Tak drożeje diesel w Orlenie. Ekspert wyjaśnia przyczynę
Olej napędowy w hurcie podrożał o ponad 50 groszy na litrze w ciągu zaledwie miesiąca. To wzrost o blisko 12 proc., najwyższy od kilku lat. Tymczasem cena benzyny niemal się nie zmieniła. Skąd ta różnica? Wyjaśnia to Dawid Czopek, ekspert rynku paliwowego.
Ceny oleju napędowego w Polsce osiągnęły najwyższy poziom od stycznia tego roku. W ciągu ostatniego miesiąca hurtowa cena diesla w Orlenie wzrosła o ponad 50 groszy na litrze, co stanowi wzrost o niemal 12 proc. Tak dynamicznego wzrostu nie notowano na polskim rynku od kilku lat.
Portal e-petrol odnotowuje, że kierowcy płacą obecnie przy dystrybutorach średnio 6,19 zł za litr oleju napędowego, przy czym w zaledwie siedem dni cena poszła w górę o dziesięć groszy. Matematyka pokazuje jednak, że to jeszcze nie szczyt możliwych podwyżek. Hurtownicy płacą już 5,04 zł netto za litr, co po uwzględnieniu standardowej stawki podatku od towarów i usług daje 6,20 zł.
Stacje paliw dokładają do tego swoją marżę handlową, która zazwyczaj oscyluje w granicach kilku procent wartości produktu. Jeśli europejskie notowania diesla utrzymają obecny poziom lub pójdą jeszcze wyżej, konsumenci będą musieli się liczyć z dalszymi wzrostami przy dystrybutorach.
Benzyna Pb95 zachowuje się tymczasem odmiennie - jej cena w analogicznym okresie praktycznie nie drgnęła. Ten kontrast między olejem napędowym a benzyną ma swoje głębokie uzasadnienie w strukturze europejskiego rynku paliwowego.
Skąd sałata w Polsce zimą? Ujawnia swój biznes
Rekordowa marża na przeróbce diesla
Dawid Czopek, ekspert rynku paliwowego i zarządzający Polaris-FIZ, w rozmowie z money.pl wskazuje na wiele czynników, które kształtują ceny. Po napaści Rosji na Ukrainę kontynent w przypadku benzyny wypracował niemal całkowitą samowystarczalność w produkcji.
W przypadku ciężkiego paliwa do silników Diesla sytuacja wygląda inaczej. Europa wciąż musi sprowadzać znaczące wolumeny paliwa z zagranicy, co czyni ją wrażliwą na zawirowania w globalnym łańcuchu dostaw i zmienia dynamikę cenową tego produktu naftowego. W praktyce diesel jest obciążony wysoką marżą rafineryjną.
Marża na dieslu wzrosła do prawie 45 dolarów za baryłkę, co jest poziomem niewidzianym od wybuchu wojny na Ukrainie. Co szczególnie uderzające, obecna cena baryłki ropy wynosi około 60 dolarów, co oznacza, że marża na przeróbce diesla stanowi aż 45 dolarów - wylicza Dawid Czopek.
Jak tłumaczy, stosunek marży do ceny baryłki jest obecnie rekordowy w historii rynku. Ekspert wskazuje, że notowania diesla, które można śledzić na giełdach towarowych, pokazują wzrost o około 150 dolarów za tonę.
- Biorąc pod uwagę, że tona to około 1200 litrów, oznacza to wzrost o około 12,5 centa na litr, czyli właśnie te 45 groszy, które widzimy na polskim rynku hurtowym - wskazuje analityk.
Dawid Czopek podkreśla, że Orlen nie ma możliwości powstrzymania podwyżek cen.
Około jedna trzecia diesla w Polsce jest importowana. Jeżeli cena nie będzie odpowiednia, nikt nie zaimportuje paliwa do kraju. To oznacza, że polski koncern musi dostosowywać swoje ceny do realiów rynku globalnego, nie ma bowiem innej opcji zapewnienia odpowiedniego poziomu dostaw dla polskich kierowców - ocenia Dawid Czopek.
Ukraińskie drony niszczą rosyjskie rafinerie
Orlen działa też w bardzo konkretnych warunkach globalnych. Ukraina we własnej obronie nieustannie prowadzi działania wymierzone w rosyjską infrastrukturę paliwową, systematycznie bombardując dronami rafinerie i instalacje portowe.
W efekcie tych ataków Rosja nie jest w stanie eksportować tyle paliw co zwykle, ponieważ po pierwsze produkuje mniej przez przestoje w rafineriach, po drugie ma problem z zaopatrzeniem własnego rynku, a po trzecie nawet gdyby chciała eksportować, to czasami nie ma jak przez zniszczenia w portach.
Według danych firmy Vortexa, cytowanych przez agencję Bloomberg, eksport paliw z Rosji w pierwszej połowie listopada był najmniejszy od co najmniej kilku lat. Był on aż o połowę mniejszy niż w lutym 2022 roku, czyli w momencie rozpoczęcia rosyjskiej napaści na Ukrainę. Tak drastyczne ograniczenie dostaw z jednego z kluczowych źródeł ma bezpośredni wpływ na ceny na rynkach światowych.
- Orlen jako oficjalną przyczynę wzrostów podaje niedobory związane z uszkodzeniami rosyjskich rafinerii - tłumaczy analityk. Dodaje, że również Indie, które dotychczas przerabiały znaczne ilości rosyjskiej ropy na diesel, obecnie produkują go mniej, co dodatkowo ogranicza podaż na rynku światowym.
Sezon na podwyżki?
Dodatkowym czynnikiem wpływającym na wzrost popytu na diesel jest sezonowość. - Jesienią konsumenci masowo tankują zbiorniki paliwem opałowym przed nadchodzącą zimą, co dodatkowo zwiększa popyt na olej napędowy. Ta sezonowa presja popytowa nakłada się na problemy po stronie podaży, co potęguje wzrost cen - wskazuje analityk.
Podobna sytuacja miała miejsce już wcześniej. - W 2022 roku najwyższe marże na dieslu również obserwowano w październiku, kiedy to osiągnęły one poziom 70-80 dolarów za baryłkę. Obecna sytuacja, choć mniej ekstremalna niż w szczytowym momencie kryzysu energetycznego, wciąż jest wyjątkowo trudna dla konsumentów - podsumowuje nasz rozmówca.
Sytuacja na polskim rynku jest precyzyjnym odzwierciedleniem zmian zachodzących na rynku europejskim. Tam również ceny benzyny pozostają w miarę stabilne, podczas gdy diesel notuje mocne wzrosty. Ta rozbieżność wynika właśnie ze stopnia uzależnienia od importu oraz z globalnych problemów z podażą oleju napędowego w związku z trwającą rosyjską agresją na Ukrainę i ukraińskimi atakami na rosyjską infrastrukturę naftową.
Robert Kędzierski, dziennikarz money.pl