Wezmą się za nielegalne kwatery pracownicze? Ministerstwo rozważa zmiany
Ministerstwo Rozwoju i Technologii rozważa podniesienie kar, wzmocnienie nadzoru i doprecyzowanie definicji budynku zbiorowego zamieszkania – podaje w poniedziałek "Rzeczpospolita", opisując odpowiedź resortu na apel samorządów, którzy narzekają na plagę nielegalnego przekształcania domów jednorodzinnych w kwatery robotnicze.
Jak tłumaczy "Rz", samorządy alarmują o narastającej skali nielegalnego przekształcania domów jednorodzinnych w kwatery robotnicze. Problem wrócił podczas obrad zespołu Komisji Wspólnej Rządu i Samorządu Terytorialnego. Np. wójt podwrocławskiej gminy Kobierzyce Piotr Kopeć wskazuje w liście do szefa MRiT Andrzeja Domańskiego, że w zwykłych domach jednorodzinnych lokowanych jest po kilkanaście lub kilkadziesiąt osób, co wywołuje napięcia sąsiedzkie i obniża wartość okolicznych nieruchomości.
Jak opisuje Kopeć, dla mieszkańców oznacza to, że po sąsiedzku pojawia się hałas, interwencje policji, bójki i alkohol. Wójt zwrócił uwagę na ryzyko pożarowe i sanitarne. Jak podkreślił, gmina nie ma skutecznych narzędzi, by reagować na wykorzystywanie luk w prawie przez właścicieli takich obiektów.
"Przeproście za Włochów". Minister zwrócił się do polityków PiS
Prawo zbyt słabe?
"Gmina nie ma żadnych, a pozostałe organy państwowe mają ograniczone narzędzia prawne do walki z właścicielami wykorzystującymi lukę w prawie. (…) Zjawisko to nasila się z powodu niewystarczających regulacji prawnych oraz braku skutecznych mechanizmów egzekwowania istniejących przepisów” - napisał wójt Kobierzyc.
Główny Urząd Nadzoru Budowlanego przyznaje w komentarzu dla "Rzeczpospolitej", że nielegalna zmiana sposobu użytkowania jest trudna do uchwycenia. Urząd podkreśla, że jego działania są możliwe, gdy nadzór uzyska informację o naruszeniu, a każdy przypadek trzeba oceniać indywidualnie. Sam fakt, że w budynku mieszkają inne osoby niż właściciel, nie przesądza o zmianie sposobu użytkowania.
Co rozważa resort
Resort rozwoju w odpowiedzi do samorządowców przypomniał art. 71 i 71a Prawa budowlanego, które określają procedurę zmiany sposobu użytkowania i definiują, na czym ona polega. Zastrzegł jednak, że egzekwowanie przepisów blokują braki kadrowe i niedofinansowanie powiatowych inspektoratów. Inspektorzy często nie zastają właściciela, a prawo pozwala nałożyć mandat wyłącznie na właściciela lub zarządcę, co wydłuża postępowania i utrudnia karanie.
Jak relacjonuje "Rz", ministerstwo rozważa podniesienie maksymalnej grzywny powyżej 5 tys. zł i możliwość wielokrotnego jej nakładania przy niewykonaniu orzeczenia o przywróceniu poprzedniego sposobu użytkowania. Analizowana jest też opcja modyfikacji definicji budynku zbiorowego zamieszkania, bo w praktyce granica między domem a obiektem zakwaterowania bywa nieostra. Resort wskazał, że sądy administracyjne wiążą zmianę użytkowania z przejawami profesjonalizacji, jak recepcja, kwaterowanie pracowników tymczasowych czy pośrednictwo profesjonalnego podmiotu.
źródło: rp.pl