WAŻNE
TERAZ

Zbigniew Ziobro potwierdził, że jest w USA. "To nasz sojusznik"

Rok kanclerza Merza. Gospodarka Niemiec w coraz głębszym kryzysie

Mija rok od objęcia urzędu kanclerza Niemiec przez Friedricha Merza. Polityk miał być mężem opatrznościowym gospodarki, jednak nastroje za Odrą i ocena dokonań lidera CDU są fatalne. - Brakuje spójnej strategii przemysłowej oraz długofalowej wizji - podkreśla w rozmowie z money.pl Aleksandra Kozaczyńska z OSW.

Nastrój biznesu w Niemczech coraz gorszyNastrój biznesu w Niemczech coraz gorszy, na zdjęciu Friedrich Merz
Źródło zdjęć: © East News | CHRISTIAN MARQUARDT, IPON-BONESS, Nur Photo, SIPA
Robert Kędzierski
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Kiedy w maju 2025 roku Friedrich Merz składał przysięgę, w niemieckich kręgach biznesowych panował ostrożny optymizm, a nierzadko wręcz entuzjazm. Dwanaście miesięcy później z tych nadziei nie zostało niemal nic, a szef rządu znajduje się w potężnym kryzysie wizerunkowym.

Najnowsze badania instytutu Forsa dowodzą, że zaledwie niewielki odsetek obywateli ocenia pracę obecnego gabinetu pozytywnie, podczas gdy zdecydowana większość wyraża głębokie niezadowolenie. To wynik gorszy niż w najsłabszych momentach rządów jego poprzednika, Olafa Scholza.

Kluczowym powodem tak drastycznego spadku zaufania jest kondycja niemieckiej gospodarki, która miała być priorytetem nowej administracji. Zamiast zapowiadanego wielkiego odbicia, kraj mierzy się z przedłużającym się okresem marazmu i rosnącą niepewnością inwestycyjną.

Wojna wykańcza gospodarkę? Tak kończyły potęgi w Europie

Punktowe działania zamiast kompleksowych reform

Aleksandra Kozaczyńska, analityczka ds. polityki gospodarczej RFN w Zespole Niemiec i Europy Północnej Ośrodka Studiów Wschodnich, w rozmowie z money.pl przyznaje, że Merz trafił na spore rafy.

- Kanclerz Friedrich Merz przystępował do wyborów z zapowiedzią szeroko zakrojonych reform gospodarczych i społecznych. Największym wyzwaniem nowego rządu było i nadal pozostaje przezwyciężenie przedłużającej się stagnacji, dlatego znaczna część postulatów wyborczych koncentrowała się na przyspieszeniu wzrostu PKB - wyjaśnia ekspertka.

Dodaje, że jak dotąd jednak najważniejsza zmiana została przeprowadzona jeszcze w starym składzie Bundestagu w marcu 2025 r. Za Odrą m.in. złagodzono wówczas reguły zadłużenia dla krajów związkowych i wydatków obronnych na poziomie federalnym. Powołano też pozabudżetowy fundusz inwestycji infrastrukturalnych.

- Od tego momentu tempo reform wyraźnie wyhamowało. Wynika to przede wszystkim z napięć wewnątrz koalicji, które wydłużają negocjacje i ograniczają zakres proponowanych rozwiązań. Jednocześnie obawa przed politycznymi kosztami niepowodzenia bardziej ambitnych zmian, przede wszystkim wzrostem poparcia dla AfD, dodatkowo osłabia decyzyjność rządzących - wskazuje ekspertka OSW.

Rządowi udało się co prawda przyjąć pakiet ulg podatkowych dla przedsiębiorstw (rozłożonych w czasie), uruchomić programy wsparcia dla firm i start-upów, zainicjować redukcję biurokracji oraz zwiększyć inwestycje publiczne. Działania te mają jednak charakter punktowy i wdrażane są zbyt wolno, by realnie poprawić warunki prowadzenia działalności gospodarczej. Brakuje spójnej strategii przemysłowej oraz długofalowej wizji rozwoju - podkreśla Aleksandra Kozaczyńska.

Niemcy będą musiały zaciskać pasa. Biznes traci cierpliwość

Tymczasem przed Niemcami jeszcze gorsze czasy. Zdaniem naszej rozmówczyni na horyzoncie rysuje się już konieczność szybkiej konsolidacji budżetu federalnego - w tym ograniczenia kosztów systemu ubezpieczeń społecznych, wobec prognozowanej wielomiliardowej luki w najbliższych latach.

Zapowiadana reforma świadczeń socjalnych, mająca przynieść znaczne oszczędności, okazała się w praktyce zmianą o charakterze kosmetycznym, sprowadzającą się głównie do rebrandingu najbardziej kontrowersyjnego zasiłku. Nieznany jest jeszcze kierunek krytycznie potrzebnych reform systemu emerytalnego. Dodatkowym obciążeniem dla budżetu pozostają rosnące koszty obsługi długu - ocenia analityczka OSW.

W ocenie Aleksandry Kozaczyńskiej polityka wobec Chin pozostaje – mimo zapowiedzi - zbyt koncyliacyjna. - Konkurencja ze strony chińskich producentów ma charakter strukturalnego wyzwania dla niemieckiego przemysłu, jednak postulaty zdecydowanej ochrony rynku europejskiego nadal spotykają się z oporem zarówno rządu, jak i największych koncernów motoryzacyjnych - mówi.

W konsekwencji zaufanie biznesu do władz słabnie – jedynie około 18 proc. firm działających w Niemczech wierzy w zdolność rządu do przeprowadzenia niezbędnych reform. Konsumpcja oraz inwestycje prywatne pozostają na niskim poziomie. Prognozowany na 2026 r. wzrost gospodarczy w wysokości 0,5 proc. ma być zatem w dużej mierze efektem ekspansywnej polityki fiskalnej państwa. W obliczu wielu wyzwań zewnętrznych, w tym polityki handlowej prowadzonej przez Pekin i Waszyngton, nie zapowiada się, by sytuacja gospodarcza w Niemczech się poprawiła, i dalsza redukcja miejsc pracy w przemyśle pozostaje realnym zagrożeniem - podsumowuje ekspertka.

Pięć problemów gospodarczych Merza

Liczby opisujące pierwszy rok rządów nowego kanclerza są bezlitosne dla jego zapowiedzi o uwolnieniu potencjału rynkowego. Głównych problemów jest pięć. Dziennik "Frankfurter Rundschau" zwraca uwagę na pierwszy z nich - minimalny wzrost PKB odnotowany w pierwszym kwartale bieżącego roku. To zaledwie kropla w morzu potrzeb, która nie jest w stanie zamaskować głębszych problemów strukturalnych. Prawdziwy obraz sytuacji oddają dane Instytutu Badań Gospodarczych w Halle, z których wynika, że liczba upadłości firm osiągnęła wiosną najwyższy poziom od dwudziestu lat.

Druga poważna przyczyna problemów Merza ma swoje źródło w konflikcie na Bliskim Wschodzie. Z badania przeprowadzonego przez instytut Civey, na które powołuje się "Frankfurter Rundschau", wynika, że dla większości osób decyzyjnych w niemieckich firmach wysokie ceny nośników energii stanowią obecnie jedną z najważniejszych barier. Rząd próbuje reagować, obiecując między innymi tańszy prąd dla przemysłu energochłonnego, jednak dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw to wciąż działania niewystarczające i spóźnione. Podobnie za nieudaną uważana jest niemiecka wersja pakietu "CPN" - kierowcy skarżą się, że wsparcie jest zbyt niskie.

Coraz gorsze nastroje biznesu

Nastroje w całym niemieckim biznesie uległy znacznemu pogorszeniu w wyniku uderzenia kryzysu irańskiego w tamtejszą gospodarkę. Wskaźnik klimatu gospodarczego ifo spadł w kwietniu do 84,4 pkt z 86,3 pkt w marcu, osiągając najniższy poziom od maja 2020 roku. Z najnowszych danych wynika, że przedsiębiorcy znacznie bardziej pesymistycznie patrzą na nadchodzące miesiące i gorzej oceniają swoją bieżącą sytuację. Wyraźne załamanie nastrojów odnotowano we wszystkich głównych gałęziach gospodarki: w przetwórstwie przemysłowym (zwłaszcza w branży chemicznej), które ponownie boryka się z zatorami w łańcuchach dostaw, w sektorze usług, gdzie pod szczególną presją znalazła się logistyka, a także w handlu, w którym detaliści obawiają się spadku konsumpcji na skutek rosnącej inflacji. Zdecydowane tąpnięcie wskaźnika miało miejsce również w budownictwie, co na ten moment ostatecznie przekreśla nadzieje na szybkie ożywienie w tej branży.

Papierkiem lakmusowym jest klimat biznesowy w niemieckim przemyśle motoryzacyjnym. I w tym wypadku, według najnowszego raportu ifo, nastrój uległ w kwietniu znacznemu pogorszeniu. Sytuację pogarszają rosnąca niepewność wśród firm i gospodarstw domowych oraz wysokie ceny energii, co w najbliższych miesiącach może doprowadzić do wyraźnego spadku popytu na nowe samochody.

Nastroje w Niemieckim biznesie
Nastroje w Niemieckim biznesie © Licencjodawca | money.pl

Ekologia w cieniu ratowania przemysłu

Czwartym obszarem, przez który gabinet Merza ponosi wizerunkowe straty, jest transformacja energetyczna i polityka klimatyczna. "Frankfurter Rundschau" analizuje, jak w imię ratowania konkurencyjności gospodarki rząd wycofuje się z wcześniejszych zobowiązań środowiskowych. Działania rządu w tym zakresie wywołały ostre protesty organizacji ekologicznych.

Ekonomiści ostrzegają, że takie lawirowanie przynosi więcej szkody niż pożytku. Michael Hüther z Instytutu Niemieckiej Gospodarki w Kolonii, cytowany przez "Frankfurter Rundschau", argumentuje, że kwestionowanie celów klimatycznych jest poważnym błędem, ponieważ firmy już dawno dostosowały do nich swoje długoterminowe strategie inwestycyjne. Ciągłe zmiany reguł gry jedynie potęgują chaos decyzyjny w zarządach spółek.

Coraz mniej pracy

Piątym z problemów, z którym mierzy się niemiecki kanclerz, jest niebezpieczna sytuacja na rynku pracy. Liczba osób bez zatrudnienia już w lutym przebiła psychologiczną barierę trzech milionów, osiągając poziom niewidziany od ponad dekady. Równocześnie z Berlina i Monachium płyną alarmujące dane o kondycji przemysłu, który coraz wyraźniej przegrywa walkę o globalne rynki.

To kontynuacja negatywnego trendu obserwowanego od dłuższego czasu, bo od sierpnia 2025 roku. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych liczba pracujących kurczy się z miesiąca na miesiąc. Eksperci wskazują na strukturalne niedopasowanie – z jednej strony mamy trzy miliony bezrobotnych, z drugiej strony firmy zgłaszają 638 tysięcy nieobsadzonych miejsc pracy, choć popyt na pracowników w ostatnim czasie przestał rosnąć.

Widmo przedterminowych wyborów

Wszystkie te problemy gospodarcze są nierozerwalnie związane z paraliżem politycznym wewnątrz wielkiej koalicji. Polskie Radio podkreśla, że ciągłe spory między chadekami a socjaldemokratami blokują jakiekolwiek odważniejsze ruchy. Osią konfliktu pozostają fundamentalne kwestie, takie jak polityka emerytalna, kształt rynku pracy oraz podatki, w tym forsowany przez SPD podatek od nadmiarowych zysków koncernów naftowych.

Sytuację dodatkowo komplikuje styl komunikacji samego kanclerza. Według relacji Polskiego Radia, jego konfrontacyjne wypowiedzi i dyplomatyczne potknięcia – jak choćby ostra wymiana zdań z amerykańskim prezydentem na temat konfliktu z Iranem, która poskutkowała zapowiedzią wycofania części wojsk USA z Niemiec – wprowadzają dodatkową nerwowość na rynkach. W obliczu rosnącego poparcia dla opozycyjnej Alternatywy dla Niemiec, w kuluarach władzy coraz głośniej mówi się o możliwych przedterminowych wyborach, co dla niemieckiej gospodarki oznaczałoby kolejne miesiące niepewności i decyzyjnego paraliżu.

Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl

Wybrane dla Ciebie