"Problemem jest niska dostępność". Oto dlaczego diesel jest tak drogi

Minister finansów Andrzej Domański przyznał, że problemem jest niska dostępność diesla. Rząd podkreśla jednak, że na stacjach paliw w Polsce go nie brakuje. Branża paliwowa wyjaśnia, dlaczego jest drogi. – To nie jest jednorazowy przypadek, to systemowa słabość Europy – mówi nam Jan Strubiński, dyrektor ds. analiz rynku w Polskiej Organizacji Przemysłu i Handlu Naftowego.

Andrzej Domański potwierdził, że problemem jest niska dostępnośćAndrzej Domański potwierdził, że problemem jest niska dostępność diesla
Źródło zdjęć: © East News | Jacek Dominski Reporter, Marysia Zawada Reporter, ZipZapic.com
Marcin Walków

Andrzej Domański, minister finansów i gospodarki, podkreślił, że o wysokich cenach paliw nie decydują tylko notowania ropy naftowej na światowych rynkach. Rząd nie podjął jeszcze decyzji, czy pakiet CPN wróci na końcówkę wakacji, choćby w okrojonej formie.

– Państwo musi być gotowe na wszystkie scenariusze. No i my będziemy oczywiście nadal analizować sytuację na rynku, w szczególności paliw. Bo wiemy, że problemem nie jest tylko wysoka cena ropy, ale też w szczególności niska dostępność diesla – stwierdził Domański w "Faktach po Faktach" TVN24 we wtorek wieczorem.

Średnia cena diesla spadła w ciągu tygodnia z 8,22 do 8,09 zł za litr, zaś benzyny Pb95 z 7,55 do 7,29 zł/l. Jednocześnie rozjazd cenowy między tymi paliwami pogłębił się – z 67 gr do 80 gr. Jak wynika z najnowszych danych e-petrol.pl, spadły również ceny Pb98 i autogazu LPG – o odpowiednio 26 gr i 2 gr na litrze.


WIDEO
Rząd obniży ceny paliw? Motyka wprost: to musi usłyszeć każdy kierowca


"Niska dostępność diesla". O co chodziło ministrowi?

Ministerstwo Finansów w odpowiedzi na nasze pytania precyzuje, że słowa Domańskiego o "niskiej dostępności diesla" odnosiły się do ogólnej sytuacji na światowym rynku paliw po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie. "Wypowiedź padła w kontekście doniesień o spadającej globalnej podaży oleju napędowego, opisywanych m.in. przez agencję Reutera" – czytamy w przesłanej nam odpowiedzi.

"Produkcja oleju napędowego w Polsce przez rafinerie w Płocku i Gdańsku nie pokrywa w całości krajowego zapotrzebowania, dlatego część popytu – ok. 30 proc. – jest zaspokajana importem. Jest to stały element struktury rynku paliwowego i nie oznacza obecnie problemu z dostępnością oleju napędowego w Polsce. Krajowe zdolności przeładunkowe i magazynowe zapewniają bezpieczeństwo dostaw paliwa na rynek krajowy" – podkreśla Ministerstwo Energii w odpowiedzi na pytania money.pl.

Również Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego zwraca uwagę, że ceny paliw widoczne na stacjach nie wynikają wyłącznie ze związku notowań ropy naftowej i kursu USD/PLN.

– Diesel jest tu szczególnym przypadkiem, bo napędza wiele gałęzi gospodarki. Wspomniana "niska dostępność diesla" jest przede wszystkim zjawiskiem o charakterze regionalnym. W ujęciu globalnym moce przerobowe rafinerii od lat rosną, aby sprostać rosnącemu zapotrzebowaniu na paliwa. Stany Zjednoczone i Chiny dysponują największymi mocami produkcyjnymi – mówi money.pl Jan Strubiński, dyrektor ds. analiz rynku w POPiHN. Organizacja ta zrzesza największe firmy z branży, działające w Polsce, m.in. Orlen, Aramco Fuels Poland, MOL, Shell, BP i Circle K, Amic czy PERN.

"Systemowa słabość Europy"

Strubiński dodaje, że ostatnie inwestycje w zakłady przerobu ropy naftowej koncentrowały się w regionie Azji i Pacyfiku oraz na Bliskim Wschodzie. – Inaczej wygląda sytuacja w Europie. W naszym regionie zużycie paliw ropopochodnych od lat spadało, a koszty działalności zakładów je produkujących rosły. W efekcie w ciągu ostatnich 20 lat zamknięto ponad 30 rafinerii. W praktyce oznacza to, że w Europie jest niedobór mocy produkcyjnych oleju napędowego oraz benzyn lotniczych. Konieczność importu to ekspozycja na ryzyko zaburzeń na rynkach globalnych – wyjaśnia.

I podkreśla, że widać to wyraźnie w cenach diesla na londyńskiej giełdzie. Przez trzy pierwsze tygodnie konfliktu na Bliskim Wschodzie wzrosły o ponad 80 proc. z poziomu 740 dol. do 1350 dol. za tonę. – To nie jest jednorazowy przypadek, to systemowa słabość Europy. Jeszcze na początku lipca 2026 r. diesla można było kupić po ok. 900 dol. za tonę, obecnie cena zbliżyła się do 1250 dol., co oznacza wzrost o ponad 35 proc. w kilka tygodni – mówi Strubiński.

Potwierdza, że Polska jest uzależniona od importu diesla. – Importerzy działający na polskim rynku stanowią ważny element bezpieczeństwa paliwowego kraju. To również dzięki nim polski rynek paliw był należycie zaopatrzony, gdy doszło do zamknięcia cieśniny Ormuz, wąskiego gardła logistyki ropy i paliw gotowych z Bliskiego Wschodu. Od kilku miesięcy branża funkcjonuje w warunkach podwyższonego ryzyka biznesowego – globalna sytuacja jest niestabilna, o produkt trzeba konkurować nie tylko z innymi krajami Europy, ale też z traderami z Azji. Zabezpieczenie dostaw często wymaga przelicytowania kogoś o lepszym położeniu geograficznym, ale dzięki temu dziś w Polsce paliwa nie brakuje – zaznacza ekspert POPiHN.

Wybrane dla Ciebie