Zadziałali ekspresowo ws. paliw. Ekonomista wylewa kubeł zimnej wody
Posłowie w piątek zagłosowali za przyjęciem ustaw ustalających maksymalne ceny paliw, tym samym je obniżając. Dokument w ekspresowym tempie ma przejść przez Senat, aby - przy ewentualnym podpisie prezydenta Karola Nawrockiego - stawki na stacjach spadły przed świętami wielkanocnymi.
Sejm w piątek niemal jednogłośnie - ponieważ z poparciem m.in. opozycji z PiS - przyjął rządowe propozycje zmian, których celem jest obniżenie cen paliw. Dokumenty dotyczyły wprowadzenia maksymalnych stawek, obniżenia akcyzy na benzynę i olej napędowy, a także podatku VAT. W piątek wieczorem przed godz. 20 polskiego czasu prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawy mające obniżyć ceny paliw w kraju.
Głos w tej sprawie dla money.pl zabrał prof. nauk ekonomicznych Witold Orłowski, nauczyciel akademicki i publicysta.
- Było absolutnie jasne z punktu widzenia tzw. ekonomii politycznej, że będzie taka decyzja podjęta. Pytanie było - kiedy - komentuje prof. Orłowski. - Nie sądzę, aby prezydent zawetował tę ustawę. Czy stać na to Polskę, kiedy jest ogromny deficyt? To jest oczywiście inna sprawa - dodaje ekonomista.
"Przełom nas jeszcze czeka". Mówi, dlaczego kupił złoto
Przypomnijmy, deficyt budżetowy wyniósł w 2025 roku 275,6 mld zł.
Prof. Orłowski przyznaje, że "trudno jest obserwować na spokojnie kolejne wydatki" państwa z uwagi na stan finansów publicznych, do czego - jak zaznacza - doprowadziły ten i poprzedni rząd. Zauważa przy tym, że tego typu decyzje, jakie podjął w piątek Sejm, byłyby łatwiejsze do podejmowania, gdyby deficyt był niższy.
Nie jest jedynym ekonomistą, który wylewa kubeł zimnej wody i przypomina, że ruch rządu będzie miał konsekwencje dla budżetu państwa. Jakie?
W czwartek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański podał, że koszt obniżki VAT na paliwa to 900 mln zł w ujęciu miesięcznym, a koszt obniżki akcyzy to 700 mln zł.
- Z punktu widzenia budżetu to są poważne wydatki, dlatego podejmujemy prace na rzecz wprowadzenia podatku od nadmiarowych zysków, aby te koncerny, które z uwagi na sytuację rynkową - wysokie ceny ropy, wysokie marże - mają te ponadwymiarowe zyski, zapłaciły wyższy podatek - powiedział Andrzej Domański.
Zmiany w przepisach
W czwartek premier Donald Tusk zapowiedział redukcję akcyzy do minimum unijnego – o 29 groszy na litrze benzyny i 28 groszy na oleju napędowym. Wskazywał, że nowe rozwiązania mają zacząć obowiązywać jeszcze przed Wielkim Piątkiem, przypadającym w tym roku 3 kwietnia.
Maksymalna cena paliw będzie ustalana według określonej formuły obejmującej średnią cenę hurtową paliw na rynku krajowym, powiększoną o akcyzę, opłatę paliwową, marżę sprzedażową w wysokości 0,30 zł za litr oraz podatek VAT. Sprzedaż powyżej ceny maksymalnej będzie zagrożona karą do 1 mln zł, a kontrole prowadzić będzie Krajowa Administracja Skarbowa.
Cena maksymalna będzie ogłaszana w formie obwieszczenia przez ministra energii i zacznie obowiązywać od dnia następującego po publikacji. W przypadku ogłoszenia przed dniami wolnymi od pracy, stawka będzie obowiązywać do najbliższego dnia roboczego.
Jak zmienią się ceny paliw?
Premier mówił, że pakiet zmian ma obniżyć ceny o ok. 1,2 zł na litrze, a koszt zmian dla budżetu oszacowano na ok. 4,8 mld zł w drugim kwartale roku. Portal e-petrol.pl szacuje, że przy sprawnym tempie prac legislacyjnych niższe ceny mogłyby pojawić się na stacjach już w przyszłym tygodniu.
Analitycy portalu twierdzą, że jeśli rządowy pakiet obniżek cen paliw wejdzie w życie, to cena za litr bezołowiowej 95-tki wahałaby się od 5,99 do 6,19 zł za litr, a diesla - od 7,39 do 7,60 zł za litr.
Prognozowane ceny dla benzyny Pb98 są w przedziale od 6,59 do 6,79 zł za litr. Cena autogazu lokowałaby się najczęściej w granicach od 3,73 do 3,86 zł za litr, chociaż dotychczas prezentowane plany rządu nie uwzględniały tego paliwa.
Ropa drożeje w związku z trwającymi nalotami USA i Izraela na Iran, które rozpoczęły się 28 lutego. Teheran w odwecie zablokował (poza jednostkami z "przyjaznych" państw) arcyważny dla globalnego handlu tym surowcem szlak przez cieśninę Ormuz.
Jacek Losik, dziennikarz money.pl