"Słabo wygląda". Oto jak polska dyplomacja radzi sobie w USA
Jak dzisiaj wygląda polska dyplomacja w Waszyngtonie? - No słabo wygląda - mówił w "Biznes Klasie" prof. Andrew Michta, politolog związany z Hamilton School na Uniwersytecie Florydy i Atlantic Council.
- Poziom ambasadora jest o tyle ważny, że według protokołu ustawia to dostęp (tymczasem obecnie Polska nie ma ambasadora w USA - przyp. red.). Pan Bogdan Klich (który pełni funkcję Chargé d’affaires ad interim RP w USA - przyp. red.) oczywiście próbuje działać. Ale mówię o dyplomacji, która się odbywa na wielu poziomach. To nie jest tylko i wyłącznie to, że ambasador organizuje u siebie w rezydencji jakieś spotkanie, na które przychodzą ludzie. To jest ciągła rozmowa z ludźmi ze społeczności dyplomatycznej innych państw, to jest wyartykułowanie polskich priorytetów, i to jest przede wszystkim wspieranie polskiego biznesu, badań, polskich interesów wojskowych - tłumaczył Michta.
- I to się powinno odbywać na poziomie szeregu organizacji. Państwa, które chcą zaistnieć w Waszyngtonie, inwestują w różnego rodzaju programy, które są dla nich ważne. Tak samo jak robią to korporacje czy firmy software'owe. To jest po prostu wprowadzenie Polski jako partnera w cały obszar badań, analiz przemysłowych, inwestycji. I to musi być koherentnie robione - dodał.
- Na przykład jeżeli powiedzmy jakaś firma w Polsce rozwija technologię, która ma zastosowanie w obronności, to jeżeli polski rząd tej technologii nie kupi dla własnych sił zbrojnych, to dlaczego ta technologia ma się sprzedawać gdzie indziej? - wyjaśnił.
Dyrektor programowy serwisów premium w Wirtualnej Polsce oraz redaktor naczelny serwisu money.pl. Prowadzi program "Biznes Klasa" (+140 tys. subskrypcji na YT) oraz jest laureatem nagrody Grand Press Economy 2024. Dziennikarstwem ekonomicznym zajmuje się od blisko dwudziestu lat, wcześniej prowadził programy o świecie i gospodarce w TVN24 BiS i w TVN CNBC oraz był szefem serwisu newsroomu Gazeta.pl.