Wenezuela tonie w długach. Rekordowa restrukturyzacja

Po latach izolacji i zmianie władzy Wenezuela szykuje się do powrotu na rynki finansowe. Zanim to nastąpi, kraj musi zmierzyć się z historycznym ciężarem. Nadchodzi największa restrukturyzacja długu państwowego w dziejach, która przyćmi nawet głośny kryzys grecki.

Nicolas MaduroNicolas Maduro
Źródło zdjęć: © Wikimedia Commons | Wikimedia
Robert Kędzierski

W najbliższych tygodniach władze w Caracas zamierzają oficjalnie odsłonić karty dotyczące stanu państwowych finansów. Z informacji przekazanych przez dziennik "Financial Times" wynika, że całkowite zadłużenie kraju sięgnie poziomu około 240 miliardów dolarów, co znacznie przekracza dotychczasowe szacunki rynkowe. Tymczasowy rząd pod przewodnictwem Delcy Rodríguez ma nadzieję na osiągnięcie porozumienia z wierzycielami jeszcze przed końcem bieżącego roku. Taki krok utorowałby drogę do ponownego otwarcia rynków międzynarodowych dla państwa, które przez blisko dekadę funkcjonowało w głębokim zamrożeniu gospodarczym.

Proces ten następuje po radykalnych zmianach politycznych, zapoczątkowanych styczniową interwencją amerykańską i odsunięciem od władzy Nicolása Maduro. Obecna sytuacja makroekonomiczna kraju drastycznie różni się od czasów jego poprzednika, Hugo Cháveza. Szacuje się, że wartość wenezuelskiej gospodarki skurczyła się ponad trzykrotnie w ciągu ostatniej dekady, co winduje wskaźnik długu do PKB grubo powyżej 200 proc. Zbliżająca się operacja finansowa ma szansę przejść do historii jako największa tego typu restrukturyzacja na świecie, detronizując dotychczasowego rekordzistę, czyli Grecję, która w 2012 r. restrukturyzowała zobowiązania rzędu 200 miliardów dolarów.

"Słabo wygląda". Oto jak polska dyplomacja radzi sobie w USA

Kontrowersje wokół audytu. Niestandardowa rola instytucji międzynarodowych

Standardową praktyką przy tak potężnych operacjach na długu państwowym jest ścisła współpraca z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, który zazwyczaj przygotowuje wiążącą analizę stabilności zadłużenia. W przypadku Wenezueli proces ten przebiega jednak w sposób niestandardowy. Brak bezpośredniego autorstwa MFW w przygotowywanym dokumencie budzi obawy części inwestorów oraz opozycji politycznej. Zwracają oni uwagę, że taki tryb działania może osłabić pozycję negocjacyjną Caracas i dać wierzycielom pretekst do twardej postawy negocjacyjnej.

Jeden z inwestorów, który niedawno wycofał się z wenezuelskich obligacji, wskazał w rozmowie z brytyjskim dziennikiem na unikalność tej sytuacji. – To jedna z pierwszych tak dużych restrukturyzacji, w której MFW nie jest autorem analizy stabilności długu – zauważył anonimowy rozmówca cytowany przez "Financial Times". Dodał również, że proces ten wymaga dyskusji między wierzycielami pod egidą Funduszu oraz odpowiednio zbadanego obwodu zadłużenia.

Przedstawiciele samego Funduszu zachowują w tej sprawie dyplomatyczny dystans. Rzecznik instytucji oficjalnie potwierdził, że organizacja nie bierze udziału w ogłoszonym przez Wenezuelę procesie restrukturyzacji. – Pracownicy Funduszu utrzymują regularne kontakty z władzami Wenezueli, w tym w zakresie perspektyw makroekonomicznych, tak jak robimy to w przypadku wszystkich naszych krajów członkowskich – oświadczył przedstawiciel MFW, zaznaczając przy tym, że instytucja jest gotowa służyć pomocą w razie potrzeby.

Złożona układanka wierzycieliWybór doradców i wenezuelska nafta

Zamiast międzynarodowych instytucji publicznych, głównym doradcą finansowym rządu został amerykański bank inwestycyjny Centerview Partners. Wybór ten nie obył się bez rynkowych tarć. Z doniesień prasowych wynika, że konkurencyjną ofertę złożyła firma Lazard, proponując swoje usługi i argumentując to "wyjątkową wartością" dla kraju. Władze w Caracas kategorycznie odrzuciły tę propozycję, wydając oficjalny komunikat w tej sprawie. Rząd podkreślił w nim, że zastosował spójne kryteria wyboru, skupiając się na doświadczeniu zespołu, jakości analiz i zrozumieniu specyficznych uwarunkowań państwa.

Struktura wenezuelskich zobowiązań jest niezwykle skomplikowana. Składają się na nią nie tylko klasyczne obligacje rządowe i papiery państwowego koncernu naftowego PDVSA, ale także gigantyczne zaległości z tytułu niezapłaconych odsetek, które narastały przez lata niewypłacalności. Do tego dochodzą roszczenia prawne zagranicznych firm poszkodowanych w wyniku dawnych wywłaszczeń oraz wielomiliardowe długi wobec państw trzecich i banków rozwoju. Biorąc pod uwagę tę różnorodność, eksperci rynkowi studzą optymizm co do szybkiego finału rozmów.

Kluczowym elementem warunkującym spłatę jakichkolwiek zobowiązań pozostaje kondycja sektora naftowego. Choć ostatnie dane banku centralnego wskazują na pewne odbicie w wartości eksportu surowca w pierwszym kwartale bieżącego roku, to wciąż są to poziomy dalekie od lat świetności sprzed nałożenia sankcji. Brak stabilnych i wysokich wpływów z handlu ropą sprawia, że harmonogram naprawy finansów może się znacząco wydłużyć. Jeff Grills, zarządzający portfelem w Aegon Asset Management, oceniając plany rządu w Caracas, podsumował sytuację chłodno: – Oś czasu czyni to bardziej skomplikowanym... czy można to zrobić do 2026 r.? Jest na to mała szansa. Ale naprawdę myślę, że przeciągnie się to na 2027 r.

Wybrane dla Ciebie