Polska wygasiła część pomocy. Ministra: mamy absurdalną sytuację

Polska wygasiła część pomocy dla uchodźców z Ukrainy. Zmiany w przepisach uderzyły w najsłabsze grupy, m.in. w osoby starsze, chorych. Klub Lewicy złożył projekt ustawy, który rozszerza korzystanie z bezpłatnego pobytu w ośrodku zakwaterowania zbiorowego. - Spodziewam się wsparcia i przychylności ze strony naszych koalicjantów - powiedziała w TVN24 Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, szefowa MRPiPS.

Ukraińcy
Lewica przygotowała projekt ustawy, który ma przywrócić pomoc dla części Ukraińców
Źródło zdjęć: © East News, pap
Katarzyna Kalus

Lewica przygotowała projekt ustawy, który ma naprawić sytuację.

- Zmiany związane z wygaszaniem części pomocy dla obywateli Ukrainy są wynikiem niczego innego, jak zawetowania przez prezydenta Karola Nawrockiego ustawy przedłużającej ustawę o pomocy Ukrainie - powiedziała w programie "Jeden na jeden" w TVN24 minister Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.


WIDEO
Stworzył ogromną firmę. Szczerze radzi: "Nie słuchaj klientów"


Jej zdaniem zmiany przygotowane przez MSWiA zabezpieczyły "część grup wrażliwych".

- Jednak w mojej ocenie zdecydowanie zbyt mało. Bo np. wykluczyły z tej pomocy, z możliwości bezpłatnego pobytu w Ośrodku Zakwaterowania Zbiorowego, członków rodziny grup wrażliwych - stwierdziła, przypominając, że z bezpłatnego zakwaterowania w OZZ może skorzystać np. matka wraz z dzieckiem z niepełnosprawnością, ale rodzeństwo tego dziecka już nie.

To jest sytuacja, która wymaga natychmiastowej korekty - oceniła minister. - Klub Lewicy wczoraj złożył projekt ustawy, projekt poselski, który rozszerza grupy wrażliwe np. właśnie na matki samotnie wychowujące dzieci, jeśli nie pozostają w związku małżeńskim albo partner nie przebywa na terytorium RP, na emerytów, którzy pobierają emeryturę niższą niż 50 proc. emerytury minimalnej; na członków rodziny tych osób, które znajdują się w grupach wrażliwych - dodała.

Lewica chce więcej zmian. - Mamy pewną absurdalną sytuację: dzisiaj część osób, które przebywają w ośrodkach zakwaterowania zbiorowego, mogłaby się usamodzielnić, ale chce tam przebywać dlatego, że pobyt w ośrodku zakwaterowania zbiorowego uprawnia do ubezpieczenia zdrowotnego i bezpłatnego korzystania z ochrony zdrowia. To jest jakieś niedopatrzenie. Uważam, że niezależnie od tego, czy ktoś przebywa w takim ośrodku, czy nie, a mieści się w tych grupach określonych jako wrażliwe, powinien móc korzystać z tej podstawowej opieki zdrowotnej - i taką zmianę także ten projekt poselski Lewicy zawiera - dodała minister.

Projekt, który trafił do Sejmu 3 sierpnia, ma być procedowany na posiedzeniu we wrześniu. Zmiany obejmą kilku tysięcy osób.

- To nie jest tak, że te osoby zostały wykluczone z jakiejkolwiek formy pomocy. My jeszcze przed wejściem w życie tej ustawy jako ministerstwo rodziny skierowaliśmy do wszystkich ośrodków pomocy społecznej wytyczne, rekomendacje i zalecenia, żeby korzystały z tych narzędzi, które mają dostępne, z zasiłków celowych. Wiem, wiem - to jest plaster, to jest łata na lukę, którą trzeba systemowo zakleić - podkreśla minister Dziemianowicz-Bąk.

Minister: liczę na poparcie koalicjantów

Agnieszka Dziemianowicz-Bąk zwróciła uwagę na fakt, że wiele osób, które przebywały w OZZ, zrezygnowało z nich i usamodzielniło się lub znalazło inną formę pomocy. - Monitorujemy tę sytuację - dodała.

- To nie są ani duże liczby, ani też duże skutki finansowe. Żeby poszerzyć te grupy wrażliwe, rozszerzyć te uprawnienia, to jest koszt rzędu ok. 18 mln zł. Żeby umożliwić ubezpieczenie zdrowotne dla tych grup wrażliwych, niezależnie od tego, czy przebywają w ośrodku, czy nie, to jest ok. 80 mln zł. Ja wiem, że to są konkretne kwoty, ale one w skali wyzwania, z jakim państwo tak czy inaczej będzie musiało się zmierzyć, jeżeli osoby zostałyby bez pomocy, to nie są środki niewarte zainwestowania - mówiła.

Minister liczy na to, że koalicjanci nie będą mieli wątpliwości co do głosowania nad projektem.

- To nie jest tak, że jest jakiś wielki opór w rządzie. Spodziewam się raczej poparcia i przychylności ze strony naszych koalicjantów, bo tu chodzi o dzieci, o osoby, które nie mogą - choćby bardzo chciały - się usamodzielnić; osoby, których partnerzy, rodziny walczą na froncie, także o nasze wspólne bezpieczeństwo. Liczę na poparcie koalicji rządzącej, liczę na poparcie wszystkich w polskim parlamencie. A na końcu - i tutaj nie znam odpowiedzi - będzie decyzja prezydenta i podpis prezydenta, który raz już zawetował - powiedziała minister.

Wybrane dla Ciebie