Notowania

bobry
22.02.2020 10:58

Spór o zabijanie bobrów. "Robią za darmo to, co ludzie za miliony"

Bobrów w Polsce jest za dużo, powodują straty, trzeba część z nich wystrzelać – grzmią myśliwi i urzędnicy. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie zezwoliła na rzeź 1500 bobrów w okolicach Płocka. Ale dlaczego, skoro bobry dają nam nieporównywalnie więcej, niż zabierają?

Podziel się
Dodaj komentarz
(PAP)
Bóbr to genialny inżynier. Wykonuje za darmo pracę wartą miliony (Fot: Marcin Bielecki)

W Polsce od zawsze bobry były pod jakąś formą ochrony. Już Bolesław Chrobry zakazał polowania na nie. Kierował się nie miłością do nich, lecz przyczynami gospodarczymi - bobrze skóry były czymś w rodzaju wartościowej waluty. W XVI wieku wprowadzono zakaz niszczenia żeremi, ale produkty z bobra były ciągle cenione i poszukiwane. Ubrania ze skór tych zwierząt były niezwykle cenne, z wydzieliny ich gruczołów (tzw. stroju) wytwarzano perfumy.

Do XX wieku bobry prawie wyginęły, w Polsce po wojnie było ich niewiele ponad 100 – a i tak nasza populacja była największą w Europie. Naukowcom udało się odbudować ten gatunek i obecnie mamy w Polsce ok. 130 tysięcy bobrów.

Agencja Rozwoju Regionalnego w Starachowicach- fundacja dedykowana lokalnym biznesom

To populacja, która jednych cieszy, innych przeraża. Bobry na pierwszy rzut oka wyglądają nieporadnie. Wbrew pozorom to spore zwierzęta, ich waga może dochodzić do 30 kg, chociaż większość mieści się w przedziale 20-25 kg. Są też piekielnie inteligentne, mają największy mózg wśród gryzoni. Bez zaawansowanej inteligencji nie byłyby w stanie drążyć tuneli, budować tam i regulować rzek i innych cieków wodnych. Jeśli się gdzieś zagnieżdżą, w krótkim czasie budują niesamowity system wodny. Tworzą rozlewiska i niezwykle o nie dbają – wszelkie badania dowodzą, że woda w bobrzych strukturach jest wyjątkowo czysta.

Minister rolnictwa: odstrzał bobrów na ściśle określonych zasadach

Minister rolnictwa: odstrzał bobrów na ściśle określonych zasadach

- Bobry robią dokładnie to samo, co ludzie zajmujący się odbudową małej retencji leśnej – mówi w rozmowie z Money.pl Dawid Kaźmierczak, prezes Fundacji Dzika Polska. – Ale w przeciwieństwie do ludzi, robią to całkowicie za darmo. Do takiego programy odbudowy leśnej retencji w Polsce sporo dołożyła Unia Europejska. Wycena pracy bobrów jest możliwa teoretycznie, ale i bez cyferek wiadomo, że chodzi o potężne pieniądze, szczególnie gdy kraj dotykany jest suszami – dodaje.

Z drugiej jednak strony powodują straty w działalności człowieka. Potrafią zatapiać pola uprawne, podtapiać łąki i dziurawić tamy, zapory i wały przeciwpowodziowe.

Ile strat powodują bobry w całej Polsce?

To zwierzęta chronione i pieniądze za to, co zepsują, oddaje Skarb Państwa. Płacimy wszyscy. Za działalność bobrów w woj. warmińsko-mazurskim (tam podliczono już wyniki za 2019 rok) trzeba było zapłacić ok. 7,5 miliona złotych. W innych regionach te sumy są na ogół dwa razy niższe. Brak jest ogólnodostępnych danych o całości kosztów, jakie generują bobry w Polsce. W każdym razie odszkodowania za działalność wszystkich zwierząt chronionych nie przekraczają rocznie 100 mln złotych. Takie koszty generują oczywiście nie tylko bobry, ale i wilki, żubry czy łosie.

W uzasadnieniu do swojej decyzji mazowiecki RDOŚ tłumaczy, że "sumarycznie w latach 2008 - 2018 Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Warszawie wypłaciła kwotę 39 917 302,27 zł za szkody wyrządzone przez bobry na terenie województwa mazowieckiego". Daje to średnio 3,9 mln złotych rocznie.

Dr Andrzej Czech, jeden z najlepszych specjalistów w Polsce od relacji bobrów z ludźmi przypomina, że bobry żerują blisko wody, nie wędrują dalej niż na kilkadziesiąt metrów. Wśród zaleceń naukowców z całego świata jest po prostu zostawianie dla bobrów szerokich pasów zieleni w okolicy, którą zamieszkują. Wtedy straty są ograniczane do minimum.

Ile bóbr daje od siebie za darmo?

Oszacowanie pracy 130 tysięcy polskich bobrów jest wyjątkowo trudne.

"W Polsce bobry zatrzymują więcej wody w gruncie, niż wszystkie nasze zbiorniki retencyjne. Ich praca ma ogromną wartość, szczególnie w czasie suszy. Bóbr jej zapobiega, co bardzo doceniają rolnicy" – twierdzą przedstawiciele organizacji ekologicznej WWF.

Ale wydatek kilkudziesięciu milionów złotych rocznie można zestawić z tym, co rząd planuje wydać na programy małej retencji. Chodzi o zatrzymywanie wody w środowisku, dzięki odpowiedniej melioracji, budowie studni i systemów zapobiegających odwadnianiu. Mała retencja to na przykład spiętrzanie rzek i rzeczek, deregulacja ich brzegów, by mogły swobodnie się rozlewać – co jednocześnie zmniejsza zagrożenie powodziowe.

Bobry powinny być jadalne, uważa minister. Bo "ich płetwy to afrodyzjaki"

Minister chce, by bobry były jadalne. Znalazł zaskakujący argument
Bobry powinny być jadalne, uważa minister. Bo "ich płetwy to afrodyzjaki"

W małą retencję zainwestuje resort rolnictwa. Na program małej retencji dla 3 województw ma pójść 1 miliard złotych. Podobne zapowiedzi formułuje Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej. Jego projekt ochrzczono mianem Programu Rozwoju Retencji. Najważniejszym efektem przedsięwzięcia ma być zwiększenie współczynnika retencji wód w Polsce z 6,5 do 15 proc. Koszty? Niebagatelne - 12 mld zł.

"Bóbr, jak żadne inne zwierzę ma możliwość kształtowania środowiska, tym samym wpływa na zwiększanie różnorodności biologicznej i retencji, zmniejszanie zanieczyszczenia wód, etc. Tym samym ma duże znaczenie również dla gospodarki człowieka, zarówno pośrednie - np. zwiększając retencję, jak i pośrednie - przynosząc dochody z ekoturystyki, zwiększając walory estetyczne i edukacyjne wielu terenów" – pisze w jednym z opracowań Andrzej Czech.

Zabijanie? Bez sensu

Z kolei Dawid Kaźmierczak przypomina, że strzelanie do bobrów jest nie tylko kontrowersyjne, ale i pozbawione głębszego znaczenia. Bo nawet jeśli wybije się daną populację, rodzinę zamieszkującą jakieś terytorium, to na ich miejsce przyjdą następne. W ten sposób wystrzelanie rodziny kilku bobrów otwiera drogę kilkunastu najeźdźcom, którzy – zanim się zadomowią na dobre – spowodują o wiele większe straty.

Dodaje, że nawet myśliwi nie są zwolennikami strzelania do bobrów. To spory wysiłek, dużo poświęconego czasu a trofeum żadne. Z wcześniejszych akcji strzelania do bobrów wynika, że myśliwi na ogół realizują cel w 30 procentach. O wiele skuteczniejsze w tępieniu bobrów są za to inne zwierzęta, do których odstrzeliwania wielu myśliwych aż się rwie. Według badań naukowców 10 proc. diety polskich wilków stanowią właśnie bobry.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
23-02-2020

POMYSŁY znad Wisły"Bobrów w Polsce jest za dużo, powodują straty, trzeba część z nich wystrzelać – grzmią myśliwi i … Czytaj całość

22-02-2020

WiesławJa proszę żeby mi zapłacić za wycięte drzewa przez bobry i za posprzątanie po nich Proponuję aby ten kto je sprowadził zapłacił

23-02-2020

NickxChory kraj!!!!!!! Ciemnogrod!!!!

Rozwiń komentarze (698)