"Na kryzysie może zyskać LOT". Sytuacja na Bliskim Wschodzie zmienia zasady gry
"Na kryzysie może zyskać LOT". Sytuacja na Bliskim Wschodzie zmienia zasady gry
Sześć państw na Bliskim Wschodzie zamknęło swoją przestrzeń powietrzną. Największe globalne huby w regionie są sparaliżowane, a giganci tacy jak Etihad, Emirates i Qatar Airways, de facto uziemieni. – Na tym kryzysie może zyskać polski LOT, który oferuje coraz więcej rejsów do Azji – mówi dr Mateusz Osiecki z Uczelni Łazarskiego.
Dr Mateusz Osiecki, adiunkt w Katedrze Prawa Lotniczego Uczelni Łazarskiego w Warszawie
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy
Rozpoczęty w sobotę atak USA i Izraela na Iran oraz późniejsze działania odwetowe sprawiły, że Iran, Irak, Izrael, Katar, Kuwejt, Bahrajn i Zjednoczone Emiraty Arabskie zamknęły swoją przestrzeń powietrzną. Choć niektóre z nich stopniowo przywracają ruch lotniczy, sytuacja ta zatrzęsła transportem lotniczym na całym świecie.
Najbardziej ucierpiało lotnisko w Dubaju
Skutki są globalne, ponieważ to właśnie na Bliskim Wschodzie znajdują się kluczowe huby, czyli lotniska przesiadkowe na trasach łączących Wschód z Zachodem. Według Agencji Reutera od 28 lutego do 2 marca w siedmiu krajach Bliskiego Wschodu odwołano ponad 6 tys. lotów, z czego około 3 tys. w Dubaju (kod IATA: DXB). Tylko w lutym skorzystało z niego 92,5 mln pasażerów.
Na Bliskim Wschodzie znajduje się również Międzynarodowy Port Lotniczy Hamad w Dosze, który w 2025 r. obsłużył 54,3 mln pasażerów. W sierpniu tamtego roku osiągnął rekordowy wynik, przekraczający 5 mln pasażerów w ciągu jednego miesiąca. Jest to także baza linii lotniczej Qatar Airways, oferującej połączenia do 177 destynacji.
Inne kluczowe centra lotnicze na Bliskim Wschodzie oraz działające tam linie lotnicze to m.in. Międzynarodowy Port Lotniczy Zayed (Abu Zabi) oraz Etihad Airways (baza na lotnisku w Abu Zabi) oraz Air Arabia (baza na lotnisku w Szardży).
Agencja Unii Europejskiej ds. Bezpieczeństwa Lotniczego (EASA) poinformowała w sobotę, że istnieje wysokie ryzyko dla lotnictwa cywilnego w przestrzeni powietrznej zarówno Iranu, jak i państw sąsiednich, w których znajdują się bazy wojskowe USA. Zaleciła operatorom wstrzymanie się od lotów.
– Trwający konflikt na Bliskim Wschodzie, który rozlał się także na ZEA i Katar, sprawia, że podróżni muszą szukać alternatywnych portów, aby odbyć loty na trasie Europa-Azja. Na tym kryzysie mogą skorzystać tacy przewoźnicy jak choćby Polskie Linie Lotnicze LOT, które oferują coraz więcej bezpośrednich rejsów do Azji (m.in. Seul, Tokio - przyp. red.) z hubu w Warszawie – ocenił dr Mateusz Osiecki, adiunkt w Katedrze Prawa Lotniczego Uczelni Łazarskiego w Warszawie.
Możliwe scenariusze obejmują wzrost znaczenia innych portów. – Jeśli Dubaj, Doha czy Rijad, który ma ambicje stać się kolejnym globalnym hubem, przestaną jawić się jako bezpieczne porty, wolne od konfliktów, to szansę na wypełnienie tej niszy zdecydowanie mogą mieć Stambuł (baza linii Turkish Airlines - przyp. red.), porty Europy Środkowej czy wreszcie dynamicznie rozwijająca się Addis Abeba w Etiopii (baza linii Ethiopian Airlines - przyp. red.) – dodał ekspert.
Drugim znaczącym czynnikiem jest przestrzeń powietrzna Bliskiego Wschodu. Była ona korytarzem lotniczym m.in. dla zachodnich linii, dla których przestrzeń powietrzna Rosji pozostaje niedostępna od wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej w 2022 r.
Z danych Flightradar24 (serwis internetowy pokazujący lokalizację statków powietrznych na mapie w czasie rzeczywistym) wynika, że samoloty omijają zamkniętą przestrzeń powietrzną korytarzem kaukaskim – na północ od Iranu, lecąc nad Armenią, Gruzją i Azerbejdżanem. Drugi korytarz, na południe od Iranu, utworzył się nad Egiptem i Arabią Saudyjską.
Dr Osiecki wytłumaczył, że zamknięcie przestrzeni powietrznej państw Bliskiego Wschodu wymusza na przewoźnikach wykonywanie lotów dłuższymi trasami, co z kolei przekłada się na wyższe koszty paliwa, a tym samym na ceny biletów.
– Widzimy jednak, że część państw dotkniętych konfliktem stopniowo otwiera fragmenty swojej przestrzeni powietrznej, więc sytuacja może się zacząć normować – powiedział.
Źródło: PAP
Marcin WalkówDziennikarz i wydawca money.pl
Jestem wydawcą newsów i prowadzę sekcję money.pl/mobility, poświęconą transportowi. Specjalizuję się w tematyce rynku lotniczego i motoryzacyjnego.
W latach 2016-2021 byłem dziennikarzem i wydawcą w Business Insider Polska. Wcześniej byłem związany z Gazetą Wyborczą, Gazetą Wrocławską i Akademickim Radiem LUZ. Ukończyłem zdrowie publiczne na Uniwersytecie Medycznym we Wrocławiu, zarządzanie na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu oraz prawo lotnicze na Uczelni Łazarskiego w Warszawie.