500+ traci na wartości. PiS nie będzie ratował sztandarowego programu

Inflacja z miesiąca na miesiąc zjada sztandarowy program PiS. Dziś 500+ nie ma tej samej wartości, co w momencie uruchomienia wypłat. Za te same pieniądze można kupić bowiem coraz mniej. Bez waloryzacji za trzy lata będziemy mogli mówić już o 400+. Niestety również w tym roku nie będzie szans na ratowanie programu.

Marlena MalągMarlena Maląg
Źródło zdjęć: © KPRM | Krystian Maj

- Waloryzacji świadczenia 500+ w tym roku nie będzie – rozwiała wszelkie nadzieje na ratowanie programu minister rodziny Marlena Maląg na antenie Radia Zet.

Podkreśliła, że każdego miesiąca świadczenie 500+ trafia do 6,5 mln dzieci. Łącznie na program przeznaczono już ok. 177 mld zł. Zaznaczyła również, że gdyby rząd nie wprowadził go w 2016 roku, to obecnie sytuacja związana z dzietnością w Polsce "byłaby jeszcze gorsza".

Nowy instytut zadziała lepiej niż 500+? „Wspierałby rodzinę, rodzinny styl życia, posiadanie dzieci”

Problem w tym, że z roku na rok wartość programu spada. Mówiąc wprost za to zamo 500 zł kupimy dziś znacznie mniej niż w momencie, kiedy program stratował. Jak wyliczaliśmy w money.pl, po ponad pięciu latach inflacja zjadła prawie 70 zł z tego świadczenia. Jeszcze trzy i realnie będziemy mieli 400+.

Uderzenie w 500+

Zgodnie ze statystykami GUS w ciągu pierwszego roku od wprowadzenia programu 500+ średni poziom cen wzrósł o 2 proc. W kolejnym roku ceny zwiększyły się przeciętnie o 1,6 proc., a następnie podwyżki przyspieszyły. W kwietniu 2020 roku inflacja wyniosła 3,4 proc., po roku pandemii wzrosła do 4,3 proc. Na koniec 2021 roku mieliśmy już rekordową w skali dwóch dekad 8,6 proc. (za grudzień 2021 r.)

Choć o waloryzacji 500+ możemy na razie zapomnieć, minister Maląg zapowiedziała inne sposoby wsparcia. - Będziemy wprowadzać kolejne komponenty wsparcia rodziny – dodała.

Co z komponentem rodzinnym?

Minister była pytana o pomysł komponentu rodzinnego w systemie emerytalnym, chodzi o powiązanie wysokości tego świadczenia z liczbą posiadanych dzieci.

- Temat naprawdę jest bardzo ciekawy. My nie pracujemy nad konkretnym rozwiązaniem legislacyjnym w tym temacie. Nie ma takich prac i na pewno w tej kadencji takich prac nie będzie, dlatego że to wymaga procesu i przygotowania – zaznaczyła.

Przyznała, że takie rozwiązania są już w Europie, np. Słowacja planuje wprowadzenie ich w najbliższym czasie.

- Musimy spojrzeć na sytuację demograficzną. Należy przede wszystkim zwrócić uwagę na pułapkę niskiej dzietności, w jakiej jesteśmy i jakie powinniśmy postawić sobie cele, i w jaki sposób rząd powinien wspierać młodych ludzi, żeby z tej pułapki niskiej dzietności wyjść, a więc jakie są bariery – powiedziała.

Wybrane dla Ciebie