Jest tąpnięcie. Ten wykres pokazuje skalę rządowej obniżki cen paliw
Rządowa regulacja cen zadziałała. Już teraz widać gwałtowny spadek w średnich cenach paliw w Polsce. Jednak z danych e-petrol.pl wyraźnie wynika, że nie wróciły one do poziomów sprzed wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie. Co więcej, eksperci ostrzegają, że pakiet CPN nie zatrzyma dalszych podwyżek.
W nocy z poniedziałku na wtorek ceny paliw na stacjach spadły. Nie był to skutek mechanizmów rynkowych, ale decyzji politycznej ogłoszonej w ubiegły czwartek przez premiera. Nie tylko weszła w życie obniżka akcyzy do minimum i podatku VAT z 23 do 8 proc., ale zaczęły także obowiązywać ceny maksymalne ustalane codziennie obwieszczeniem ministra energii. Spowodowało to skokowy spadek cen średnio o 1,2-1,3 zł na litrze benzyny i oleju napędowego.
Zmianę widać już także w najnowszych danych o średnich cenach paliw w Polsce. Średnia cena benzyn Pb95 i Pb98 jest 5 gr poniżej ceny maksymalnej z 1 kwietnia, oleju napędowego zaś o 12 gr. Nie oznacza to jednak powrotu do cen paliw sprzed wybuchu konfliktu na Bliskim Wschodzie.
Jak wynika z danych e-petrol.pl, nawet po rządowej obniżce kierowcy płacą więcej niż pod koniec lutego. Średnia cena benzyny Pb98 jest dziś o 29 gr na litrze wyższa, benzyny Pb95 o 49 gr. W przypadku oleju napędowego cena jest obecnie o 1,58 zł wyższa niż 25 lutego. Również średnia cena autogazu jest wyższa – o 95 gr na litrze, ale LPG rządowy mechanizm osłonowy nie obejmuje.
Ceny paliw spadają. Minister wskazuje powody
Jeszcze 25 lutego, trzy dni przed atakiem USA i Izraela na Iran, benzyna Pb95 kosztowała w Polsce średnio 5,67 zł za litr. Tydzień później podrożała o 32 gr na litrze. W przypadku diesla cena na przełomie lutego i marca wzrosła o 44 gr na litrze – z 5,96 zł do 6,4 zł.
Rządowa regulacja cen paliw. Nie ma nic za darmo
Według danych Ministerstwa Finansów pakiet CPN do końca czerwca pochłonie łącznie ok. 4,8 mld zł. Minister Andrzej Domański wyliczył, że obniżenie stawki VAT będzie kosztowało budżet 900 mln zł miesięcznie, a obniżenie akcyzy kolejne 700 mln zł.
Dr Piotr Arak, główny ekonomista Velo Banku, w rozmowie z money.pl wskazywał na potencjalne problemy z podażą, wynikające ze sztucznego zaniżenia cen detalicznych.
– Diesla i tak dużo przyjeżdża z zachodu (ok. 30 proc.), więc ten kierunek jest szczególnie ważny. Gdy cena jest sztucznie niższa, ludzie kupują więcej, a część paliwa znika z rynku krajowego. W efekcie może go zabraknąć lokalnie – najpierw przy granicy, zanim problem rozleje się dalej w kraju - ocenił.
Regulacja cen zawsze powoduje, że mamy problemy z podażą. Kiedy Węgry regulowały ceny cukru, działo się to samo, przy paliwie nie należy spodziewać się innych efektów. Możliwe więc, że będziemy mieć ograniczenia w dostępie do tańszych paliw dla cudzoziemców – ostrzega dr Arak dla money.pl.
Rząd nie wyklucza ograniczeń dla cudzoziemców na stacjach paliw
Minister energii Miłosz Motyka w programie WP Tłit nie wykluczył takiego rozwiązania. Zapewnił, że paliw w Polsce nie zabraknie, ale rząd uważnie monitoruje sytuację na rynku.
- Powierzchnie magazynowe mamy wypełnione na odpowiednim poziomie, średnim lub wysokim – powiedział. Dodał, że jednocześnie trwają analizy ryzyk związanych z tzw. turystyką paliwową. Tankują u nas Niemcy, Czesi i Litwini z terenów przygranicznych.
– Analizujemy tę sytuację, będziemy wiedzieli więcej po kilku dniach, jak ten ruch się kształtuje – wskazał Motyka. Już teraz w części powiatów ruch na stacjach jest wyraźnie większy, choć nie wszędzie odnotowano istotne zmiany.
Rząd nie wyklucza wprowadzenia ograniczeń w tankowaniu dla obcokrajowców, jeśli napływ klientów z zagranicy znacząco wzrośnie. – Nie wykluczamy, że będą wprowadzone ograniczenia dotyczące limitów tankowania – padło w programie WP Tłit. Takie rozwiązania stosowały już inne państwa regionu, m.in. Słowacja i Węgry.
Ponadto pakiet CPN nie daje gwarancji zatrzymania dalszych wzrostów cen paliw w Polsce.
"Wiele autorytetów zajmujących się rynkiem ropy naftowej twierdzi, że utrzymanie blokady cieśniny (Ormuz - red.) przez cały kwiecień spowoduje wzrost cen ropy do poziomu 150–180 dol. za baryłkę. Taki poziom oznacza, nawet po wprowadzeniu CPN, że ceny na stacjach sięgną poziomów dwucyfrowych. Będzie to, dzięki pakietowi, być może 10 złotych, a nie 11,5 za litr, ale mówimy o takich poziomach" – pisał Dawid Czopek, ekspert rynku paliw, w opinii dla money.pl w przeddzień wejścia w życie nowych przepisów.
Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl