"To jest ryba". Ekonomista mówi, co jest lepsze od odgórnego obniżania cen paliw
"Obniżmy zużycie paliw" - apeluje Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP, największe organizacji pracodawców w Polsce. W ten sposób odnosi się do rządowej inicjatywy ustawodawczej, która ma obniżyć ceny paliw na stacjach - m.in. poprzez obniżkę akcyzy oraz wprowadzenie maksymalnej ceny.
Aktualizacja: W piątek wieczorem przed godz. 20 polskiego czasu prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawy mające obniżyć ceny paliw w kraju.
W czwartek premier Donald Tusk ogłosił, że rząd przygotuje przepisy tymczasowo obniżające VAT i akcyzę na paliwa, a także wprowadzające maksymalną cenę detaliczną paliw oraz podatek od nadmiarowych zysków koncernów naftowych. Jak tłumaczył w czwartek minister energii Miłosz Motyka, maksymalna cena paliwa ma być ogłaszana na drodze obwieszczenia ministra energii i ma być pochodną ze średniej hurtowej od największych sprzedawców, powiększoną o koszty operacyjne, które są kosztami działalności.
Natomiast minister finansów i gospodarki Andrzej Domański wyjaśniał, że obniżka VAT to koszt rzędu 900 mln zł w ujęciu miesięcznym, dla akcyzy ten koszt sięga około 700 mln zł miesięcznie. - Czyli są to z punktu widzenia budżetu poważne wydatki, dlatego też podejmujemy prace na rzecz wprowadzenia specjalnego podatku od nadmiarowych zysków, aby te koncerny, te podmioty, które z uwagi na sytuację rynkową: wysokie ceny ropy, wysokie marże, mają te ponadwymiarowe zyski, zapłaciły wyższy podatek - mówił.
Produkuje w Polsce. Ogrywa chińskie podróbki
- To jest ryba. Kupujemy tę rybę i za miesiąc, za dwa, nic z tego nie mamy - tak plan rządu komentuje w rozmowie z money.pl Kamil Sobolewski, główny ekonomista Pracodawców RP. - To może lepiej, nie wiedząc jak długo szok będzie trwał, kupić wędkę? - pyta retorycznie i odsyła do swojego komentarza w serwisie X.
Ekonomista Pracodawców RP apeluje o zmniejszenie zużycia paliw
"Obniżmy zużycie paliw" - apeluje Sobolewski na platformie. "Im więcej paliwa kupią Polacy, tym lepiej dla Rosji. Ona teraz zwiększa eksport. Co zrobi z kasą? Warto do tego dopłacać? Korzyści z ograniczenia zużycia będą trwałe" - wyjaśnia. I wylicza trzy działania, które mogą do tego doprowadzić: wprowadzenie programu wymiany pojazdów, popularyzację pracy zdalnej oraz zwiększenie roli transportu publicznego.
Jak tłumaczy Sobolewski, wymianę starych pojazdów na nowe, mniej paliwożerne, można by przeprowadzić, wprowadzając dofinansowanie do wymiany maszyn rolniczych i budowlanych, samochodów dostawczych, ciężarowych oraz ciągników i naczep. Ekonomista dodaje, że równie ważna jest wymiana starych autobusów i autokarów.
W kwestii popularyzacji pracy zdalnej Sobolewski proponuje, by dać zielone światło do tego, aby w administracji publicznej i spółkach ze 100-procentowym udziałem Skarbu Państwa "każdy, kto nie obsługuje klientów, kogo szef się zgodzi, mógł chociaż jeden dzień pracować z domu (to 20 proc. mniej dojazdów)". "W prywatnych firmach brak ustawowych limitów, do decyzji firm" - dodaje.
Jeśli zaś chodzi o popularyzację transportu publicznego, ekonomista stwierdza, że "lepiej z budżetu dopłacić samorządom niż Rosji". "Do tańszych dla klienta przejazdów, poszerzenia siatki komunikacji publicznej, zagęszczenia kursowania, wg potrzeb lokalnych. Bez opresji, pełna dobrowolność, tylko dla chętnych" - tłumaczy.