"Znaczenie szersze niż jeden przetarg". O losach Rail Baltiki zdecyduje sąd
- Nie jest to spór o ambicje czy prestiż kontraktu, lecz kwestia standardów stosowanych przy projektach o fundamentalnym znaczeniu dla państwa - komentuje w korespondencji z money.pl Anna Więzowska, członek zarządu spółki Mirbud. Sprawa dotyczy strategicznej inwestycji pod nazwą Rail Baltica.
"Mówimy o inwestycji wartej około 5 mld zł. Oferta tańsza o blisko 400 mln zł została wyeliminowana z powodu kary administracyjnej w wysokości 15 tys. zł. Skala tej dysproporcji skłania do poważnej refleksji nad proporcjonalnością decyzji w kontekście jej realnych skutków finansowych" - ocenia Anna Więzowska, członek zarządu i dyrektor działu prawnego i roszczeń w Mirbud.
Rail Baltica ze znakiem zapytania
W środę informowaliśmy, że firma Mirbud stara się zablokować podpisanie umowy na modernizację linii kolejowej BIałystok-Ełk, która jest częścią międzynarodowego szlaku Rail Baltica, który docelowo połączy Polskę, Litwę, Łotwę i Estonię.
Spółka Mirbud wspólnie ze swoim konsorcjantem - Torpolem - złożyła najniższą ofertę na tę inwestycję PKP PLK. Opiewa na ok. 4,5 mld zł. Od drugiej najkorzystniejszej cenowo dzieli ją 400 mln zł.
Obrót techniczny "Katarzyny". Tak wygląda budowa tunelu średnicowego w Łodzi od kuchni.
Początkowo konsorcjum z Mirbudem wygrało postępowanie, ale sprawa trafiła do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO). Ta częściowo przychyliła się do jednego odwołania, wykluczając zwycięzców z przetargu. W efekcie wybrano droższą propozycję.
Jak podaje spółka, ofertę konsorcjum odrzucono, jak wspomnieliśmy, "z powodu pominięcia w dokumentach przetargowych informacji o nałożonej na Mirbud w 2022 r. karze środowiskowej w wysokości 15 tys. zł". Firma złożyła "wniosek o zabezpieczenie roszczenia", aby zablokować w ten sposób podpisanie umowy z innymi firmami.
Mirbud odpowiada KIO
Rzeczniczka KIO Agnieszka Trojanowska wskazała, że podstawą kwestionowanego przez Mirbud rozstrzygnięcia Izby nie był fakt nałożenia na wykonawcę kary środowiskowej, ale zatajenie przed zamawiającym informacji o obciążeniu taką karą.
Więzowska w odpowiedzi na pytania money.pl w sprawie "zatajenia" kary odpowiada, że nie została ona ujawniona w dokumentacji (konkretnie JEDZ), "ponieważ nie kwalifikowała się do ujawnienia w tym dokumencie".
"Zatem nie można tutaj mówić o jakimkolwiek zamierzonym zatajeniu tej informacji. Nawet Krajowa Izba Odwoławcza uznała, że brak wskazania przedmiotowej kary pieniężnej nie był intencjonalny" - czytamy w odpowiedzi.
Dalej dyrektor działu prawnego w Mirbud wyjaśnia, że w dniu podejmowania decyzji przez PKP PLK o wyborze najkorzystniejszej oferty upłynął już trzyletni termin przedawnienia deyzji o nałożeniu kary, "zatem Zamawiający nie mógł wykluczyć wykonawcy z tego powodu".
"Izba w ogóle nie dokonała analizy i nie rozstrzygnęła, czy skoro odpadła podstawa wykluczenia w toku postępowania (kara się przedawniła) - brak tej informacji w JEDZ mógł mieć jakikolwiek wpływ na wynik postępowania" - pisze Więzowska.
Dalej przedstawicielka budowlańców argumentuje, że brak wykazania kary "nie miał żadnego wpływu na decyzje podejmowane przez zamawiającego w postępowaniu o udzielenie zamówienia".
"W projektach finansowanych ze środków publicznych kluczowa jest nie tylko formalna poprawność rozstrzygnięć, ale również ich adekwatność do konsekwencji ekonomicznych. Różnica liczona w setkach milionów złotych to wymierny koszt dla budżetu państwa" - dodaje dyrektor działu prawnego i roszczeń w Mirbud.
"Takie sprawy mają znaczenie szersze niż jeden przetarg. Kształtują przewidywalność rynku i zaufanie wykonawców do stabilności zasad. Dlatego korzystamy z drogi sądowej – aby przy inwestycjach tej skali rozstrzygnięcia były jednoznaczne, proporcjonalne i nie budziły wątpliwości co do racjonalności wydatkowania środków publicznych" - podkreśla Więzowska.
Rywale nie komentują
Ofertę, którą wskutek rozstrzygnięcia KIO wybrano za najkorzystniejszą, złożyło konsorcjum Budimex , Budimex Kolejnictwo i PORR. Poprosiliśmy nowych zwycięzców postępowania na stworzenie Rail Baltiki między BIałymstokiem o Ełkiem.
"Złożony przez konsorcjum Mirbud-Torpol wniosek o zabezpieczenie roszczenia w postępowaniu dot. modernizacji LK38 wynika z przysługującego tym spółkom prawa. Nie będziemy jednak komentować tych kroków" - odpowiedziała Marta Czerwińska, rzecznik prasowa PORR.
Maryna Wróbel, rzeczniczka Budimeksu, również przekazała, że firma "na tym etapie nie będzie komentować tych wydarzeń".
"Wykonawca ma prawo złożyć do sądu skargę na wyrok Krajowej Izby Odwoławczej wraz z wnioskiem o zabezpieczenie przed zawarciem umowy. Do sądu należy decyzja w sprawie takiego wniosku. W przypadku odmowy sądu, zamawiający jest uprawniony do dalszych działań, w tym do zawarcia umowy" - odpisał z kolei Tomasz Łotowski z zespołu prasowego PKP PLK.
"Decydujące będzie postanowienie sądu. Zawarcie umowy musi też zostać poprzedzone kontrolą Prezesa Urzędu Zamówień Publicznych" - dodał przedstawiciel zarządcy infrastruktury kolejowego w Polsce (PKP PLK).
Strategiczna inwestycja
Rail Baltica stanowi największy projekt infrastrukturalny w historii państw bałtyckich. Inwestycja obejmuje budowę nowoczesnej linii kolejowej o długości ponad 870 km, łączącej Warszawę z Tallinem poprzez Kowno, Rygę i inne kluczowe miasta, wraz z odgałęzieniem do Wilna.
W Polsce projekt przewiduje modernizację 374 km torów od Warszawy przez Białystok i Ełk do granicy z Litwą (Trakiszki). Linia zostanie wyposażona w europejski rozstaw szyn 1435 mm, co umożliwi bezpośrednie połączenia z Zachodem bez przeładunków. Pociągi pasażerskie osiągną prędkość do 249 km/h (w Polsce do 234 km/h), a towarowe – do 120 km/h.
Podstawowe cele projektu to skrócenie czasu podróży (np. Warszawa-Ryga w 3,5 godz.), zwiększenie konkurencyjności kolei w stosunku do dróg i lotów oraz redukcja emisji CO2. Strategicznie Rail Baltica wzmacnia mobilność NATO na przesmyku suwalskim i integrację z Unią Europejską. Koszt w krajach bałtyckich wynosi około 5,8 mld euro, w Polsce – dziesiątki miliardów złotych, przy pracach trwających od 2017 r. i planowanym zakończeniu po 2030 r.
"W tym postępowaniu uczestniczą duże, doświadczone firmy infrastrukturalne, które od lat realizują strategiczne inwestycje publiczne w Polsce. Nie jest to spór o ambicje czy prestiż kontraktu, lecz kwestia standardów stosowanych przy projektach o fundamentalnym znaczeniu dla państwa" - podsumowuje Anna Więzowska z Mirbudu.
Jacek Losik, dziennikarz money.pl