Ekspert o reformowaniu polskiej szkoły. "W moim przekonaniu dzisiaj nie ma kim"
Sztuczna inteligencja zmienia świat szybciej, niż polska szkoła jest w stanie za nim nadążyć. Tomasz Rożek w rozmowie z Patrycjuszem Wyżgą wskazywał jednak, że problem jest szerszy niż same nowe technologie. Jego zdaniem wciąż brakuje odpowiedzi na pytanie, czego właściwie ma uczyć szkoła.
Tomasz Rożek, popularyzator nauki i twórca Fundacji Nauka. To Lubię, był gościem programu "Horyzonty" Patrycjusza Wyżgi. Jednym z głównych tematów rozmowy była przyszłość edukacji w świecie, w którym sztuczna inteligencja coraz mocniej zmienia sposób pracy i zdobywania wiedzy.
Rożek zwrócił uwagę, że tradycyjny model szkoły coraz gorzej odpowiada na rzeczywistość. Jako przykład podał prace domowe, których przygotowanie można dziś w dużej mierze powierzyć chatbotowi. Problemem nie musi być nawet to, że sztuczna inteligencja przygotuje błędną odpowiedź – uczeń może przecież odpowiednio ją "zaprogramować", aby błędy również znalazły się w pracy.
Szkoła nie musi ścigać technologii
Zdaniem Rożka odpowiedzią na rozwój AI nie powinno być jednak bezrefleksyjne próbowanie nadążania za każdą nową technologią. Jego zdaniem najpierw trzeba odpowiedzieć na bardziej podstawowe pytanie: kim ma być człowiek, który kończy szkołę?
– Dla mnie system edukacji jest po to, żeby ktoś, kto go kończy, miał w ręku możliwie jak najwięcej narzędzi do tego, żeby radzić sobie w tak zwanym życiu dorosłym – mówił naukowiec. Jak zaznaczył, dotyczy to nie tylko przygotowania do pracy, ale również funkcjonowania w społeczeństwie.
Problem polega na tym, że świat, do którego przygotowywano wcześniejsze pokolenia, był bardziej przewidywalny. Dzisiejszy system edukacji w dużej mierze powstawał natomiast w czasach, gdy doświadczenia kolejnych pokoleń były do siebie znacznie bardziej podobne – wskazuje ekspert.
Rożek wskazywał też na sam sposób organizacji szkoły. Dzieci są przede wszystkim dzielone według wieku, choć uczniowie z tego samego rocznika mogą znajdować się na zupełnie różnych etapach rozwoju i mieć odmienne zainteresowania oraz kompetencje.
"W moim przekonaniu dzisiaj nie ma kim"
Według Rożka wykorzystanie nowych technologii mogłoby pomóc w lepszym dopasowaniu edukacji do poszczególnych uczniów. Sztuczna inteligencja może bowiem ułatwiać ocenę ich kompetencji i umiejętności, a tym samym pozwalać na inne niż obecnie organizowanie grup uczniów.
Zmiana wymaga jednak nie tylko nowych pomysłów, ale także ludzi, którzy będą potrafili ją przeprowadzić. Rożek odniósł się w rozmowie do proponowanej reformy edukacji "Kompas jutra", której założenia ocenił pozytywnie. Jednocześnie wskazał na problem związany z kadrą nauczycielską.
Jego zdaniem skuteczna reforma potrzebuje tzw. liderów zmiany – osób, które mają już doświadczenie zawodowe, ale wciąż są na tyle daleko od emerytury, by angażować się w przebudowę systemu.
– W moim przekonaniu dzisiaj nie ma kim – powiedział, odnosząc się do możliwości przeprowadzenia takiej zmiany. Jak tłumaczył, w strukturze wiekowej polskich nauczycieli jest luka właśnie w grupie, która mogłaby pełnić rolę liderów reformy.
To oznacza, że nawet dobrze przygotowany projekt może nie wystarczyć. Na papierze można zapisać kolejne rozwiązania, ale później trzeba jeszcze przekonać do nich środowisko i znaleźć ludzi, którzy będą w stanie je wdrożyć.
"Trupa" nie da się naprawić makijażem
Rożek przytoczył również historię sprzed lat, kiedy został poproszony o ocenę przygotowywanych e-podręczników. Po zapoznaniu się z materiałami uznał, że w wyznaczonym czasie nie da się usunąć wszystkich błędów.
Podczas rozmowy w ministerstwie miał usłyszeć od wysoko postawionej osoby: "My pana nie wynajęliśmy do tego, żeby Pan nam powiedział, że to jest trup, bo my to wiemy. My chcemy, żeby Pan tego trupa uszminkował". Rożek zrezygnował wówczas ze współpracy.
Dla naukowca była to ilustracja szerszego problemu. Jak podkreślał, podczas prac nad tym projektem niemal nie pojawiało się podstawowe pytanie: kim ma być uczeń po zakończeniu edukacji, jakie powinien mieć kompetencje i umiejętności?
W świecie szybko rozwijającej się sztucznej inteligencji takie pytania stają się jeszcze ważniejsze. Zdaniem Rożka szkoła nie powinna jedynie próbować dogonić technologii. Najpierw musi określić, jakie narzędzia chce dać młodym ludziom, a dopiero później zdecydować, jak wykorzystać do tego nowe technologie.