Sankcje się kruszą. "Jeśli Rosja dobrze to rozegra, doprowadzi do wyłomu"
USA w minionym tygodniu zdecydowały o kolejnym tymczasowym zwolnieniu rosyjskiej ropy z sankcji. Londyn zezwolił na zakup diesla i paliwa lotniczego rafinowanych z rosyjskiego surowca. Nowy premier Węgier wieszczy powrót Europy do gazu z Rosji. - To konsekwencja polityki Trumpa. Jeśli Rosja dobrze to rozegra, doprowadzi do wyłomu - ostrzega dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego.
Choć w Komisji Europejskiej kurs wydaje się jednoznacznie nastawiony na całkowite odejście od rosyjskich surowców energetycznych do 2027 r., nie brakuje głosów polityków z unijnych krajów, sugerujących powrót do gazu czy ropy z Rosji. Przebywający z pierwszą zagraniczną wizytą w Polsce premier Węgier Peter Magyar w udzielonym "Rzeczpospolitej" wywiadzie stwierdził, że po zakończeniu wojny w Ukrainie polityka Unii bardzo się zmieni i cała Europa wróci do rosyjskiego gazu.
- Perter Magyar nie jest w tym pragmatyzmie odosobniony. Jawnie prorosyjski premier Słowacji Robert Fico w sposób demonstracyjny dąży, by sankcje zostały zniesione. W Niemczech nie brakuje zwolenników powrotu do projektu Nord Stream. Brytyjczycy zgadzają się na zakup paliwa lotniczego rafinowanego z rosyjskiego surowca. To wszystko konsekwencja rozchwianej polityki Trumpa - ocenia w rozmowie z money.pl dr Przemysław Zaleski, ekspert od spraw bezpieczeństwa energetycznego z Fundacji Pułaskiego.
"Zamknęliśmy 20 rafinerii w Europie". Oto dlaczego wojna w Zatoce ma takie znaczenie
Trump otworzył puszkę Pandory
USA w minionym tygodniu zdecydowały o trzecim już tymczasowym zwolnieniu rosyjskiej ropy z sankcji. - To kolejny raz, kiedy administracja Donalda Trumpa pozwala Rosji skorzystać na obecnej sytuacji - zaznacza analityk.
Na pierwszy wyłom w sankcjach Trump zdecydował się już w drugim tygodniu marca (12 marca 2026), niedługo po rozpoczęciu wojny z Iranem (zapoczątkowanej 28 lutego). Dotyczył - według różnych szacunków - około 100 mln baryłek rosyjskiej ropy, która znajdowała się już na tankowcach.
Mimo że Scott Bessent, amerykański sekretarz skarbu, przekonywał, że jest to jedynie tymczasowy ruch, który nie będzie powtarzany, po wygaśnięciu zwolnienia 19 kwietnia administracja USA ponownie przedłużyła możliwość zakupów rosyjskiej "krwawej ropy". Ostatnia licencja wygasła 17 maja, a Trump zdecydował o kolejnym przedłużeniu.
Jak przekonuje dr Zaleski, to nie przyniosło żadnego pozytywnego efektu dla rynku, a przecież tym argumentowano kolejne ulgi w sankcjach. Nie powstrzymało galopady cen wywołanej kryzysem w cieśninie Ormuz.
- Trump wysłał światu za to bardzo zły sygnał. Pokazał, że reżim sankcyjny to nie jest długoterminowa strategia pozbawiania możliwości Rosji prowadzenia działań wojennych, tylko narzędzie polityki gospodarczej. Spowodował, że kraje patrzące z punktu widzenia własnego interesu testują dziś granice możliwości powrotu do tańszego rosyjskiego surowca - zaznacza nasz rozmówca. - Skoro USA dały zgodę, dlaczego one mają trzymać się surowego i kosztownego reżimu? - dodaje.
Europejski komisarz ds. finansowych Valdis Dombrovskis skrytykował decyzję USA po spotkaniu w gronie G7, podkreślając, że z unijnej perspektywy to nie jest właściwy moment na łagodzenie presji wobec Rosji. - Rosja tak naprawdę zyskuje na wojnie w Iranie i wzroście cen paliw kopalnych. W związku z tym, jeśli już, musimy wzmocnić tę presję - podkreślał.
Wielka Brytania się ugięła
Również Wielka Brytania, która do tej pory w naszym regionie zajmowała twarde stanowisko w kwestii presji sankcyjnej na Rosję, często wyprzedzając UE w decyzjach o zaostrzaniu presji gospodarczej, teraz zdecydowała się na odmienny krok.
19 maja rząd w Londynie wydał zezwolenie na zakup oleju napędowego i paliwa lotniczego rafinowanych w krajach trzecich z rosyjskiej ropy oraz na nabywanie usług związanych z tym importem w ramach szerszej licencji handlowej, która zwalnia wybrane produkty z sankcji - podał Reuters.
To spory krok w tył, który również (nawet jeśli nie bezpośrednio) przyczynia się do zwiększenia popytu na rosyjską ropę przez dotychczasowych importerów, nabijając wojenny mieszek Putina.
- Poziom braków paliwa lotniczego jest ogromny. Paliwo lotnicze szło z Zatoki Perskiej. Linie lotnicze są pod dużą presją. Dlatego też kolejne państwa korzystają z możliwości - dr Przemysław Zaleski.
Czy takich wyłomów będzie więcej? Obecnie UE sprowadza 40 proc. paliwa lotniczego z krajów trzecich, a połowa tego odsetka pochodzi w czasach pokoju z blokowanej przez Iran cieśniny Ormuz. Według Międzynarodowej Agencji Energetycznej (IEA) Europa ma zapasy na około sześć tygodni. Komisja Europejska twierdzi jednak, że UE może zapewnić dostawy przez długi czas.
Wiceminister rozwoju Michał Baranowski, którego słowa przytacza PAP, powiedział w piątek w Brukseli, że na razie widzi pełną jedność w Unii Europejskiej co do utrzymania sankcji na rosyjską ropę. - Mówimy o pieniądzach, których Rosja by użyła przeciwko nam, przeciwko Europie - podkreślał.
"Jeśli Rosja dobrze to rozegra..."
Rosja korzysta na zwolnieniu z sankcji. Jak podawał Reuters, indyjskie rafinerie państwowe już w marcu kupiły od razu około 20 mln baryłek rosyjskiej ropy w ramach pilnych zakupów po zakłóceniach na Bliskim Wschodzie.
Rosyjskie surowce sprawdzają również Chiny. Rosyjskie ładunki zwolnione z sankcji kupowały najważniejsze chińskie podmioty, jak państwowe koncerny Sinopec i PetroChina. Część dostaw miała również trafiać do Bangladeszu. Rosyjski gaz skroplony i ropę wciąż kupuje też Japonia.
- Jeśli dalej będzie prowadzona polityka osłabiania sankcji i patrzenia na Rosję, owszem, jako na agresora, ale jednocześnie dostawcę surowców, to doprowadzi to do skruszenia sankcji. Staną się niezbyt skutecznym balastem - ocenia dr Zaleski. - Jeśli Rosja dobrze to rozegra, doprowadzi do wyłomu - dodaje.
Zdaniem analityka jednym sposobem, żeby tego uniknąć, jest współpraca międzynarodowa. - Jeśli nie będzie partnerskiego wspomagania się surowcami, udzielania pożyczek, w tym surowcowych, jedność może się załamać. Wówczas Rosja wygra na tym kryzysie - zaznacza.
Przemysław Ciszak, dziennikarz money.pl