Ładowarki do aut elektrycznych to za mało. Potrzebne są miliardy złotych
W Polsce musi powstać więcej stacji szybkiego ładowania dla ciężarówek. Te przeznaczone dla aut osobowych nie wystarczą. W pierwszym naborze wniosków o dofinansowanie ich budowy wniosków było dwukrotnie więcej niż wynosił założony budżet.
Unia Europejska stawia nie tylko na elektryfikację parku samochodów osobowych. "Zielone" mają być również samochody dostawcze, autobusy i transport ciężki. A to oznacza kolejne wyzwania dla budowy infrastruktury szybkiego ładowania. Na potrzeby ciężarówek potrzebne są stacje o mocy wyjściowej co najmniej 350 kW. Ciągniki siodłowe korzystają z baterii trakcyjnych o pojemności 500-600 kWh i więcej. Dla porównania, w samochodach osobowych jest to przedział 50-100 kWh.
Konsorcjum GreenWay, Voltix (z grupy Vinci) i E.ON pozyskało 70,3 mln euro dofinansowania ze środków UE (instrument Connecting Europe Facility, CEF) na instalację około 330 punktów szybkiego ładowania ciężarówek w 9 krajach Unii Europejskiej, w tym również w Polsce.
"Wyścigi słoni" na S7. Nagranie okiem policyjnego śmigłowca
Do 2028 r. mają stanąć w 45 lokalizacjach, przy kluczowych szlakach transportowych i korytarzach TEN-T. Technologia MCS (Megawatt Charging System) ma umożliwić naładowanie ciężarówki w czasie nawet 30 minut – czyli takim, by zmieścić się w czasie obowiązkowej 45-minutowej przerwy kierowcy.
– W praktyce oznacza to, że czas postoju przestanie być barierą, a w porównaniu z dieslem znaczenie zyskają takie czynniki jak niższe koszty eksploatacji, zeroemisyjność i wyższy komfort jazdy ciężarówkami elektrycznymi – mówił Rafał Czyżewski, prezes GreenWay, cytowany w komunikacie.
Pierwszy hub ładowania ciężarówek elektrycznych
W kwietniu 2024 r. powstał pierwszy w Polsce hub do ładowania elektrycznych ciężarówek – na parkingu producenta, firmy Scania, w Nadarzynie pod Warszawą. Znalazły się tam cztery ładowarki Ekoen o mocy 350 kW każda. 45-minutowe ładowanie ma dostarczyć pojazdom zasięg rzędu 200-225 km, a w ciągu 1 godz. już 270-300 km. Założenie – zgodnie z tym, co napisane akapit wyżej – było takie, by ciężarówka mogła pracować przez 4,5 godz., a następnie ładować się przez 45 minut przerwy.
Z perspektywy użytkowania istotne jest także to, by nie trzeba było odłączać naczepy od ciągnika siodłowego. W podwarszawskim hubie naraz mogą podłączyć się dwa takie zestawy.
Jest dofinansowanie z NFOŚiGW
Gdy w 2025 r. Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej ogłosił pierwszy nabór wniosków w programie na dofinansowanie inwestycji w stacje ładowania, złożono ponad 350 wniosków na łączną kwotę 2 mld zł. Tymczasem budżet naboru wynosił 1 mld zł.
Jak informował NFOŚiGW, przedsiębiorcy zaplanowali budowę 1671 stacji ładowania, zlokalizowanych głównie wzdłuż strategicznych korytarzy transportowych TEN-T i w centrach logistycznych. Oprócz nich zgłosili także 45 magazynów energii o łącznej mocy blisko 190 MW.
Budżet programu "Wsparcie budowy lub rozbudowy ogólnodostępnej stacji ładowania dla transportu ciężkiego" ze środków Funduszu Modernizacyjnego wynosi 2 mld zł. Rozpoczęcie drugiego naboru– zgodnie z informacjami na stronach NFOŚiGW – planowane jest na III kwartał 2026 r.
Ile jest ładowarek pojazdów elektrycznych w Polsce?
Na koniec 2025 r. "Licznik Elektromobilności" wykazywał 11 tys. 762 punkty ładowania w Polsce. Jeden "punkt" należy rozumieć jako jedną wtyczkę. Z tej liczby 4399 to ładowarki prądem stałym (DC), określane jako szybkie (50+ kW), a pozostałe 7363 to ładowarki prądem przemiennym (AC), które nazywane są wolniejszymi (do 22 kW).
oprac. Marcin Walków, dziennikarz i wydawca money.pl