Trzęsienie ziemi w CPK. "Zastanawiam się, czy nie złożyć papierów"
- Zastanawiałem się, czy nie złożyć papierów w postępowaniu na prezesa CPK (...), żeby strollować nieco ten proces - stwierdził w programie Wirtualnej Polski Marcin Horała, za czasów PiS - twarz CPK. Krytykował podejście obecnego rządu do tej gigainwestycji. - Jak ktoś nie chce i nie umie, to choćby podjął decyzję polityczną, że będzie robił, to to robienie polityczne wygląda tak, jak wygląda - ocenił polityk.
Dr Filip Czernicki, prezes spółki Centralny Port Komunikacyjny i Dariusz Kuś, członek zarządu, zostali w ubiegłym tygodniu odwołani. Według naszych nieoficjalnych ustaleń powodem miały być zastrzeżenia do sposobu kierowania wielką inwestycją, ale osoby z branży mówiły nam także o rosnących napięciach na linii CPK - Ministerstwo Infrastruktury. Informacja o decyzji była jednak w branży zaskoczeniem. Miesiąc wcześniej odwołany został pełnomocnik rządu ds. CPK.
Dzień przed odwołaniem członków zarządu money.pl napisał o tym, że Centralny Port Komunikacyjny od ponad roku stara się przekonać Ministerstwo Infrastruktury, by otworzyło drogę do dotacji unijnych w ramach programu FEnIKS dla budowy Kolei Dużych Prędkości. Bez skutku. Jak opisywaliśmy, członkowie zarządu spółki CPK alarmowali, że brak pieniędzy bezpośrednio blokuje inwestycję.
"Kryteria bym spełniał"
Decyzję o dymisjach w programie "Tłit" w Wirtualnej Polsce komentował Marcin Horała, który za czasów rządu PiS był pełnomocnikiem ds. CPK.
- Zastanawiałem się, czy nie złożyć papierów w postępowaniu na prezesa CPK. Ja nigdy nim nie byłem, żeby była jasność. Pełnomocnik pracuje w rządzie, a nie w spółce, ale jak tak patrzę, to ewidentnie kryteria bym spełniał, żeby strollować nieco ten proces, bo przecież wiadomo, że mnie nie wybiorą. Ale w najbliższym czasie mam ważniejsze zadania - stwierdził Horała w poniedziałek.
Horała: Polacy przymusili Tuska
Jego zdaniem bałagan kadrowy w spółce to efekt publikacji money.pl na temat braku pieniędzy na inwestycje.
- Piotr Malepszak zastąpił Macieja Laska, natomiast nie ma większości zarządu. Patrząc na cały proces, być może uda się do końca kadencji rozpocząć te główne prace budowlane na lotnisku, które według naszego harmonogramu zaczęłyby się w 2024 r. Zatem można powiedzieć, że przez cztery lata zostaną wykonane działania, które powinny zostać podjęte w rok i to najlepiej podsumowuje to, jak to idzie - mówił polityk, który za rządów PiS był pełnomocnikiem ds. CPK, a dziś jest w klubie parlamentarnym Rozwój Plus, stworzonym przez byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
- Donald Tusk szedł w wyborach pod sztandarem likwidacji CPK. To ruch społeczny przymusił go do tego, by tego nie robił, bo będzie za duży koszt polityczny takiego ruchu. Ale z niewolnika nie będzie pracownika. Jak ktoś nie chce i nie umie, to choćby podjął decyzję polityczną, że będzie robił, to to robienie polityczne wygląda tak, jak wygląda - podkreślił gość Wirtualnej Polski.
Reporter i autor rozmów politycznych. Od ponad dekady zajmuje się analizowaniem i opisywaniem polskiej polityki. Relacjonuje wydarzenia z Sejmu i Senatu, odsłaniając ich kulisy. Specjalizuje się w przybliżaniu kulis kampanii wyborczych.