"Rozpoczęło się jakieś szaleństwo". Szef NBP o reakcji na "SAFE 0 procent"
Prezes NBP Adam Glapiński poinformował na czwartkowej konferencji, że bank centralny ponownie przystąpił do zakupów złota i planuje zwiększyć zapasy z obecnych 580 do 700 ton. Komentując reakcje na propozycję "SAFE 0 proc." stwierdził, że "większość ludzi nie rozumiała kompletnie, o czym mówi i pisze".
Prezes NBP na zwyczajowej konferencji prasowej po posiedzeniu RPP, powrócił do tematu "SAFE 0 proc.", czyli alternatywy dla unijnego SAFE, którą przedstawił wraz z prezydentem Karolem Nawrockim w marcu.
- Informowaliśmy od pewnego czasu otoczenie rządu i otoczenie prezydenta, że na złocie powstała ogromna, niezrealizowana nadwyżka wartości. Po agresji rosyjskiej kupiliśmy bardzo dużo złota, widząc, że jest sytuacja niebezpieczna, i to złoto zdrożało, zwyżkowało jeszcze silniej, niż to przewidywaliśmy. Niesamowicie zdrożało - mówił.
- Mamy w swojej księgowości, tak jak w każdym kraju strefy euro, księgowość przyjętą w 2004 roku. Księgujemy to złoto po cenie zakupu, po średniej cenie zakupu. Między tą wartością a wartością rynkową pojawiło się około 190 mld zł. To jest niemożliwe, ale gdybyśmy sprzedali całe złoto i skupili z powrotem tyle samo złota po cenie bieżącej, to w naszej księgowości pojawiłaby się nadwyżka 197 mld zł - przekonywał.
Buduje największe polskie firmy. Ucieczka do przodu i "błękitny ocean"
Pokazaliśmy to i stronie rządowej, i stronie prezydenckiej jakiś czas temu. Po jakimś czasie ze strony prezydenckiej przyszedł ten pomysł "SAFE 0", który wykorzystuje nadwyżkę dla celu zakupu uzbrojenia za granicą, co nie powoduje skutków inflacyjnych. Jeśli to jest zakup po prostu sprzętu za granicą, to nie ma żadnej inflacji. My to pokazaliśmy, prezydent to przedstawił i rozpoczęło się jakieś szaleństwo - ocenił Adam Glapiński.
Szef NBP o reakcji na "SAFE 0 procent": demagogia
Stwierdził, że "większość ludzi nie rozumiała kompletnie, o czym mówi i pisze". - Nie mam 20 lat, znam tych ekonomistów i polityków. Wielu z nich wiedziało, o czym mówi i mówiło całkowicie demagogicznie. Całkowicie. Ta propozycja była prosta. Nie zmniejszamy rezerw walutowych. Nie zmniejszamy. Utrzymujemy w stałej wysokości. A nawet odkupujemy złoto do takiego samego poziomu, jak przedtem. Tylko realizujemy tę nadwyżkę, która powstała - tłumaczył podczas czwartkowej konferencji prasowej.
Prezes NBP wskazał też, że w przestrzeni publicznej pojawiły się opinie, iż rezerwy walutowe NBP są "nieproporcjonalnie duże i należy część z nich przeznaczyć na jakieś inne cele".
- Według kryteriów Międzynarodowego Funduszu Walutowego i innych instytucji - co sprawdziliśmy starannie - rezerwy są takie, jakie powinny być. Mamy własną walutę, którą musimy stabilizować. A zważywszy naszą sytuację geopolityczną, nasze rezerwy powinny być dużo większe, niż są - ocenił Glapiński.
Oto, jak ekonomiści oceniali propozycję prezydenta i prezesa NBP:
NBP ponownie kupuje złoto
Poinformował również, że bank centralny znów kupuje duże ilości złota, bo jego cena jest obecnie "przejściowo korzystna".
- Dążymy do 700 ton. Zabezpieczamy bezpieczeństwo Polski w ten sposób, że gromadzimy rezerwy i zapas złota, które jest najcenniejszą formą rezerw - podkreślił szef NBP.
Polski bank centralny posiada obecnie w swoich rezerwach 580 ton złota.
Źródło: money.pl, PAP