Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Wielkie koncerny podbijają Afrykę. Jesteśmy świadkami nowej formy kolonializmu

36 koncernów kontroluje surowce w Afryce na obszarze większym niż powierzchnia Niemiec.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Rod Waddington/CC/Flickr)

Niektóre kraje afrykańskie rozwijają się w tempie, którego mogą im pozazdrościć Chiny (9 proc. rocznie). Ale cena postępu jest wysoka. Unikając opodatkowania, wielkie koncerny narażają afrykańskie państwa na straty sięgające 50 mld dol. rocznie. W walce o dominację ścierają się Chińczycy, Brytyjczycy i Francuzi. Orężem są miliardowe inwestycje, bezwzględny biznes i handel.

Jak przekonują autorzy raportu brytyjskiej organizacji pozarządowej War on Want, Afryka jest obecnie przedmiotem kolonialnej inwazji nowego typu, gdzie rolę konkwistadorów odgrywa przede wszystkim wielki biznes. Przykład? 36 globalnych koncernów kontroluje wydobycie surowców w Afryce na łącznym obszarze przekraczającym terytorium Niemiec. Są wśród nich tacy giganci jak BP, Rio Tinto czy Glencore. Jak podają autorzy raportu War on Want, ponad 100 korporacji notowanych obecnie na giełdzie w Londynie kontroluje afrykańskie zasoby warte co najmniej bilion dolarów.

Bardzo silną pozycję w Afryce obok Wielkiej Brytanii ma także Francja, która od lat inwestuje na Czarnym Lądzie. Wartość francuskiej pomocy przekroczyła w 2013 roku miliard dolarów. Jednak europejska obecność w Afryce zderza się z interesami Azji, głównie Chin.

- Biorąc pod uwagę dominację na rynku motocykli, który jest tam podstawowym środkiem transportu, rowerów oraz zalewu drobną chińszczyzną, można powiedzieć, że Zachód przegrywa na tym polu rywalizację. Chińczycy w zamian za dostęp do surowców przejmują inicjatywę – wyjaśnia Tadeusz Makulski, prezes Polskiego Stowarzyszenia Sprawiedliwego Handlu i członek zarządu World Fair Trade Organization - Europe. - Oczywiście wciąż najbardziej widocznymi logotypami w Afryce są znaki marek globalnych jak Orange, Coca-Cola itp., ale one są już mocno zakorzenione na tych rynkach - dodaje.

Drenaż na 50 mld dol.

Wielki biznes wykorzystuje legalne i półlegalne metody, aby maksymalizować zyski kosztem lokalnych społeczności, a nawet całych państw. Wykorzystują do tego dominującą pozycję, niskie koszty pracy, dziurawe przepisy oraz własną skomplikowaną strukturę.

- Afera Panama Papers pokazała dużą skalę unikania opodatkowania z wykorzystaniem rajów podatkowych przez wielkie koncerny inwestujące na rynkach rozwijających się, w tym również w Afryce. Obliczenie wynikających z tego powodu strat dla krajów rozwijających się jest trudne. Szacuje się, że mogą one tracić od 100 mld do nawet 200 mld dol. rocznie w wyniku unikania opodatkowania – komentuje Damian Wnukowski, ekspert PISM. - To gigantyczna strata dla budżetów tych państw. Te pieniądze mogłyby służyć nie tylko do utrzymania tempa rozwoju gospodarczego, ale i poprawy jego jakości, w tym rozbudowy systemu edukacji, zdrowia czy infrastruktury.

Według szacunków Międzynarodowego Funduszu Walutowego czwartą część tej kwoty każdego roku traci Afryka. Korporacje ponadnarodowe pozbawiają kraje tego kontynentu każdego roku kwoty co najmniej 50 mld dol., wynika z raportu MFW. - Sprawiedliwość podatkowa jest tematem pilnym i priorytetowym. Pieniądze uzyskane z podatków oraz wzmacnianie prawa podatkowego krajów ubogich są kluczem do redukcji ubóstwa i wzrostu gospodarczego w regionie - mówi etiopistka Daria Żebrowska Fresenbet z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności. - Obserwujemy wzrost odpływu kapitału o blisko 10 proc. rocznie. Potwierdzają to dane Global Financial Integrity. W samej tylko Afryce Subsaharyjskiej stanowią one aż 5,5 proc. wypracowanego PKB regionu - wylicza w rozmowie z money.pl.

Przykładów jest wiele. O transferowanie pieniędzy do rajów podatkowych wielokrotnie oskarżana była brytyjsko-australijska firma Rio Tinto. To trzeci pod względem wielkości koncern wydobywczy na świecie i największy pod względem wydobycia węgla. W Mozambiku wydobywa gaz ziemny. Z podobnymi zarzutami spotyka się brazylijski koncern Vale, który prowadzi w Moaitze jedną z największych kopalni węgla kamiennego w Afryce oraz drugą największą w Afryce hutę aluminium Mozal. Obie firmy znalazły się na cenzurowanym organizacji pozarządowych ze względu na nierespektowanie praw pracowniczych. Ta ostatnia ma na koncie również kontrowersje związane z rozbudową firmy i przymusowym wysiedleniem 1,3 tys. rodzin.

Znany koncern browarniczy SABMiller też działa w Afryce i też nie zawsze gra fair. Jak wynika z raportu Action Aid, do 2010 roku przez dwa lata korporacja wykazywała stratę na tamtejszym rynku, będąc jednocześnie drugim pod względem sprzedaży browarem w Ghanie. Tym samym nie płaciła podatku korporacyjnego. Jak to możliwe? Pomogła struktura firmy. Spółki przelewały wypracowane zyski siostrzanym firmom zarejestrowanym w rajach podatkowych. Jak wykazał Action Aid, 43 mln funtów trafiało do spółki zależnej w Holandii w postaci opłaty za wykorzystanie marki, a 40 mln funtów do spółki zależnej w Szwajcarii jako opłata za zarządzanie.

- Jeśli weźmiemy pod uwagę wszystkie przepływy finansowe - zarówno legalne jak i nielegalne - i dodamy do tego międzynarodową pomoc rozwojową i humanitarną, to jak pokazują dane Global Financial Integrity, więcej pieniędzy z Afryki odpływa, niż do niej trafia - wskazuje Żebrowska Fresenbet.

- Działania międzynarodowych korporacji, w tym koncernów wydobywczych czy spożywczych oskarżanych o wykorzystywanie firm założonych w rajach podatkowych, często są legalne, lecz jednocześnie szkodliwe dla lokalnej gospodarki i społeczeństwa - przypomina Damian Wnukowski. Ekspert PISM zaznacza jednak, że jest to problem nie tylko Afryki, ale całego świata. Tylko globalne działania mają szansę na uszczelnienie systemu i ograniczenie tych strat.

Zdominowani rolnicy

Dużym problemem Afryki, podobnie jak innych krajów rozwijających się, są nierówności w relacjach globalnych koncernów z drobnymi wytwórcami. A to oni odpowiadają na za 70 proc. produkcji żywności, wynika z danych Fairtrade Fundation. Przykład? 80 proc. światowej produkcji kawy dostarczają małe gospodarstwa, a w przypadku kakao jest to aż 90 proc.

Jednocześnie kontrolę nad rynkami przejęło kilka dużych podmiotów, które ustalają ceny dla dostawców na poszczególnych etapach łańcucha dostaw. Jak wynika z przygotowanej przez Polskie Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu polskiej wersji raportu "Who's got the power?" o nieuczciwych praktykach handlowych w sektorze rolnym możemy mówić zarówno na rynku kawy, bananów, kakao jak i cukru trzcinowego.

Źródło: Polskie Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu

- Podczas gdy 47 proc. mieszkańców Afryki subsaharyjskiej, czyli około 450 mln ludzi, żyje poniżej granicy skrajnego ubóstwa, a więc osiąga przychód znacznie mniejszy niż 1,25 dol. dziennie, 97 proc. zysków z handlu z krajami tego regionu trafia do firm z krajów wysoko rozwiniętych. Jedynie 3 proc. korzyści przypada na kraje rozwijające się – tłumaczy Tadeusz Makulski powołując się na dane Oxfam.

Handel odbywa się na zasadach narzucanych przez duże korporacje monopolizujące w praktyce poszczególne rynki. W efekcie światowy handel kakao kontroluje dziewięć firm – trzy przetwórnie i sześciu producentów czekolady i słodyczy, rynek zdominowało także pięciu dostawców bananów, a sześć największych cukrowni kontroluje 60 proc. handlu cukrem. Połową dostaw kawy podzieliło się trzech dostawców, a pięć palarni ma udziały w 45 proc. całego rynku. To oni dyktują warunki.

Dominujące podmioty nakładają niesprawiedliwe niskie ceny, jak choćby w przypadku cukru, oraz wykluczają drobnych rolników z rynku, czego przykładem mogą być producenci bananów. Utrudniają zrzeszanie się drobnych rolników i pracowników rolnych, czego doświadczają choćby plantatorzy kawy. - Na to nakłada się polityka ochrony rynku unijnego, wymuszona przez lobby producentów rolnych, która spowodowała wzrost ceł na cukier trzcinowy do poziomu, który zablokował import z krajów Afryki, jak Malawi, gdzie jest to bardzo ważne źródło dewiz - wylicza Makulski.

Źródło: Polskie Stowarzyszenie Sprawiedliwego Handlu

Wielki biznes wykupuje ziemię pod własne uprawy. Przykładem mogą być działania spółki Chikweti Forests of Niassa, która zdobyła zgodę od plemienia Licole na założenie plantacji sosny. Po 12 miesiącach koncern poszerzył obszar upraw. Tym razem jednak o tereny, których lokalna społeczność jej nie przekazała. W 2011 wybuchły zamieszki. Jak wynika z raportu Uniwersytetu w Wirginii i Politechniki w Mediolanie, z "landgrabbingiem" zmagają się 62 państwa. Blisko połowa (47 proc.) gruntów zawłaszczanych przez globalnych potentatów znajduje się w Afryce.

- Koszty społeczne działań korporacyjnych w Afryce są ogromne. Paradoksem jest to, że dotknięta ubóstwem i głodem Afryka jest ważnym producentem żywności, która trafia do bogatych państw jako komponent do produkcji biopaliw – zauważa Daria Żebrowska Fresenbet ekspertka IGO.

Nie tylko koncerny. Wini są też rządzący

Pójściem na skróty byłoby przypisanie całej odpowiedzialności za trudną sytuację w Afryce złym korporacjom i zachłannym przedsiębiorcom. Mimo szkodliwych praktyk, jakie niektóre z nich stosują, pewną cześć środków korporacje przeznaczają również na działania rozwojowe. To jednak kropla w morzu potrzeb pogłębianym przez unikanie opodatkowania i nieuczciwy handel.

Jak słusznie zauważa Marek Rohr-Garztecki, ekspert z Collegium Civitas, międzynarodowe firmy wykorzystują możliwości, jakie stworzyli im rządzący w krajach afrykańskich. - Maksymalizacja zysków i optymalizacja podatkowa to istota kapitalizmu. Problem Afryki znajduje się w zupełnie innym miejscu - argumentuje.

- Wątpliwe kontakty i złe umowy zwierane przez rządzących pozwalają na okradanie Afryki. Głośną sprawą była choćby kwestia wyparowania 3 mld dol. kredytu udzielonego Mozambikowi przez rosyjski VTB Bank i Credit Suisse na rozbudowę floty do połowu tuńczyka. Doliczono się jedynie zakupu trzech kutrów – wskazuje Garztecki. Ta i inne afery w Mozambiku spowodowały utratę władzy przez prezydenta Armando Guebuza.

Przykładów jest więcej. Prezydent Zimbabwe Robert Mugabe wraz z pośrednikami od lat defraudują diamenty ze złóż w Marange. Według szacunków organizacji Partnerstwo Afryki i Kanady (PAC), w latach 2008-2012 zaginęły kamienie o wartości 2 mld dol. Władca Nigerii Sani Abacha zasłynął tym, że zdefraudował i na szwajcarskich kontach członków rodziny ulokował 4,3 mld dol. W 2014 roku Tanzanię zelektryzowała afera korupcyjna w sektorze energetycznym.

Również początek 2016 roku potwierdza nieuczciwość na szczytach tamtejszych władz.

- Afera Panama Papers ujawniła istnienie w rajach podatkowych kont należących do prominentnych afrykańskich polityków, biznesmenów i ich rodzin, co rodzi podejrzenia o unikanie przez nich płacenia podatków i ukrywanie dochodów pochodzących z nielegalnych źródeł, w tym korupcji – wskazuje Damian Wnukowski z PISM.

Tagi: gospodarka afryki, afryka, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
10-08-2016

hytprzecież unia tak polskę załatwiła i inne demoludy

10-08-2016

Polish BamboHa ha. To przecież tak samo jak w Polsce od 1989 roku. :-)

10-08-2016

MakuI taka kolonizacje przechodzila Polska za PO. Chcieli tez z Polski zrobic wielki oboz dla islamskich najezdzcow.

Rozwiń komentarze (56)