Ważna trasa przesyłu ropy naftowej na Bliskim Wschodzie została zablokowana. Jak poinformowano, rurociąg Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej musiał zostać prewencyjnie wyłączony w następstwie ataku z użyciem bezzałogowców.
Sytuacja jest o tyle istotna dla globalnego rynku energetycznego, że nastąpiła w momencie, gdy przeprawa przez cieśninę Ormuz została praktycznie zamknięta. W obliczu rosnących napięć geopolitycznych w regionie, wspomniany rurociąg stanowił jedyną dostępną trasę eksportu saudyjskiego surowca na światowe rynki.
DLA CIEBIEWolność czy pieniądze? Zawsze płacisz jakąś cenę - Alina Sztoch II Pierwsza Praca #2
Co z dostawami do Polski?
Zablokowanie saudyjskiej infrastruktury natychmiast wywołało pytania o bezpieczeństwo energetyczne naszego kraju. W ubiegłym roku to właśnie państwo z Półwyspu Arabskiego odpowiadało za 46,9 proc. polskiego importu tego surowca. Ewentualne zawirowania na tym kierunku mogłyby stanowić wyzwanie dla krajowego sektora rafineryjnego.
Przedstawiciele polskiego koncernu naftowego tonują jednak nastroje. W oświadczeniu przesłanym do naszej redakcji spółka odniosła się do bieżącej sytuacji na Bliskim Wschodzie i jej wpływu na rynek krajowy.
W związku z komunikatami dotyczącymi prewencyjnego wyłączenia rurociągu Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej informujemy, że dostawy surowca do rafinerii Grupy Orlen realizowane są bez zakłóceń – przekazało money.pl biuro prasowe koncernu.
Dywersyfikacja portfela dostawców
Jak wynika z analiz rynkowych, w tym doniesień serwisu Money.pl, przedłużające się ewentualne naprawy kluczowej infrastruktury przesyłowej na Bliskim Wschodzie mogłyby w dłuższej perspektywie stanowić zagrożenie dla płynności dostaw ropy. Polski gigant paliwowy zapewnia jednak, że dysponuje obecnie elastycznym portfelem dostawców oraz własnymi zasobami, co pozwala na bieżące reagowanie na zawirowania na rynkach globalnych.
– Koncern konsekwentnie dywersyfikuje źródła dostaw i rozwija własne wydobycie. Tylko w tym roku spółka m.in. zabezpieczyła do 1/4 zapotrzebowania w ramach umowy z norweskim Equinorem i zwiększyła własne zasoby o 60 mln baryłek ropy (boe) poprzez zakup udziałów w norweskim złożu Goliath. Grupa ORLEN dysponuje obecnie zdywersyfikowanym i elastycznym portfelem dostawców oraz własnymi zasobami i jest w stanie na bieżąco reagować na zmiany na globalnym rynku surowcowym – czytamy w dalszej części komunikatu Orlenu.
Zastąpienie jednego, dominującego kierunku dostaw siecią zróżnicowanych kontraktów ma w założeniu chronić krajowy rynek przed nagłymi szokami podażowymi. Obecna sytuacja na Bliskim Wschodzie, eskalacja konfliktów oraz ataki na infrastrukturę krytyczną po raz kolejny testują odporność europejskiego sektora energetycznego na geopolityczne kryzysy.