypów. Pokutuje do dziś opinia jeszcze z lat 70., że spalarnie są trujące dla ludzi i środowiska. Dziś tego typu technologie są jednak bezpieczne i umożliwiają nie tylko racjonalne gospodarowanie odpadami, ale mają wpływ na obniżenie kosztów energii. Spalanie odpadów nie rozwiąże oczywiście wszystkich problemów energetyki czy ciepłownictwa, powinno być więc tylko uzupełnieniem polityki energetycznej i gospodarki odpadami.

Produkcja energii z odpadów nie jest ostatecznym celem?

Gospodarka obiegu zamkniętego idzie o krok dalej. W najbliższej przyszłości zakłady termicznego przekształcania odpadów, lub inaczej mówiąc zakłady odzysku energii, będą nie tylko wyłapywały dwutlenek węgla, ale produkowały zielony wodór, a nawet węglowodory. Nasi koledzy ze Skandynawii już nad tym pracują. Zaczynamy drogę od "waste to energy" do "waste to material" (pol. od "energia z odpadów" do "materiał z odpadów" – red).

Z kolei koledzy z Finlandii, zawarli ostatnio umowę z firmą Microsoft i pracują nad projektem, w ramach którego ciepło pochodzące z największych centrów serwerowych na świecie trafi do Espo, w pobliżu Helsinek. Cała fińska dzielnica będzie zasilana ciepłem z serwerowni. To jest kierunek, w którym chcemy się rozwijać.

Jakie będzie więc ciepłownictwo przyszłości?

Będzie nie tylko zdekarbonizowane, ale także zdigitalizowane. Rozwiązania cyfrowe pomogą ograniczyć koszty ogrzewania i będą optymalizowały wytwarzanie ciepła i jego dystrybucję. Docelowo powinny wspierać zarówno klientów, jak i firmy ciepłownicze i to jest element, nad którym pracujemy.

Sytuacja w ciepłownictwie nie różni się w tej chwili niczym od tego, co dzieje się w przemyśle. Podobnie jak przemysł 4.0, digitalizacja ciepłownictwa nabiera rozpędu. Obecna sytuacja związana z utrudnionym dostępem do paliw kopalnych tylko przyspieszyła ten proces.

Fortum to międzynarodowa firma energetyczna. Dostarcza prąd i ciepło i inteligentne rozwiązania dla miast. Ponad 60 proc. energii elektrycznej wytwarza bez emisji CO2. Przedsiębiorstwo wywodzi się z Finlandii, działa m.in. w Szwecji, Norwegii, krajach bałtyckich, Polsce, Rosji i Indiach.

Agnieszka Zielińska, dziennikarka money.pl

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(36)
Stop cenzurze...
2 miesiące temu
Jedynym sposobem na trwałe obniżenie kosztów energii jest wypowiedzenie narzuconego przez Unię Europejską "Zielonego Ładu", rzecz, która dzisiaj dla wielu wydaje się mało realna już w nie tak odleglej przyszłości stanie się niemożliwą do uniknięcia koniecznością i ostatnim "wyjściem awaryjnym" chroniącym gospodarkę przed kompletnym załamaniem na skalę większą niż miało to miejsce w czasie Wielkiego Kryzysu przełomu lat 20'/30' XX wieku.
Paweł
2 miesiące temu
Podziękować UNII EUROPEWJSKIEJ a Niemcom z szczególności!!!
JózwOnuc
2 miesiące temu
Komu takie Agitki? Że węgla nie będzie? Jest BŁOTO i to po 3 tysie. Na początek spłoną wszystkie śmieci. Później krzaki zostaną wykarczowane i dużo drzew. Będą palone mokre, bo kto się będzie zastanawiał nad sezonowaniem, kiedy ZIMNO. Za dziecka inaczej było ogrzewane: dom nie był ocieplony, a były piece kaflowe i kuchnia. Palone było na wieczór. Z rana, to kiedy było -15. Rząd nie zamarznie i nikt nie poniesie konsekwencji tej HUCPY =covid i wojna z Ukrainą. To kto kogo napadł tak naprawdę?
rolnik
2 miesiące temu
Założyć filtry na wszystkich wulkanach świata
Ciekawość
2 miesiące temu
Mam pytanie a co geotermalnym ciepłem . Nawet wykorzystując regionalnie . Taka pijawka z Torunia wie jak to zrobić dla kasy - swojej kasy - ale dla ogółu nic. Nikogo to nie interesuje?
...
Następna strona